niedziela, 4 października 2020

Porady na straty 14

 Czas wakacji dla Uli był okresem w którym mogła trochę wypocząć i naładować baterie do dalszej nauki. Wakacje były też czasem niesamowicie pustym z czego szybko zdała sobie sprawę. Piątek trzynastego był początkiem tego pustego okresu, bo właśnie tego dnia Marek po raz pierwszy nie zadzwonił, nie zadzwonił też w sobotę i w niedzielę a kiedy w poniedziałkowy wieczór to ona zadzwoniła to nie odebrał. Nie rozumiała o co chodzi i co się takiego stało, że Marek nie chce rozmawiać. Próbowała jeszcze wielokrotnie nawiązać połączenie ale nigdy nie odebrał. Przestała próbować gdy dostała od Marka SMS-a "Myślę, że lepiej będzie dla ciebie i dla mnie jeśli nie będziemy już rozmawiać". Ten SMS dał jej do myślenia, Paulina przecież nie chciała aby Marek się z nią kontaktował a więc pewnie dla dobra swojego związku zrezygnował z tej relacji. Zaakceptowała ten wybór ale wiele razy miała ochotę zadzwonić i tak po prostu porozmawiać. 

Zamiast Marka był Bartek, gdy wrócił z Niemiec odwiedził ją z czekoladkami, kolejnego dnia przyniósł bukiet kwiatów. Było tak jak dawniej. Prawie tak jak dawniej, bo pomimo iż postanowiła dać mu drugą szansę to jednak trzymała go na pewny dystans. Był bardziej kolegą niż chłopakiem, uciekała przed jego dotykiem, a właściwie to starała się nie doprowadzać do sytuacji aby byli tylko we dwoje. Często na spotkania z chłopakiem zabierała młodszą siostrę, tłumacząc że Józef nie radzi sobie z najmłodszą rozrabiaką. Spotkania również nie były częste i to nie one je prowokowała. Już po kilku spotkaniach wiedziała, że Bartek się nie zmienił i dalej jest nieodpowiedzialnym chłopcem, który stale wpada w jakieś kłopoty. Ona potrzebowała mężczyzny a nie kolejnego dziecka, który uważa się za dorosłego.  

- Jesteś sama? - zapytał po wejściu do domu swojej dziewczyny. Chciał się jedynie upewnić bowiem cisza jaką zastał potwierdzała, że Beatki nie ma, a więc pewnie również Józefa. Ula pokiwała twierdząco głową i zaprosiła Bartka do swojego pokoju. Gdy ruszyła przed nim poczuła, że łapie ją od tyłu w pasie. Zrozumiała, że Bartek ma ochotę na zbliżenie ale ona jego ochoty nie podzielała dlatego zrobiła krok naprzód

- Bartek nie mam ochoty - powiedziała siadając na swym łóżku

- Ty nigdy nie masz ochoty - stwierdził zgodnie z prawdą, nigdy nie miała ochoty na seks ze swoim chłopakiem - A może ty mnie zdradzasz?

- Nie zdradzam cię - ona również powiedziała prawdę, przecież nie miała władzy nad swoimi snami, a to jedynie w nich kochała się z Markiem - Napijesz się herbaty? - próbowała zmienić temat

- Właściwie to przyszedłem porozmawiać o naszym wyjeździe. Siedzę już prawie dwa miesiące i czas wracać do pracy. Rozmawiałem już z dziewczyną kumpla i mówiła że u niej w robocie jest też miejsce dla ciebie - Bartek wrócił do tematu wyjazdu, którego nie poruszali od czasu jego powrotu do Polski

- Przecież ci mówiłam, że nie wyjadę do Niemiec

- Miałem nadzieję, że przemyślałaś i zmieniłaś zdanie

- Podjęłam decyzję i jej nie zmienię. Chcę iść na studia, muszę zaopiekować się tatą i Beatką, Janek też potrzebuje wsparcia. Myślałam że to rozumiesz - powiedziała a w jej głosie wyraźnie było słychać zawód, Bartek jej nie rozumiał a na pewno nie tak jak Marek

