niedziela, 7 maja 2017

Noc kłamstw 14

Po dość długiej przerwie zwracam tą część. Jest trochę inna od tej pierwotnej ale najważniejsze informacje się nie zmieniły. Przepraszam za tą długą nieobecność i brak publikacji. Dziękuję też za cierpliwość.

Oboje znajdowali się w windzie która zmierzała na trzynaste piętro. Mimo, że winda przemieszczała się szybko dla nich ta droga trwała wieczność a atmosfera z każdą chwilą gęstniała. Marek nie potrafił się powstrzymać i tuż po przekroczeniu piątego pietra mocno przycisnął dziewczynę do ściany windy namiętnie ją przy tym całując. Gdy winda zatrzymała się chwycił partnerkę na ręce i skierował się w stronę mieszkania. Drzwi ustąpiły tak jakby nie były zamknięte a on już po chwili kładł swoją piękność na środku łóżka. Omiótł jej ciało zachwycającym spojrzeniem a następnie brutalnie zaatakował jej usta jednocześnie szukając dłońmi drobnego suwaczka na plecach dziewczyny. Nie trwało to długo i już po chwili jego dłonie błądziły po nagich plecach ukochanej a jego usta całowały dekolt który z każdą chwilą bardziej się uwidaczniał. Ula która na początku czuła się nieswojo w pewnym momencie straciła swoje wszystkie zahamowania i rozpoczęła nieudolną walkę z guziczkami koszuli. Marek niecierpliwiąc się nieco chwycił za dwa krańce koszuli i po chwili posypały się oderwane przez niego guziki. Ula dokładnie w tym samym momencie usłyszała dźwięk rozbijanego szkła, otworzyła oczy i dostrzegła, że w pokoju jest sama, a wszystko co czuła było tylko snem. Szybko podniosła się z łóżka i podążyła do kuchni z której dochodził tamten dźwięk. Marek kończył właśnie zbierać kawałki rozbitego szkła gdy zauważył ją wchodzącą do kuchni. Była ubrana w jeden z jego T-shirtów który długością sięgał połowy uda a dodatkowo zsuwał się z jej lewego ramienia. Świadomość, że Ula pod tą koszulką nie ma nic paraliżowała Marka, bał się samego siebie.
- Przepraszam, że cię obudziłem- mówiąc to wyrzucał resztki rozbitej szklanki do kosza na śmieci
- Nie wiem czy ci to wybaczę- stała oparta o kant lodówki uroczo się uśmiechając- Miałam taki piękny sen- przeciągnęła się rozkosznie chcąc pobudzić do pracy wszystkie swoje mięśnie
- Pierwszy sen w nowym miejscu warto zapamiętać, podobno takie sny są prorocze- mówiąc to walczył sam ze sobą aby nie patrzeć w jej kierunku co nie było proste.
- Chciałabym aby był proroczy ale to chyba tak nie działa- podeszła do niego obejmując go w pasie- Chociaż wszystko zależy od nas- chciała złączyć ich usta w namiętnym pocałunku ale on tylko szybko cmoknął ją w usta a następnie zdjął jej dłonie z swoich bioder
- Zrobiłem dla nas śniadanie- Ula popatrzyła na stos kolorowych kanapek- Wiem, że powinienem się bardziej postarać ale ja raczej nie gotuję więc na razie kanapki muszą ci wystarczyć. Obiecuję, że się poprawię i następnym razem zaserwuję ci coś bardziej wykwintnego
- Nie ważne co jesz, ważne w jakim towarzystwie- Ula kontynuowała rozciąganie a wraz z podnoszeniem rąk podnosiła się też koszulka, Marek przyglądał się ukochanej i walczył ze sobą aby do niej nie podejść, zastanawiał się też, czy Ula robi to specjalnie
- Ale przed śniadaniem powinnaś się chyba ubrać- słowa ukochanego Ulę sprowadziły na ziemię- Maszeruj do łazienki i wracaj tutaj szybko bo kawa ci wystygnie
- Nie piję kawy- Ula zdążyła powiedzieć nim trzasnęła łazienkowymi drzwiami, nie takiego zachowania spodziewała się po Marku. Tak naprawdę, miała nadzieję, że będzie tak jak w śnie. Ubrała się szybko i wróciła do salonu po torebkę, którą poprzedniego dnia tam zostawiła
- Przepraszam że zapomniałem o tym, że nie możesz pić kawy, jakiś nieprzytomny dzisiaj jestem ale już zrobiłem ci herbatę owocową- Marek gdy tylko zobaczył Ulę wstał na proste nogi, wiedział, że jego prośba ją zdenerwowała
- A co kanapa była niewygodna?- rzuciła oschłym tonem nawet nie patrząc w stronę chłopaka- Jeśli tak, to bardzo przepraszam, że jestem tak duża i zajęłam całe dwuosobowe łoże- wyjęła z torebki swoje lekarstwa i chwyciła za szklankę napełnioną wodą
- Najpierw musisz coś zjeść- uśmiechnęła się złośliwie i połknęła tabletki- Proszę zjedz coś
- Było miło ale muszę wracać do domu, a ty się wyśpij i zastanów czego chcesz- chwyciła za jedną z kanapek leżących na talerzu, była głodna dlatego chciała zjeść coś w drodze na przystanek- Cześć

Markowi z trudem udało się przekonać Ulę aby wsiadła do samochodu i pozwoliła się odwieść. Droga do Rysiowa mijała im w ciszy, Marek zastanawiał się czy powinien tłumaczyć swoje zachowanie czy wcale się nie odzywać i przeczekać jej zły nastrój. 
