sobota, 20 stycznia 2018

Samotni w stolicy 2

Miało być wczoraj ale jest dopiero dzisiaj ...
Życzę miłego czytania :)

Od czasu ukazania się ogłoszenia minęła już cała doba a jak dotąd Ula nie dostała wiadomości od nikogo interesującego. Co prawda jej skrzynka mailowa zapełniała się w coraz szybszym tempie, ale żaden z kandydatów nie spełniał jej wymagań. Nie miała ich aż tak wiele ale wiedziała, że wiadomości musi poddać ostrej selekcji aby zminimalizować ryzyko natknięcia się na jakiegoś świra. Nie była aż tak naiwna aby wierzyć że wysoki przystojny brunet jak siebie opisywało kilku kandydatów w rzeczywistości również nim jest. Wiadomości w których panowie przedstawiali siebie jako idealnego mężczyznę od razu odrzucała, wychodziła z założenia, że tacy nie istnieją, a ludzie którzy uważali się za idealnych denerwowali ją. Zależało jej głównie na tym aby za swojego partnera nie musiała się wstydzić przed rodziną. A jak się nie wstydzić za osobę która pisze, że lubi wesela bo można się za darmo najeść i wypić i chętnie pójdzie na tą darmową wyżerkę? Wiadomości tego ktosia nawet nie doczytała do końca. Mężczyźni, którzy nie potrafili poprawnie sformułować zdań lub popełniali liczne błędy ortograficzne również byli odrzucani. Chciała mieć o czym rozmawiać ze swoim partnerem a zakładała, że osoba która nie potrafi posługiwać się językiem polskim nie ma też nic ciekawego do powiedzenia. Przede wszystkim jednak odrzucała wiadomości w których proponowano jej chęć pójścia z nią na wesele w zamian za noc poślubną. Po zakończeniu selekcji z przykrością stwierdziła, że pozostały jej wiadomości od dwóch mężczyzn, jednak żadna z nich nie miała w sobie tego czegoś. 
Weekend się skończył i nastał poniedziałek, a wraz z poniedziałkiem Ula od rana rzuciła się w wir pracy. To była ta sfera życia w której wszystko miała poukładane i nie było w niej pustki. Na polu zawodowym Ula była spełnioną kobietą. Jej firma miała coraz więcej klientów dzięki czemu przynosiła coraz większe zyski. Mogła też pozwolić sobie na zatrudnienie większej liczby pracowników. Zatrudniała osoby po studiach ale bez doświadczenia, czyli takie jak ona kiedyś. Ula  rozumiała to, że młody człowiek gdzieś musi zdobyć to doświadczenie a ona dawała taką szansę. Współpracowała także z Stowarzyszeniem Księgowych, w którym prowadziła szkolenia z zakresu księgowości dla osób które chciały nauczyć się tego zawodu z praktycznej strony. Niedawno została zaproszona do współpracy z organizacją Sukces na wysokich obcasach, jako kobieta która osiągnęła sukces zaczynając od zera. Sama siebie nie uważała za wzór do naśladowania ale postanowiła spróbować. 
Ula kochała swoją pracę, dawała jej radość ale czasami była tym wszystkim zmęczona. 
Przez cały dzień nie miała nawet chwilki dla siebie w której mogłaby zajrzeć na swoją pocztę założona specjalnie na potrzeby poszukiwań mężczyzny. Gdy wróciła do mieszkania ostatnie na co miała ochotę to czytanie maili od osób których pewnie i tak nie wybierze. Zmusiła się jednak i rozpoczęła czytanie.
Ten nie .... i ten też nie.... Czy w całej Warszawie nie ma jednego normalnego i odważnego mężczyzny? Zaczynała już wątpić w swoje powodzenie ale wtedy otworzyła wiadomość, którą dobrze się jej czytało. Wiadomość miała w sobie to coś, nie wiedziała co to było, nie potrafiła tego nazwać. Ale kobieca intuicja mówiła odpisz. Odpisała i teraz pozostało jej tylko czekać na odpowiedź