- Poprosimy moją mamę i na pewno pomoże - próbował znaleźć rozwiązanie

- Przecież to nie o to chodzi 

- To o co ci chodzi? Jak wyobrażasz sobie nasz związek na odległość? Co to w ogóle za związek? Cały czas przede mną uciekasz, nie pozwalasz się dotknąć. - chciał jeszcze dłużej opowiadać o tym co mu się nie podoba ale Ula mu przerwała

- Masz rację, nasz związek nie ma sensu. - była tego pewna i było to słychać w jej tonie głosu - Oboje mamy inne cele w życiu i kompletnie się nie rozumiemy. Myślę, że powinniśmy się rozstać

- Jeszcze będziesz tego żałowała - tylko tyle zdążył powiedzieć nim trzasnął drzwiami wejściowymi. Gdy wyszedł poczuła ulgę, a nie żal. Nareszcie nie musiała udawać szczęśliwej i zakochanej w Bartku, bo dotarło, do niej że nie jest w nim zakochana. Dotarło również to, że jest zakochana w mężczyźnie, który już pewnie jest po ślubie, a tym samym jest kompletnie poza jej zasięgiem. 

Dzień kiedy dostała informację o przyjęciu na wymarzony kierunek studiów był najszczęśliwszym dniem od wielu miesięcy. To tego dnia stwierdziła, że przynajmniej jedna z decyzji podjętych nad grobem matki była dobra. Ten dzień miał być także dniem w którym miała pożegnać się z aparatem, który męczył jej szczękę już prawie dwa lata. Pani Ala obiecała, że pojedzie razem z nią do ortodonty, bo pomimo, że była już pełnoletnia to chciała mieć kogoś ze sobą w tym dniu. Przed wyjściem do lekarza w drzwiach minęła się z ojcem wracającym ze spaceru ze swą najmłodszą latoroślą. 

- Spotkałem Bartka po drodze, chciałem zaprosić go na herbatę ale powiedział, że się rozstaliście i nie będzie już nas odwiedzał - w delikatniejszych słowach Józef przekazał słowa swojego niedoszłego zięcia córce - To prawda? Czy coś się stało? Przecież byliście razem tyle lat

- Bo go nie kocham i wiem, że go nie pokocham. Ja się bardzo zmieniłam przez ten rok a on wcale - po chwili namysłu zmieniła zdanie - No może jeszcze bardziej zdziecinniał. Nie było sensu tego dłużej ciągnąć

- Ale te wszystkie wspólne lata - argumentował Józef

- Ale chyba lepiej rozstać się teraz niż w momencie kiedy nosiłabym już pierścionek zaręczynowy. Lepiej zakończyć to wcześniej niż w momencie gdy wszyscy goście byliby już zaproszeni na nasze wesele. Teraz można było to zakończyć w miarę bezboleśnie, bo Bartek zaraz wyjeżdża do Niemiec. Znacznie gorzej byłoby gdybym zerwała z nim miesiąc przed ślubem, albo po ślubie. - Józef nie kontynuował tej rozmowy, jego córka była już dorosła dlatego nie miał prawa ingerować w jej decyzje, ale Ula widziała, że ojciec nie podziela jej zdania. Mimo to wyszła z domu wraz z Alą aby nie spóźnić się na wizytę u lekarza. Po wizycie u ortodonty obie odwiedziły również salon fryzjerski oraz koleżankę Ali kosmetyczkę, która w promocyjnej cenie wykonała kilka zabiegów dla Uli. Droga powrotna z Warszawy była dość długa, przez wypadek samochodowy na trasie dlatego Ula postanowiła wykorzystać ją na rozmowę. 

- Pani też uważa, że źle zrobiłam zrywając z Bartkiem - Ula chciała poznać opinię innej kobiety

- Ja nie znam tego Bartka, jedynie go kilka razy widziałam. Skoro podjęłaś taką decyzję, to na pewno miałaś ku temu swoje powody. - ta odpowiedź nie utwierdziła Uli w przekonaniu, że podjęła słuszną decyzję dlatego Ala kontynuowała - Masz rację, że znacznie trudniej byłoby rozstać się tuż przed ślubem, gdy już mieszkalibyście razem i mieli wiele wspólnych rzeczy. Teraz u siebie w pracy miałam taki przypadek, para rozstała się miesiąc przed ślubem. Atmosfera w firmie była nie do zniesienia, nieświadomie podzielili firmę na dwa obozy. Jeden obóz współczuje jej, a drugi jemu. Sami prowadzą wojnę o to czyj jest dom, kto jest ważniejszy w firmie. A temu wszystkiemu przyglądają się pracownicy firmy i plotkują. 