- Domyślam się, że chciałaś aby ta noc wyglądała inaczej ale ja dzisiaj naprawdę nie mogłem, przepraszam- odezwał się gdy parkował samochód pod domem ukochanej
- Od jutra zaczyna się sesja, mam ważny egzamin i chciałabym się pouczyć. Gdybyś mógł być tak dobry i nie przeszkadzać mi dzisiaj. Nie dzwoń, nie pisz. Ja się uczę a ty przemyśl czego chcesz i co możesz. A jak będziesz już wiedział czego chcesz to daj znać- trzasnęła drzwiami nim zdążył cokolwiek powiedzieć. 
Gdy tylko przekroczyła próg domu usłyszała rozmowę dochodzącą z kuchni. Rodzice przepytywali Jaśka z przebiegu jej imprezy urodzinowej a ten odpowiadał ogólnikami
- Nie było błyskających świateł ani alkoholu, czuję się dobrze- stanęła w drzwiach ściągając uwagę rodziców na siebie i dając szansę Jaśkowi na opuszczenie pomieszczenia a tym samym na zakończenie jego przesłuchania- Dziękuję, że się zgodziliście
- Nie wyglądasz na szczęśliwą- Magda doskonale widziała kiedy córkę coś trapi nawet gdy ta bardzo chciała to ukryć pod nieszczerym uśmiechem
- Jutro egzamin i trochę się boję- Ula wymyśliła pierwszą lepszą wymówkę- Przecież zawsze przed egzaminami dopada mnie taki nastój. Jak będę miała wszystkie egzaminy zaliczone wtedy będę się uśmiechać a teraz idę się uczyć bo wczoraj w Violą wcale nie zajrzałyśmy do notatek. Jeszcze raz dziękuję, że pozwoliliście Markowi zorganizować to przyjęcie. On i Viola bardzo się postarali

Marek wrócił do pustego mieszkania, był na siebie zły, że nie powiedział Uli całej prawdy. Teraz jednak postanowił uszanować jej prośbę i nie przeszkadzać jej w nauce. Chwycił telefon i wybrał pierwszy numer z listy ostatnio używanych numerów. Odebrała po pierwszym sygnale
- Hej, czekałaś aż zadzwonię?- zwykle musiał dzwonić kilka razy zanim odebrała dlatego zaskoczyło go to szybko odebrane połączenie
- Nie pochlebiaj sobie, nie jesteś pępkiem w brzuchu. Akurat rachuna robię i używałam do tego kalkulatora w telefonie. A coś się stało? Coś z Ulą?