Od dwóch dni korespondowała z mężczyzną którego wybrała. Rozmawiało im się bardzo dobrze. Ula nie wiedziała jeszcze jak wygląda ale podejrzewała, że jest przystojny, choć kiedy chciała aby opisał swój wygląd powiedział tylko, że jest brzydalem. Miał ciekawe poczucie humoru. Zupełnie inne niż jej poprzedni partner, który na żartach kompletnie się nie znał. Wiedziała, że ideałów nie ma ale ten mężczyzna był taki miły i chętny do pomocy. Miała świadomość, że jakieś wady na pewno ma i gdy się spotkają to pewnie z czasem je pozna, ale nie chciała się martwić na zapas. Pozostało czekać na spotkanie....

wtorek, 9 stycznia 2018

Samotni w stolicy 1

Kobieta życzliwie pożegnała się ze stróżami prawa i wsiadła do swojego, a dokładniej to do swojego służbowego auta, które jej własnością samo w sobie nie było. Drzwi zamknęła zdecydowanie za mocno ale na czymś musiała wyładować swoją złość. Od rana miała wrażenie, że wszyscy się zmówili aby popsuć jej ten jeden z niewielu wolnych weekendów. Najpierw dzieci sąsiadów o świcie urządziły swoimi krzykami pobudkę dla wszystkich mieszkających zarówno nad jak i pod nimi. Następnie jakiś idiota zastawił jej samochód, tak że nie mogła wyjechać, przez co zmuszona była biegać po wszystkich sąsiadach i pytać czyje to auto. Gdy już odnalazła winnego to zamiast przeprosin usłyszała jedynie, że przerwała spotkanie rodzinne. Idiota, jak go określiła pomimo swoich żali auto przestawił a ona dzięki temu miała możliwość wyruszyć na swoje spotkanie rodzinne. A dokładniej to postanowiła odwiedzić rodziców w niedalekim Rysiowie, bo mimo że miejscowość była położona blisko stolicy to jednak nie zaglądała tam często. Za co już na wstępie otrzymała od ojca burę. Nie chcąc kłótni przeprosiła za to rodziców i miała nadzieję, że dalej będzie już tylko miła rodzinna atmosfera. Myliła się jednak bardzo, ponieważ po obiedzie rodzice wrócili do tematu na który rozmawiać nie chciała. Mimo jej próśb aby  się nie wtrącali oni cały czas drążyli owy temat podając kolejne argumenty mające przekonać ją do zmiany decyzji. Ula mając dość atmosfery jaka powstawała pożegnała się z rodzicami i bratem, tłumacząc się niedokończonym raportem, który powinien być zrobiony na wczoraj. W drodze powrotnej chciała odreagować a przede wszystkim uspokoić się, zwykle pomagała jej w tym szybka jazda. Tym razem nadmierna prędkość została zauważona przez policję i ukarana niemałym mandatem i  punktami karnymi. Mandat problemem nie był, stać ją było aby go zapłacić ale policjanci jej humoru nie poprawili a dodatkowo straciła mnóstwo czasu, który mogła lepiej wykorzystać. Pod blokiem ponownie spotkała mistrza parkowania ale tym razem oszczędzili sobie rozmowy. Weszła do wynajmowanego przez siebie mieszkania i zamknęła za sobą dokładnie drzwi. Zmieniła swój elegancki strój na zwykłe dresy i otworzyła wino. Przysiadła na kanapie, którą odkąd tylko się przeprowadziła planowała wymienić na nową, ale zawsze brakowało na to czasu. 