- To oni razem pracują? Nawet po rozstaniu? - Ula była zaskoczona nowinkami z Febo&Dobrzański ale nie podejrzewała, że Ala mówi o Marku

- Są współwłaścicielami więc są na siebie skazani do końca życia. - w tym momencie Ula zrozumiała, że Marek nie jest mężem Pauliny czego była pewna jeszcze kilka godzin wcześniej

- A kto zerwał zaręczyny? - Ula chciała jak najwięcej informacji wyciągnąć od starszej kobiety, jednocześnie nie dając po sobie poznać, że ten temat ją bardzo interesuje

- Podobno Paulina po raz kolejny przyłapała go z kochanką i nie wytrzymała. Tak mówią w firmie ale ile w tym prawdy to nie wiadomo.

Ula po powrocie do domu chciała poznać prawdę, dlatego zadzwoniła pod numer Marka, ale tak jak od kilku miesięcy tym razem również nie odebrał. Teraz jednak nie wiedziała dlaczego nie odbiera skoro nie jest już z Pauliną. Spróbowała jeszcze raz następnego dnia ale wtedy również nie odebrał. To był jasny sygnał, że nawet kiedy jest sam to nie chce z nią rozmawiać. Postanowiła się więc nie narzucać. 






niedziela, 27 września 2020

Porady na straty 13

Patrzyła na swojego jedynaka, który w pośpiechu zajadał się przygotowanym przez nią obiadem. Widziała po nim że coś jest nie tak. Marek starannie starał się ukrywać swoje problemy, przyjeżdżał z uśmiechem na ustach ale widziała że to jedynie przykrywka. Wielokrotnie pytała o powody smutku ale zawsze wmawiał jej że tylko jej się wydaje, a ona odpuszczała. Teraz postanowiła poznać powody.

- Marek widzę, że cię coś trapi. Od rozstania z Pauliną jesteś przygnębiony, myślałam że rozstanie przyniesie ci szczęście ale widzę że jest jeszcze gorzej niż wtedy gdy byłeś z Pauliną - zagadnęła gdy kończył jeść 

- Jestem po prostu zmęczony. Dobrze wiesz jakie były te dwa miesiące. Paulina nie chciała się wyprowadzić co powodowało kolejne kłótnie, w firmie atmosfera też jest napięta. Nie mogę znaleźć kupca na dom przez co mam zamrożone środki. Kupiłem mieszkanie, urządzam je i potrzebuję pieniędzy a ten dom naprawdę nie jest mi potrzeby. W firmie przygotowania do produkcji nowej kolekcji, problemy z dostawcą materiałów i z właścicielem szwalni. Po prostu dużo problemów zgromadziło się w jednym czasie a Paulina nie ma wpływu na moje samopoczucie, zwłaszcza teraz jak w końcu wyjechała do Włoch - opowiedział o części powodów jakie powodowały u niego w ostatnim czasie złość i frustracje, licząc na to że matka się tym zadowoli i nie będzie drążyć dalej

- A co z tą kobietą o której mówiłeś że ją kochasz? - zadała kolejne pytanie

- Nic, mówiłem też że zasługuje na kogoś lepszego - odparł przypominając sobie rozmowę która miała miejsce ponad dwa miesiące temu

- Ona jest z kimś? - pokiwał tylko twierdząco głową - A ona wie o twoim uczuciu? - dopytywała a Marek tym czasem ruchem głowy poinformował o tym że nie rozmawiał z "tą" dziewczyną o swoim uczuciu - Przecież ty ją kochasz! - Helena nie rozumiała zachowania syna

- A ona kocha innego. - mówiąc to poczuł dziwne ukłucie w środku - Mamo, proszę skończmy ten temat. Ona jest szczęśliwa i to jest dla mnie najważniejsze - to wyznania było szczere

- Jesteś pewien że jest szczęśliwa? - pomimo prośby syna nadal kontynuowała temat

- Nie wiem, ale mam nadzieję że tak - zamyślił się na moment aby za chwilę dodać - Ja po prostu nie potrafiłem patrzeć na nią u boku innego dlatego zakończyłem tą znajomość. 