- Z Ulą wszystko w porządku, odwiozłem ją właśnie do domu bo chciała się pouczyć- uznał, że poranna sprzeczka powinna pozostać pomiędzy nim a Ulą- Dzwonię aby ci podziękować za poinformowanie mnie o urodzinach i za pomoc w organizacji. Wszystko się udało a ty wypełniłaś swoje zadanie wzorowo- mężczyzna cieszył się, że pomylił się co do Violi. Prosząc aby przyprowadziła Ulę na imprezę obawiał się, że ta gaduła powie przez przypadek co mają w panach 
- Taaa, wzorowo- Viola gdy otworzyła swoje notatki dopiero wtedy dotarło do niej, że czas gdy Ula miała wytłumaczyć jej materiał do egzaminu poświęciły na robienie makijażu i upinanie włosów-Wszystko się udało, tylko teraz ja muszę sama zakminić o co chodzi z tymi rachunkami. Ale nic, już nie narzekam, biorę się za robotę a my pogadamy po egzaminach 
- To może przyjedź do mnie, sprawdzimy co jeszcze pamiętam z tych swoich studiów- Marek słuchając narzekania Violi zrozumiał, że blondynka poświęciła się dla sprawy i jeśli jest tak jak wspominała mu kiedyś Ula to Viola nie zaliczy tego egzaminu. Nie chciał jej mieć na sumieniu
- Naprawdę mógłbyś mi to wytłumaczyć?- w Violę w tym momencie wstąpiło nowe życie
- Ulą to ja nie jestem ale spróbuję ci pomóc

Niedziela w towarzystwie Violi minęła bardzo szybko jak również bardzo wesoło. Po tym jednym dniu zrozumiał dlaczego Ula przyjaźni się z tą roztrzepaną wariatką. Bo choć Viola wiedzą się nie wykazała to zaimponowała mu dystansem do siebie. Było tak wesoło że przez chwilę zapomniał nawet o sprzeczce z Ulą, jednak po przebudzeniu w poniedziałkowy poranek wszystko sobie przypomniał i postanowił naprawić błąd.  Zadzwonił do firmy prosząc Joasię o odwołanie wszystkich spotkań i zapowiedział, że w firmie się nie pojawi jak również nie życzy sobie jakichkolwiek telefonów. Jeszcze przed ósmą opuścił mieszkanie i udał się w drogę do Rysiowa, gdy parkował pod domem ukochanej obawiał się,  że Ula już wyszła na egzamin. Niestety nie wiedział o której godzinie jest wyznaczony, nie chciał też dzwonić i pytać, wolał cierpliwie poczekać nawet jeśli egzamin miałby być w godzinach popołudniowych. Odsunął siedzenie by móc wyprostować nogi po czym wyjął telefon i uruchomił jedną z gier.  Chciał jakoś zapełnić czas oczekiwania na ukochaną.  Po godzinie nagle ktoś zapukał do bocznej szyby, a tym kimś okazała się być matka dziewczyny 
- Co Pan tu robi?- zapytała niezbyt uprzejmie, tuż po tym jak mężczyzna uchylił szybę samochodu 
- Wiem, że Ula ma dzisiaj egzamin i chciałbym ją zawieść na uczelnię. Autobus może się spóźnić albo będzie przepełniony a to kolejny powód do stresu, wolałbym jej tego zaoszczędzić. Tylko niestety nie wiem o której jest ten egzamin, dlatego przyjechałem już rano, poczekam tutaj na nią. 
- Egzamin ma o piętnastej, może pan wracać do swojej pracy, a jeśli bardzo panu zależy na zabawie w taksówkarza to proszę przyjechać po południu- Magda rozejrzała się i dostrzegła w oddali dwie przyglądające się im sąsiadki-  Nie ma sensu aby siedział pan w tym samochodzie kilka godzin
- Dzwoniłem już do firmy i poinformowałem, że mnie dzisiaj nie będzie. Wszystkie spotkania zostały odwołane więc w firmie nie jestem potrzebny- Magda widziała, że Marek się nie podda i odjedzie tak jakby ona tego chciała- Proszę się mną nie przejmować, ja chętnie poczekam te kilka godzin na pani córkę
- To może chociaż wejdzie pan do domu?- takiej propozycji ze strony pani Cieplak Marek się nie spodziewał, nie wiedział, też jak ma zareagować na to zaproszenie. Obawiał się też spotkania z Ulą, nie wiedział jak na niego zareaguje i czy przestała się już złościć
- Nie chciałbym przeszkadzać, Ula na pewno jeszcze coś powtarza przed egzaminem
- Naprawdę, bardzo serdecznie zapraszam. Jest jeszcze kawałek ciasta czekoladowego z urodzin córki. Uli też dobrze zrobi jak oderwie się od nauki i przestanie myśleć o egzaminie
- Jestem wielkim łasuchem więc chyba nie potrafię odmówić- wysiadł z samochodu i podążył za kobietą.