Samotna? Przecież ja nie jestem samotna. Jestem sama, nie mam faceta to prawda ale przecież mam wokół siebie tyle ludzi. Codziennie w pracy spotykam tłumy i jak mam być samotna w takim mieście jak Warszawa. Rodzice cały czas uważają, że do szczęścia potrzebuję męża i dziecka. Nie potrafią zrozumieć, że jestem szczęśliwa teraz. Bez męża a tym bardziej bez dziecka.  Miałam już jednego kandydata a teraz cieszę się, że tak długo zwlekałam z tym ślubem. Pan idealny okazał się zwykłym kłamcą i manipulantem. Dobra Ulka, dość rozpamiętywania przeszłości. Teraz masz problem do rozwiązania i to na nim się skup. Muszę znaleźć jakiegoś faceta na ten ślub Iwony. Ludzie z pracy odpadają bo albo żonaci albo stanowczo za młodzi. Nie mogę też iść z byle kim bo znowu usłyszę, że miałam takiego cudownego mężczyznę u swego boku a jak głupia idiotka zerwałam zaręczyny. Gdyby tak jeszcze wszyscy dowiedzieli się co on mi zrobił. W sumie to rodzice i tak pewnie trzymali by jego stronę. Nie będę się nikomu tłumaczyć ze swoich wyborów. Tylko że w kwestii faceta to ja nie mam wyboru. Muszę znaleźć w ciągu tego tygodnia JAKIEGOŚ faceta. Tylko gdzie? Poza pracą nigdzie nie wychodzę, przecież ja nawet bułki kupuję przez internet. Nooo właśnie..... internet to jedyne miejsce gdzie mogę szybko znaleźć faceta na ten jeden weekend. To chyba mój najgłupszy pomysł na jaki wpadłam w tym roku ale muszę to zrobić, bo w przeciwnym wypadku w następny weekend będę musiała mieć atak wyrostka robaczkowego, aby rodzina mi odpuściła tą szopkę.

Poszukuję faceta na jedną noc. Nie chodzi mi o seks a jedynie o ślub. Ślub i wesele. Zainteresowałam? Nadal czytasz? To teraz serio...Zostałam zaproszona na wesele kuzynki ale zaproszenie jest dla dwóch osób.Własnego faceta nie mam, a wszyscy inni których znam są szczęśliwie żonaci. Jeśli nie boisz się mnie i mojej staroświeckiej rodziny... Jeśli jesteś wolny...I oczywiście...jeśli nie masz planów na ten weekend Napisz do mnie: poszukiwania@gmail.com P.S. Szukam mężczyzn 30+





piątek, 29 grudnia 2017

Noc kłamstw 24

Kochani!
Dokładnie rok temu rozpoczęłam publikowanie swoich opowiadań na blogu. 
A właściwie to jednego opowiadania.  
Dzisiaj opowiadanie to dobiega końca
A ja dziękuję wam za ten wspólnie spędzony rok
Dziękuję za każde wejście na bloga, za każdy wasz komentarz

Ula po przebudzeniu nim jeszcze otworzyła oczy czuła bliskość drugiej osoby. Było to dla niej sygnałem, że wszystko co pamięta z dnia poprzedniego nie było snem. Wydarzyło się naprawdę a dłoń którą czuła na swojej tali należy do wspaniałego mężczyzny. Mężczyzny, który pokazał jej tej nocy jak bardzo ją kocha. W każdym geście, najdrobniejszym ruchu był tak delikatny. Odkrył przed nią to co dotąd było nieznane. Gdy otworzyła oczy pierwsze co zauważyła to jego spojrzenie.
- Która godzina? Długo spałam?- mężczyzna podniósł z nocnego stolika swój telefon i pokazał ukochanej podświetlając ekran, tak aby mogła sama odczytać ile godzin spała - Dlaczego mnie nie obudziłeś wcześniej?
- Wiesz jak długo czekałem aby móc się pewnego dnia obudzić obok ciebie?- zapytał, a po chwili sam odpowiedział- Długo, bardzo długo. A teraz leżę tu i patrzę na swoją piękną dziewczynę. Jestem najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi. Poza tym, długo nie dałem ci zasnąć...