- Marku, może nie spodoba ci się to co za chwilę powiem ale uważam że powinieneś powiedzieć jej o swoim uczuciu. Kiedyś byłeś zbyt pewny siebie, brałeś co chciałeś i nie zastanawiałeś się co czują inni ale teraz za dużo myślisz o innych a za mało o sobie i swoim szczęściu. Nie twierdzę, że powinieneś rozbić jej związek ale powinieneś jej powiedzieć, że dla niej rozstałeś się z Pauliną. Może to dla niej będzie miało znaczenie. Nie możesz uważać że każdy inny mężczyzna będzie lepszy niż ty, bo jesteś dobrym człowiekiem. Pamiętam jak chciałeś pomóc tej dziewczynie z cmentarza, bardzo się w to zaangażowałeś co tylko potwierdza, że jesteś dobrym i wrażliwym mężczyzną. - widziała że syn słucha jej ale nie będzie dyskutował na ten temat, dlatego zadała pytanie, które dręczyło ją od czasu gdy usłyszała o tym że jej syn kocha kobietę - Powiesz mi chociaż kim jest ta kobieta?

- Mamo, proszę nie zajmuj się już tym, bo to jest już dawno zakończona dla mnie historia - miał nadzieję, że teraz Helena odpuści

- Sam w to nie wierzysz, nie można pokochać kogoś z dnia na dzień i nie można z dnia na dzień się odkochać. 

Słów matki nie skomentował, to było jej zdanie a on miał swoje. On przecież już podjął decyzję a teraz było za późno. Po wizycie u rodzicielki pojechał na cmentarz do ojca, to przecież w tym miejscu przekreślił swoje szanse na szczęście u boku wspaniałej dziewczyny. Stojąc przy grobie zastanawiał się co by się stało gdyby powiedział Uli, że odwołał ślub i że zrobił to dla niej. Może stali by tu teraz oboje trzymając się za ręce a może wszystko potoczyło by się tak samo. Może dla Uli ta informacja niczego by nie zmieniła. Teraz mógł tylko gdybać co by było gdyby, czasu cofnąć nie mógł. Jeszcze raz pamięcią powrócił do tego dnia. 

Był piątek trzynastego, ale on nigdy nie był przesądny. Ten dzień postanowił uczynić początkiem swojego nowego życia. Tego dnia Ula pisała ostatni egzamin maturalny dlatego czekał pod jej szkołą, aby zabrać ją na uroczyste świętowanie i wtedy powiadomić ją o zerwanych zaręczynach. Czekał pod szkołą długo ale Ula nie wychodziła, dlatego uznał, że skończyła pisanie wcześniej i na pewno już wyszła. Pierwszym miejscem jakie postanowił sprawdzić był cmentarz i to właśnie tam ją znalazł. 

 - Tak myślałem, że cię tu znajdę. Byłem pod szkołą ale wszyscy już wyszli dlatego pomyślałem, że zamiast do domu przyszłaś do mamy - opowiedział po powitaniu 

- Dobrze mnie znasz. - stwierdziła - Skończyłam wcześniej i postanowiłam przyjść i opowiedzieć mamie o tym wszystkim i poprosić ją o pomoc w podjęciu tych decyzji, które teraz przede mną stoją. Dla mnie cmentarz jest takim miejscem w którym postanowiłam podjąć ostateczną decyzję. Idę na studia, będę składać na ekonomię a uczelnię wybiorę jak dostanę już wyniki matur. Mam nadzieję że będę zadowolona z tych studiów. - opowiadała o chwilę wcześniej podjętej decyzji