- Ula mamy gościa, chodź do nas!- Magda już od progu wołała córkę
- Mam egzamin, muszę się uczyć!- Ula słysząc że matka ponownie chce ją wołać krzyknęła jeszcze głośniej- Nie interesują mnie twoi goście! Dajcie mi wszyscy święty spokój!- Marek uzyskując bezgłośne przyzwolenie od Magdy cicho zapukał do drzwi pokoju ukochanej, jednak gdy nie usłyszał zaproszenia nacisnął klamkę i popchnął drzwi
- Tak się składa że przyjechałem do ciebie a nie do twojej mamy- Ula siedziała na środku łóżka w piżamie w misie a wokół niej leżały pootwierane książki.
- Marek? Co ty tu robisz?- Ula miała wrażenie, że wyobraźnia płata jej figle albo jest to kolejny piękny sen. Marek tymczasem zajął miejsce na krześle przy biurku
- Przyjechałem zawieźć cię na egzamin- na twarzy dziewczyny pojawił się uśmiech- Ale twoja mama uświadomiła mnie, że masz jeszcze trochę czasu, więc może pomogę ci się uczyć?- do pokoju weszła Magda z ciastem i lemoniadą- Ale pysznie wygląda to ciasto- Marek uśmiechnął się do kobiety ukazując swoje dołeczki- Jeszcze raz dziękuję za zaproszenie
- Proszę się częstować i zająć jakoś Ulę aby odłożyła te książki. Taka nauka w ostatniej chwili to nic dobrego. Ja muszę już iść do pani Janinki bo obiecałam jej pomóc z kwiatami, więc zostajecie w domu sami. Bądźcie grzeczni i nie spóźnijcie się na egzamin- oboje pożegnali panią Cieplak z uśmiechami na twarzy a Marek zaczekał aż zamknął się drzwi wejściowe i wskoczył na łóżko do Uli
- To czego się dziś uczymy?- zabrał Uli książkę i przeczytał nagłówek- Inwestycje długoterminowe- Marek udawał, że próbuje sobie przypomnieć -To proste ale myślę, że łatwiej ci to będzie zrozumieć na przykładzie. Ja, Marek Dobrzański, jakiś czas temu miałem dużo wolnego czasu, energii, pieniędzy. Te wszystkie wolne środki zainwestowałem w znajomość z pewną piękną kobietą i spodziewam się w niedługim czasie zysków. Zakładany okres inwestycji jest dłuższy niż rok, a właściwie to jest bezterminowy, dlatego moja inwestycja należy do bardzo długoterminowych. Prawda, że proste?
- Inwestycje w teorii są proste ale twojej inwestycji nie rozumiem. Poświęcasz mi mnóstwo czasu, właściwie to chyba wszystko podporządkowałeś do moich zajęć. Inwestujesz pieniądze, bo te urodziny na pewno sporo kosztowały. A gdy jest okazja na wypłatę pierwszej dywidendy to ty nie chcesz. Rezygnujesz z zysków a to oznacza, że wszystko to co robisz jest darowizną a nie inwestycją.
- Nie zrezygnowałem z zysków, nawet nie wiesz jak bardzo chciałem...-postanowił nie kończyć- Kochanie, ja wczoraj naprawdę nie mogłem- patrzył w jej oczy, chcąc pokazać, że jest szczery
- Nadal nie rozumiem twojego wczorajszego zachowania. Powtarzasz w kółko to samo. Nie wiem, co znaczy: Nie mogłem, ale nie zamierzam tego dzisiaj roztrząsać. Mam egzamin i muszę się wyluzować a do tematu jeszcze kiedyś wrócimy- Ula otworzyła szafę w poszukiwaniu odpowiedniego stroju- Nie wiem co mam założyć. Ten profesor to straszny tradycjonalista i lubi jak studenci są elegancko ubrani.
- Raczej chodzi mu o strój studentek- Marek rzucił pod nosem, ale Ula mimo to usłyszała- Załóż czarne spodnie i białą bluzkę z żabotem- Ula chwyciła kilka ubrań i udała się do łazienki a Marek zajął się opróżnianiem talerza z kolejnych kawałków ciasta. Rano tak bardzo się śpieszył, że zapomniał o śniadaniu. Gdy kończył ostatni kawałek ciasta, Ula wróciła do pokoju ale jej strój znacznie różnił się od tego zalecanego przez Marka- Dla tego profesorka się tak wystroiłaś?