- Dziękuję za tą noc- mówiła niepewnie, błądząc wzrokiem po ścianach, tak jakby wstydziła się tego co chce powiedzieć- Dziękuję, że byłeś taki delikatny i ...
- To ja ci dziękuję. Nigdy wcześniej nie było mi tak dobrze- przytulił ją mocno do siebie a Ula położyła głowę na jego klatce piersiowej. Słyszała bicie jego serca, było takie spokojne. W pewnym momencie jednak oboje usłyszeli pukanie do drzwi, i to już spokojne nie było
- Spodziewasz się kogoś?- Ula na pytanie mężczyzny pokręciła tylko przecząco głową- Ja otworzę, tylko gdzie są moje spodnie?- dopiero teraz oboje zwrócili uwagę na porozrzucane części garderoby- Dobra mam- zakładał je pośpiesznie w drodze do drzwi bo pukanie nie ustawało
- Powinienem się od razu domyślić, że cię tu znajdę a nie biegać po całym hotelu- Sebastian gdy tylko zobaczył Marka musiał wyrzucić swoje żale, ponieważ już od dwudziestu minut szukał przyjaciela- Z recepcji dzwonili do mnie, to znaczy do ciebie abyś przyszedł uregulować rachunek
- Przecież Turek miał za hotel zapłacić z wyprzedzeniem, nie dopilnowałeś tego?
- Dałem Adamowi dane do przelewu a co on zrobił czy raczej czego nie zrobił to już nie moja sprawa. Mam swoje życie i swoje problemy- po chwili Sebastiana już nie było, a Marek gdy wrócił do ukochanej udzielił jej stosownych wyjaśnień i zjechał windą na parter. Chciał jak najszybciej załatwić tą sprawę i wracać do partnerki.
- Dobrze, że już pan jest. Jako że godzina wymeldowania już się zbliża to chcielibyśmy uregulować rachunek- recepcjonista mówił do Marka w języku angielskim
- Mój pracownik w piątek miał dokonać przelewu, nie wiem dlaczego tego nie zrobił. Ale wyjaśnię tą sprawę i dopilnuję aby...- recepcjonista przerwał Markowi jego wypowiedź
- Dostaliśmy przelew z pana firmy. I tak jak było umówione każdy pokój jest podliczany oddzielnie. Pan musi uregulować rachunek za korzystanie z naszego SPA, a także zamawiane do pokoju posiłki- Marek wiedział na pewno, że zaszła jakaś pomyłka gdyż nie korzystał ze SPA. Po krótkim zastanowieniu wiedział nawet jak ta pomyłka ma na imię. Zadzwonił do Sebastiana i poprosił aby zszedł do niego a także aby zabrał ze sobą kartę płatniczą. Sebastian nie śpieszył się ale Marek wiedział, że musi dopilnować tego aby rachunek został uregulowany, gdyż jest zaciągnięty na jego nazwisko. Gdy tylko Seba pokazał się w holu Marek dał mu do ręki biały papier, na którym ze szczegółami wymienione było z jakich zabiegów korzystała Patrycja
- To jest rachunek który zaciągnęła twoja dziewczyna, na numer twojego pokoju. Zapłacisz?- Sebastian widząc kwotę końcową wiedział, że ma większe problemy niż dotąd myślał.
- Nie mam pieniędzy. Patrycja była na zakupach i wydała więcej niż powinna. Mam debet na koncie. Mógłbyś pożyczyć?- Marek co prawda wiedział, że Patrycja chce pieniędzy ale nie podejrzewał, że oskubie jego przyjaciela tak szybko- Tak, wiem. Miałeś rację a ja jestem głupi. Ale jesteś moim przyjacielem więc jak ty mi nie pomożesz