- Ja też podjąłem decyzję o której mówiłem ci nad Wisłą. Właściwie to zdecydowałem już tydzień temu ale nie chciałem ci zaprzątać tym głowy zwłaszcza, że te dwa tygodnie nie były dla ciebie łatwe. Teraz już z czystym sumieniem mogę ci powiedzieć - jego monolog zakłócił jej dzwoniący telefon, który z przepraszającą miną odebrała, po chwili usłyszał słowa, które zasiały niepewność w jego głosie - "Tak już wyszłam, niedługo wrócę do domu. Spotkajmy się wieczorem" - na początku myślał że to jej ojciec ale to zakończenie rozmowy zupełnie nie pasowało

- Przepraszam, musiałam odebrać. Bartek wczoraj wrócił z Niemiec i martwił się, że tak długo nie wracam. Wczoraj powiedziałam mu, że dzisiaj dam mu odpowiedź czy będziemy dalej razem, to głównie dlatego przyszłam tu pomyśleć. 

- Wybaczysz mu? - zapytał bo jak najszybciej chciał poznać jej wybór

- Tak, chcę nam dać drugą szansę - odparła z pewnością w głosie

- Nie było go z tobą w najtrudniejszym momencie twojego życia a ty chcesz dać mu drugą szansę? - nie rozumiał decyzji Uli i nawet nie starał się tego ukrywać

- Kobieta wiele jest w stanie wybaczyć, sam przecież wielokrotnie sprawiałeś, że twoja narzeczona musiała ci wybaczać. Paulina wybaczyła ci zdradę i dała ci drugą szansę. Myślę, że każdemu należy się druga szansa i Bartek też powinien ją dostać. On mnie nie zdradził - tym stwierdzeniem sprawiła, że Marek poczuł się jak najgorszy zbrodniarz, przecież on zdradzał wielokrotnie a Ula o tych zdradach wiedziała. - Teraz opowiedz mi o tej swojej decyzji - zachęcała go uśmiechem na twarzy ale on już nie był skłonny do zwierzeń

- Właściwie to nic wielkiego, nie ma o czym opowiadać. Muszę już wracać do firmy, mamy teraz mnóstwo pracy a ja wyrwałem się jedynie na moment. Cześć - odwrócił się i czym prędzej odszedł. Musiał ochłonąć i przetrawić te informacje. Wiadomość o Bartku pokrzyżowała mu plany a on nie chciał burzyć jej planów swoją osobą. Ula przecież była taka młoda a on? Starszy facet z nieciekawą przeszłością o której ze szczegółami zdążył już opowiedzieć Uli. Przecież ona nie mogła pokochać kogoś takiego jak on. 


Dzisiaj później niż zwykle za co przepraszam, ale pisane na ostatnią chwilę. Mam nadzieję, że pomimo pośpiechu w jakim powstawał ten rozdział nie ma w nim zbyt wielu błędów. 

Jak zwykle proszę o komentarze zarówno miłe jak i mniej miłe :)



niedziela, 20 września 2020

Porady na straty 12

Marek przez tydzień rozmyślał o propozycji Pauliny, a także o tym czy ślub ma jakikolwiek sens i coraz bardziej utwierdzał się w przekonaniu że tego sensu jest pozbawiony. Chciał skonsultować swoją decyzję z kimś ale Sebastian nie był odpowiednią osobą, bo cały czas powtarzał mu że ślub z Pauliną i kochanki to rozwiązanie idealne, z czym on się nie zgadzał. Ula była w trakcie matur i nie chciał jej zawracać głowy swoimi problemami. Rozmawiali co prawda codziennie ale zawsze starał się aby poruszane tematy były wesołe czym chciał ją odstresować od egzaminu dojrzałości. Postanowił więc że najpierw porozmawia z rodzicami i tą rozmowę postanowił rozpocząć od ojca bo przecież od niego nie usłyszy, że popełnia błąd albo jest rozczarowany. Pojechał więc na cmentarz i nad grobem ojca opowiedział o propozycji Pauliny oraz o swoich wątpliwościach. "Tato ja wiem jak bardzo wam zależało na tym aby firma dalej pozostawała firmą rodzinną, tylko, że ja chyba nie jestem gotowy poświęcić swojego szczęścia dla dobra tej firmy. Nie kocham Pauliny i wiem że jej nie pokocham. Wiem to dlatego, że poznałem kobietę która jest mi bliska, ona jest totalnym przeciwieństwem Pauliny. Na pewno wiesz o kim mówię ale o niej porozmawiamy jak już odwołam ten ślub. Mam nadzieję, że zaakceptujesz moją decyzję".