- Dobrze zapłacę ten rachunek- podszedł do recepcjonisty i uregulował płatność a następnie udał się wraz z Sebastianem do swojego pokoju- Żeby była jasność to jest tylko pożyczka, za swoją głupotę zapłacisz sam
- To jest oczywiste przecież. Tylko problem jest jeszcze większy. Ja muszę zapłacić ratę kredytu na mieszkanie i jeszcze ten leasing samochodu. Ona mi wyczyściła konto, nie miałem tam dużo bo jedynie ostatnia wypłata ale przez miesiąc nie mam za co żyć- Sebastian mimo, że było mu wstyd to musiał się przed kimś wygadać- Pożyczysz jeszcze trochę pieniędzy?- Marek odrywając się na chwilę od pakowania pokiwał tylko twierdząco głową- A jak tam Ulka? Sprawdza się?
- Świetnie poradziła sobie jako modelka, wczoraj na bankiecie też pomagała mi w rozmowach z być może naszymi przyszłymi klientami. Naprawdę cieszę się, że jest tu ze mną
- Pytałem o łóżko- słowa Sebastiana wyrwały Marka z zamyślenia
- Nie wyczyściła mi konta, nawet nie dotknęła mojej karty. Pomyliłeś się nie tylko w stosunku do Patrycji, ale do Uli także. Nie znasz się na ludziach, przyjacielu
- A to co, obrona przez atak? Naprawdę jest aż tak beznadziejna?- Marek dopinał właśnie swoją walizkę i chciał wraz z nią udać się do pokoju ukochanej
- Idź do swojego pokoju i zakończ tą kosztowną zabawę z Patrycją.
- Jeszcze nie wiem czy to zakończę. Ona jest taka cudowna-Marek przyglądając się na rozmarzonego przyjaciela nie wiedział czy dobrze usłyszał- No nie patrz na mnie jak na wariata. Gdybyś się z nią przespał to wiedziałbyś o czym mówię.
- Niesądze- obaj wysiedli właśnie z windy a Marek przyśpieszył tempa, aby jak najszybciej wrócić do Uli i wykorzystać te ostatnie godziny w hotelu. Sebastian dogonił go jednak i przebiegł mu drogę
- Świetnie się dopasowaliśmy, jest nam razem cudownie. Patrycja w łóżku to demon. Marzenie każdego mężczyzny
- Rób co chcesz, ale dopóki będziesz z Patrycją nie dostaniesz ode mnie żadnej pożyczki. Ja nie będę za nią płacił i utrzymywał was oboje. Ona chce tylko pieniędzy. A ty zrozum wreszcie, że życie to nie tylko łóżko- Marek otworzył drzwi pokoju ukochanej kluczem, który rano zabrał z półki, pozostawiając tym samym Sebastiana na korytarzu. Blondyn miał ciężki orzech do zgryzienia, a Marek wiedział, że zamiast zajmować się problemami z Patrycją woli zająć się Ulą. Słyszał szum wody w łazience, dlatego cicho sprawdził czy ukochana zostawiła otwarte drzwi. Szczęście mu dopisywało, równie cicho wszedł do łazienki i zrzucając swoje ubranie otworzył drzwi kabiny prysznicowej.
- Co ty tu robisz?- Ula dwoma rękoma zasłoniła intymne części swojego ciała
- Ile razy mam ci powtarzać, że nie masz czego się wstydzić. Jesteś piękna- jego dłonie już błodziły po jej nagim i mokrym ciele a ona nie mogąc się dłużej opierać odwzajemniała tę pieszczotę

Podróż powrotna minęła bez nieprzyjemnych niespodzianek. Ula tym razem nie zasnęła w samolocie, bo Marek nie dał jej zasnąć. Cały czas zaczepiał ją i próbował przekonać aby prosto z lotniska pojechali do jego mieszkania. Ula pozostawała jednak nieugięta i chciała wracać do domu. Marek przez jakiś czas udawał nadąsanego. Gdy opuścili samolot i odebrali bagaże Ula odciągnęła ukochanego w mniej tłoczne miejsce i próbowała wytłumaczyć swoją decyzję
- Skarbie, zawieź mnie do Rysiowa. Opowiem rodzince jak było na wyjeździe a jutro jak wrócisz z pracy to spotkamy się i będę miała dla ciebie całą noc
- A co na to twoja mamusia? Nie będzie miała nic przeciwko, abyś spędziła noc z mężczyzną?- Marek nie potrafił zapomnieć słów które przez przypadek usłyszał na swój temat od matki ukochanej. Gdy byli w Berlinie, wszystko było łatwiejsze a teraz wrócił temat troskliwej mamusi
- Zależy mi na tym aby moja rodzina cię polubiła i zaakceptowała mój wybór ale nie zamierzam udawać, że tylko trzymamy się za ręce i ewentualnie czasami buziak w policzek. Kocham cię i moja rodzina tego nie zmieni, ale byłoby mi łatwiej gdybyście się dogadali- Marek nie mając innego wyjścia zgodził się odwieźć Ulę do domu. Rozmowa w samochodzie jakoś się nie kleiła bo Marek skoncentrowany był na drodze a Ula analizowała zachowanie Marka w samolocie, znowu nie wiedziała co ma o tym myśleć
- Marek, muszę cię o coś zapytać, tylko się nie denerwuj- zaczęła niepewnie- Ja ci wierzę i naprawdę ci ufam i wiem, że byś mnie nie zdradził. Tylko...- przez chwilę wahała się czy mówić o tym co zauważyła, ale potem zdała sobie sprawę, że na wycofanie się jest już za późno- Na lotnisku w Berlinie i w Warszawie przyglądałeś się Patrycji. W samolocie też często zerkałeś w jej kierunku. Myślałam że obserwujesz Sebastiana ale ty patrzyłeś na nią głównie wtedy gdy Sebastiana przy niej nie było.
- Dobry z ciebie obserwator, powinnaś pracować w wywiadzie- próbował żartować ale Ula nie miała ochoty do żartów- Patrycja wyczyściła Sebastianowi konto, a on chyba nie chce z nią zerwać, twierdzi że jest wyjątkowa. Patrzyłem na nich, bo chcę wiedzieć co postanowił Seba, jeśli z nią zerwie to pożyczę mu pieniądze a jeśli nie to niech radzi sobie sam. Ja nie wiem co on w niej widzi
- Może się zakochał
- W Patrycji?- zapytał z niedowierzaniem- Przecież to dziewczyna tylko na kilka nocy, to widać z daleka. Poza tym, Sebastian sam przyznał, że jest z nią bo dobrze im razem w łóżku. Tam nie ma żadnych uczuć- Ula na temat Patrycji wolała się nie wypowiadać, bo wiedziała, że jej ocena obiektywna nie będzie. Marek bezpiecznie dowiózł ukochaną do domu a nawet odprowadził pod same drzwi. Wchodzić nie chciał, pomimo zaproszenia. Pożegnał się tylko czule i poczekał aż ukochana zamknie drzwi. Pożegnaniu zakochanych przyglądała się Magda
Ula gdy tylko weszła do domu zobaczyła matkę czekającą w drzwiach kuchni a brat i ojciec siedzieli przy stole czekając na podanie obiadu. Dziewczyna nie chcąc trzymać rodziny a głównie matki w niepewności, odpowiedziała na pytanie które wyczytała w jej oczach
- Tak, pogodziliśmy się. Kocham Marka i proszę cię, nie oceniaj go, bo go nie znasz
- Jak było na wyjeździe?- Magda, która wcześniej obiecała to mężowi tematu Marka nie poruszała. Wiedziała, że córki nie przekona a jedynie doprowadzi do kolejnej kłótni. Miała też coraz większe wątpliwości czy jej ocena była słuszna. Ula o wyjeździe opowiadała bardzo chętnie, bo choć nie był on długi to jednak zwiedziła wiele pięknych miejsc. A pokaz, praca modelki, elegancki bankiet były dla niej również nowością. Opowiedziała rodzinie o wszystkim z wyjątkiem czasu spędzonego z Markiem w hotelowym pokoju, to miało pozostać tylko ich.