Po wizycie na cmentarzu pojechał w odwiedziny do matki. Ucieszyła się jak zawsze, czekała na niego z obiadem. Helena od pewnego czasu widziała, że jej syn zachowuje się inaczej a tego dnia był szczególnie przygaszony, dlatego chciała wreszcie poznać prawdziwy powód jego złego nastroju. 

- Marku czy coś cię trapi? Widzę, że od pewnego czasu jesteś smutny, przygaszony. Coś złego dzieje się w firmie? 

- Mamo nie chodzi o firmę bo z nią wszystko w porządku. Mam problem i chciałbym abyś wysłuchała mnie do końca. Ja i Paulina cały czas się kłócimy, w kółko o to samo. Cały czas uważa że ją zdradzam, a ja jak ciągle dostaję po głowie za coś czego nie zrobiłem to mam ochotę naprawdę iść do klubu a potem być ukaranym przynajmniej za coś co zrobiłem. Nie zawsze byłem jej wierny ale teraz się staram tylko, że ona tego nie widzi. Po powrocie z Mediolanu nastąpił duży przełom bo powiedziała, że mogę ją zdradzać ale moje kochanki mają nie pojawiać się w firmie i domu. Powiedziała też, że mam tak dobierać panienki aby się moje zdrady nie wydały bo ona nie chce o tym przeczytać w gazecie. Wiem, że nie jestem ideałem ale coś takiego to mi nawet do głowy nie przyszło. Ta propozycja jest dla mnie chora, jak mam jej przed ołtarzem ślubować wierność gdy ona tej wierności nie chce. Nie wiem co mam robić, ale wiem, że jej nie kocham. Ona skoro zgadza się na zdrady myślę że też nic do mnie nie czuje. Boję się, że po ślubie będzie tylko gorzej. Mamo ja nie chcę przez całe życie szwendać się po klubach w poszukiwaniu partnerki na jedną noc. Chcę swoje życie spędzić z kimś przy kim nie będę miał ochoty wychodzić z domu. A teraz ja z tego domu uciekam aby nie słuchać jej awantur. Wiem, że bardzo zależało wam na tym abyśmy byli małżeństwem ale ja nie potrafię, dlatego chcę odwołać ślub z Pauliną i w przyszłości móc związać się z kobietą którą naprawdę pokocham i która pokocha mnie - widział zdziwienie na twarzy matki ale był jej wdzięczny za to że wysłuchała go i nie przerywała mu

- To jest twoja decyzja, ja nie będę cię przekonywać do jej zmiany. Kiedyś nie wyobrażałam sobie tego że możecie nie być razem ale ja też zawiodłam się na Paulinie po śmierci Krzysztofa. On traktował ją jak córkę a ona nie zachowała się tak jak córka powinna się zachować. - wiedział o czym mówi matka, Paulina po śmierci Krzysztofa przecież nawet nie uroniła jednej łzy, była oschła a po pogrzebie powiedziała że każdy musi kiedyś umrzeć i nie ma nad czym rozpaczać. - Czy w twoim życiu jest kobieta którą kochasz? Przepraszam, że pytam ale wcześniej nigdy nie mówiłeś o miłości, uważałeś że miłość nie istnieje a teraz twoje wyznanie mnie bardzo zaskoczyło

- Zrozumiałem, że miłość istnieje bo poznałem osoby które mają wielkie pokłady miłości, które z miłości poświęcają bardzo wiele. A jeśli chodzi o kobietę, to tak. W moim życiu jest pewna kobieta która jest mi bardzo bliska i chyba ją kocham - mówił to dość niepewnie, jak dotąd nie często rozmawiał o swoich uczuciach