Rok później....
- Mareczku, ale powiem ci postarałeś się. Taka restauracja...- blondynka jeszcze raz rozejrzała się po pomieszczeniu a następnie skupiła wzrok na parze, która siedziała z nią przy stoliku- Fajnie jest mieć takich przyjaciół jak wy. Przynajmniej mam z kim świętować swoje trzy literki przed nazwiskiem.
- Viola twój tytuł magistra to sukces nas wszystkich. Poza tym mamy więcej powodów do radości. Ula tydzień temu również obroniła pracę a ja...- Marek zawiesił głos, nie wiedząc jak ma powiedzieć nowinę. Dla niego decyzja zarządu była niespodzianką i nadal nie wierzył, że dzieje się to naprawdę. W tym też momencie do restauracji wszedł Sebastian, którego wcześniej zaprosił
- Cześć dziewczyny, witaj prezesie- radosny blondyn przywitał się z każdym, wyjawiając przez przypadek to, o czym Marek nie zdążył jeszcze powiedzieć
- Zostałeś prezesem?- Marek pokiwał tylko twierdząco głową a Viola wydała z siebie okrzyk radości, Ula rzuciła się na szyję dla ukochanego gratulując mu awansu a Sebastian przyglądał się reakcji dziewczyn. On gdy wczoraj dowiedział się o przekazaniu sterów w firmie najpierw nie dowierzał a potem zareagował podobnie do Violi
- Jako prezes firmy Febo&Dobrzański chciałbym złożyć dla was obu ofertę pracy. Poszukuję asystentek do pomocy. Ja jestem specjalistą od marketingu a na zarządzaniu firmą słabo się znam dlatego chciałbym abyś ty Ula mi pomogła. Mam do ciebie zaufanie i wiem, że poradzisz sobie na tym stanowisku. Ale jako że lubię to co dotąd robiłem, to chcę nadal pełnić obowiązki dyrektora PR  Wiem, że będzie mi ciężko, dlatego chciałbym abyś ty Viola mi pomagała. Znasz się na reklamie i zakupach, więc ze sprzedażą też sobie poradzisz. To jak zgadzacie się?
- Pacz Ulka, a na uczelni mówili, że obecny rynek pracy jest trudny a do nas praca sama przychodzi. Jesteśmy genialne- na te słowa wszyscy się roześmieli- Oczywiście, że się zgadzamy- Viola odpowiedziała za nie dwie, mimo, że Ula nie dawała jej żadnych sygnałów, że również się zgadza
- A ty Ula?- Ula mimo, że jej entuzjazm był mniejszy niż przyjaciółki to przyjęła propozycję Marka a on szczęśliwy, że będzie miał ukochaną blisko nie chciał ryzykować, że zmieni zdanie- Kujmy więc żelazo póki gorące. Seba daj dziewczynom umowy aby się nie rozmyśliły- Ula swoją wersję umowy przeczytała bardzo uważnie a Violetta jedynie odszukała wzrokiem kwotę wynagrodzenia. Obie umowy podpisały, bez negocjowania warunków, bowiem te były bardzo korzystne- Sokoro już jesteście pracownikami firmy to zapraszam was wszystkich na imprezę. Jutro w klubie 69 świętujemy mój sukces. Seba zaprosisz pozostałych pracowników, bo ja muszę załatwić jeszcze parę spraw. A wy dziewczyny to pewnie jakieś zakupy teraz?- spojrzał wymownie na blondynkę a Viola zrozumiała, że ma zorganizować Uli czas tak aby Marek mógł działać. Nie wiedziała co prawda co brunet ma w planach ale z wdzięczności za otrzymaną pracę chciała pomóc w realizacji jego planu. Przekonała koleżankę, że jako asystentki prezesa firmy zajmującej się modą nie mogą pokazać się w byle czym na imprezie. A Marek przeszedł do realizacji swojego planu. Pierwszym punktem była wizyta w Rysiowie i zaproszenie rodziców ukochanej na organizowaną przez siebie imprezę. Oprócz ludzi z firmy chciał zaprosić także swoich przyjaciół i osoby które dobrze mu życzą, a za takich uważał rodziców Uli. Chciał też otrzymać zgodę na pytanie które jutro chciał zadać ich córce.
- Kochani!- Marek próbował przekrzyczeć okrzyki tłumu który powoli cichł- Dziękuję wam wszystkim, że jesteście tu ze mną, że cieszycie się z mojego sukcesu. Dziękuję całemu zarządowi firmy za zaufanie jakim mnie obdarzyliście ale szczególnie dziękuję mojemu ojcu- Marek patrzył na lożę którą zajmowali jego rodzice i rodzina Febo- Tato, dziękuję że dopiero teraz zdecydowałeś się przekazać mi firmę. Teraz wiem, jak bardzo jest ważna i myślę, że dorosłem już do roli prezesa. Chciałbym też, korzystając z okazji przedstawić wszystkim moje asystentki. Ula Cieplak i Violetta Kubasińska- obie dziewczyny weszły na scenę pokazując się zebranym- Od tej chwili, wszystkie sprawy możecie kierować do nich, to moje dwie prawe ręce. Będą też pilnować abym był dobrym prezesem. Niektórzy pewnie już wiedzą, że Ula jest moją życiową partnerką ale chciałbym aby wiedzieli to wszyscy. Ula- Marek patrząc w oczy ukochanej próbował przypomnieć sobie przygotowane przemówienie ale nie potrafił, musiał improwizować- To dzięki tobie tutaj wszyscy jesteśmy, zmieniłaś mnie. Nauczyłaś mnie odpowiedzialności za siebie i drugiego człowieka. Pokazałaś co jest w życiu ważne. Przy tobie zrozumiałem czym jest miłość- brunet wyciągnął z kieszeni marynarki czerwone pudełeczko i uklękł przed ukochaną, po jej policzkach już ciekły łzy szczęścia- Kocham cię i chciałbym abyś została moją żoną- na sali zapadła grobowa cisza i oczekiwanie na odpowiedź, która padła tak cicho, że ledwie Marek i Viola stojący obok ją usłyszeli.

Ula nadal patrzyła z niedowierzaniem na swoją dłoń na której lśnił pierścionek z diamentem. Nie spodziewała się takiej deklaracji ze strony Marka a tym bardziej akceptacji rodziców. Oboje przyszli na imprezę a potem pogratulowali im obojgu zaręczyn. Matka tego wieczoru przeszła samą siebie, bo takich słów od rodzicielki się nie spodziewała: "Marku, pomyliłam się co do ciebie. Oceniłam cię za szybko a potem uparcie trwałam w swoich błędnych przekonaniach. Teraz już wiem, że Ula jest dorosła i ma prawo sama decydować o swoim życiu. Nie będę się wtrącać w wasze małżeństwo, bo wiem, że moja córka jest z tobą szczęśliwa" Również rodzice Marka przyjęli ją do rodziny z otwartymi ramionami, dziękując za zmianę syna. Helena Dobrzańska poruszyła nawet temat wnuków, na które niecierpliwie czeka
- Kochanie o czym myślisz? Coś cię martwi?- Marek już od dłuższego czasu przyglądał się narzeczonej. Stała na balkonie pogrążona we własnych myślach
- Musimy powiedzieć twoim rodzicom o mojej chorobie. Twoja mama chce mieć wnuki a ja nie mogę ich urodzić. Nie możemy ich zwodzić mają prawo wiedzieć już teraz, chociaż wiem, że pewnie im się to nie spodoba
- Nie chcesz mieć dzieci?- nigdy nie poruszali tego tematu a on z góry założył, że Ula będzie chciała zostać matką, a teraz już nie był tego taki pewny
- To nie chodzi o to co chcę. Jestem chora i jedyne czego chcę, to aby moje dzieci były zdrowe
- Twój nowy lekarz nie widzi przeciwwskazań abyśmy mogli mieć gromadkę dzieci. Rozmawiałem z nim o tym. Leki które teraz przyjmujesz, nie będą szkodzić naszemu maluszkowi więc nawet dzisiaj możemy popracować nad dzidziusiem. Chcę mieć z tobą co najmniej dwójkę dzieci i czuję, że jestem już gotowy na bycie ojcem. Wszystko zależy od ciebie
- Mimo wszystko powiem twoim rodzicom i kilku znajomym o chorobie. Nie można całe życie żyć w kłamstwie i udawać, że jestem zdrowa. Padaczka to nie koniec świata. A dla mnie w pewien sposób okazała się początkiem- Marek nie rozumiał do czego zmierza Ula i było to po nim widać- Gdybym była zdrowa studiowałabym w Krakowie medycynę i nie byłoby mnie wtedy w klubie, nie spotkałabym ciebie. Gdyby nie atak, wszystko potoczyłoby się inaczej. Dotąd uważałam, że padaczka zniszczyła mi życie a teraz myślę, że w wszystko w życiu ma jakiś sens. Popatrz na Sebastiana, związek z Patrycją nauczył go oszczędności. Przestał chodzić do klubów bo nie miał na to pieniędzy. Dojrzał i już wie, że nie tylko łóżko ma w związku znaczenie, choć jest ważne. Seba wygląda teraz na szczęśliwego, więc może Patrycja była mu potrzebna aby inaczej spojrzał na Violę. Powoli rodzi się ich miłość, a przecież gdy się poznali to żadne z nich nie chciało nawet słyszeć o związku. Ja też nie miałam w swoich planach rozkochania w sobie największego przystojniaka w Warszawie, a przez przypadek mi się to udało. Nie chcę jednak wszystkiego zostawiać przypadkowi. Nasz ślub chcę dokładnie zaplanować. A gdy już będę panią Dobrzańską to popracujemy nad dzidziusiem. To jest plan na nasze życie a zatytułowałam go:
Żyli długo i szczęśliwie