- Chyba? - uważnie patrzyła na syna chcąc upewnić się, że on już naprawdę się zakochał

- Do niedawna nie wiedziałem czym jest miłość więc teraz ciężko mi powiedzieć, że to co do niej czuję jest miłością. Wiem że lubię spędzać czas w jej towarzystwie, że mógłbym z nią rozmawiać godzinami i wiem, że zrobiłbym dla niej wiele. Ja przy niej sam siebie nie poznaję. Tylko że ona zasługuje na kogoś lepszego niż ja, kogoś bardziej odpowiedniego. - matka nie skomentowała jego słów, chciała aby to on sam utwierdził się w przekonaniu że ta kobieta jest jego miłością. Ona tym razem nie chciała ingerować i niczego podpowiadać.

Marek nie pamiętał czy kiedykolwiek tak szczerze rozmawiał z matką ale ta rozmowa wiele mu dała i wiele uświadomiła. Uświadomiła mu przede wszystkim to, że jest kochany i jego szczęście dla jego rodzicielki ma znaczenie. Żałował też że takiej szczerej rozmowy z matką nie przeprowadził już wcześniej. Teraz pozostała mu najtrudniejsza rozmowa bo z Pauliną a potem odwołanie całej machiny ślubnej. 

- Gdzie byłeś? - usłyszał już w progu, szykowała się kolejna awantura

- Na cmentarzu a potem u mamy - odpowiedział spokojnie 

- Znowu kłamiesz, pewnie byłeś u tej prostaczki tylko nie chcesz się przyznać - Paulina wiedziała lepiej i wmawiała mu swoją wersję wydarzeń co również jemu podniosło ciśnienie, nie wspominając o tym jak wyrażała się o Uli, bo wiedział, że to właśnie ją nazywa prostaczką.

- Nie mów tak o Uli, bardzo cię proszę i nie wmawiaj mi czegoś czego nie zrobiłem. Postanowiłem odwołać nasz ślub, twoja propozycja jest dla mnie nie do przyjęcia dlatego uważam że nasze małżeństwo byłoby jedną wielką pomyłką do której nie chcę dopuścić. - pomimo złości na narzeczoną starał się w spokoju przekazać jej informacje o swojej decyzji

- Ty postanowiłeś, a gdzie w tym ja? Upokarzałeś mnie przez lata a teraz, dwa miesiące przed ślubem chcesz go odwołać? Chcesz upokorzyć mnie jeszcze bardziej. Przecież pozwoliłam ci na zdrady czego ty jeszcze chcesz? - pytała dość spokojnie jak na jej możliwości, dostrzegł nawet w jej oczach łzy

- Chcę miłości, chcę być z kimś przy kim nawet nie przyjdzie mi do głowy aby być z inną. Przepraszam i mam nadzieję, że kiedyś zrozumiesz moją decyzję. Chciałbym też sprzedać ten dom dlatego jutro skontaktuję się z agencją nieruchomości, a ty musisz się z niego wyprowadzić. - Paulina złapała jedynie płaszcz i wybiegła z domu, wiedział że pojechała pewnie do Aleksa

Kiedy został sam wyraźnie odetchnął z ulgą, spojrzał na telefon na który godzinę wcześniej przyszedł SMS od Uli, pytała czy wszystko w porządku bo przecież godzina o której zawsze rozmawiali już minęła a on nie dzwonił. Wybrał jej numer i zadzwonił ale nawet słowem nie powiedział o zmianach jakie zaszły w jego życiu. Nie chciał informować jej o zerwanych zaręczynach przez telefon, chciał powiedzieć jej to osobiście aby móc zobaczyć jej reakcję. Chciał wiedzieć czy ta informacja dla Uli ma jakiekolwiek znaczenie. Dla niego Ula była bliska ale nie wiedział czy on dla niej jest równie ważny. Z przekazaniem informacji o rozstaniu z Pauliną postanowił poczekać do czasu gdy Ula zakończy pisanie matur. Wiedział, że zostały jej jeszcze dwa egzaminy ustne a jako ostatni ma pisać egzamin z geografii. To właśnie na ten dzień postanowił odłożyć rozmowę o ich relacji.