- A co zazdrosny jesteś?- Marek wstrzymał powietrze a swój wzrok skupił na arcyciekawym wzorze dywanu- Ten profesorek ma chyba z siedemdziesiąt lat a może nawet więcej. To legenda naszej uczelni i jednocześnie postrach. Jesteś zazdrosny o jakiegoś staruszka?
- Niektóre kobiety lubią takich dojrzałych mężczyzn, może tobie też się tacy podobają?- Ula przewróciła oczami, nie rozumiała tego nagłego napadu zazdrości. Na urodzinach miała znacznie bardziej wyzywający stój a Marek nie protestował. Mało tego, był pewna, że to własnie Marek zapłacił za tą sukienkę i buty. Violi nie byłoby stać na takie ciuszki a metka nie kłamie
- Dobra, przyznaję się. Lubię dojrzałych mężczyzn, a najbardziej takich około trzydziestki, brunetów, wysportowanych- Ula usiadła na kolana ukochanego- Nie masz powodów do zazdrości, jestem tylko twoja- czule pocałowała Marka- Czuję się pewniej, gdy wiem, że dobrze wyglądam
- Mam coś dla ciebie, może to również doda ci pewności siebie- Marek wyciągnął z kieszeni marynarki drewniane pudełeczko i podał je dziewczynie- Dostałem je od ojca na osiemnaste urodziny. Miało mi przynieść szczęście na maturze, egzaminach na studiach a teraz miałem nim podpisywać kontrakty warte miliony. Maturę zdałem, studia też skończyłem więc chyba naprawdę przynosi szczęście
- ''Ludzie sukcesu ciągle się uczą i rozwijają. Ludzie przeciętni uważają, że już wszystko wiedzą''- Ula przeczytała cytat umieszczony na wieczku pudełka- Dziękuję

- To powiesz mi wreszcie jak ci poszedł ten egzamin?- Marek otwierając drzwi do mieszkania po raz kolejny próbował dowiedzieć się jakiś szczegółów
- Jak będą wyniki to będziesz pierwszą osobą której o tym powiem a teraz mnie już nie męcz- Ula wolała nie zapeszać i nie mówić głośno, że jest zadowolona ze swojej pracy- Rozkładaj talerze bo jestem głodna jak wilk- Marek posłusznie wykładał zakupioną na wynos chińszczyznę a Ula poszła do łazienki się odświeżyć. Nie przepadała za takimi upalnymi dniami
- Możesz mi powiedzieć co to jest?- Marek popatrzył na trzymany przez dziewczynę przedmiot
- Kochanie to jest kolczyk- nie rozumiał dlaczego Ula pokazuje mu ten kolczyk i dlaczego tak nagle spoważniała
-  Wiem, że to jest kolczyk ale co on robi w twojej łazience?- Marek wzruszył tylko ramionami- Nie stać cię nawet na to aby się przyznać?
- Ula ja nic nie zrobiłem, nie wiem czyj to jest kolczyk. Usiądź, zjedzmy a potem porozmawiamy
- To jest kolczyk Violi, miała takie na moich urodzinach. Na początku imprezy znikliście oboje i teraz już wiem gdzie byliście... i co robiliście. Jak długo zamierzałeś to ciągnąć?
- A co twoim zdaniem robiliśmy?- domyślał się o co jest podejrzewany ale chciał aby powiedziała to na głos. Miał też nadzieję, że chodzi jej o coś innego
- Bzyknąłeś moją przyjaciółkę i to w moje urodziny. Naprawdę, świetny prezent mi zrobiliście- Marek opadł zrezygnowany na krzesło- Viola zawsze ci przeszkadzała a nagle się do niej przekonałeś. W sobotę cię przekonała do siebie czy może już wcześniej? Teraz przynajmniej wiem, dlaczego nie mogłeś. Viola to żywiołowa dziewczyna, potrafi zmęczyć. Prawda? Zdradziłeś mnie i postanowiłeś to przede mną ukrywać!- po policzkach Uli powoli ciekły łzy-Nawet nie zaprzeczysz?
- Po co? Ty już wydałaś wyrok, osądziłaś mnie tak jak twoja matka. Prawda nie ma dla ciebie znaczenia, ważne jest to co ty widzisz.... Naprawdę nie rozumiesz, że Viola zrobiłaby dla ciebie wszystko? Przez ostatni tydzień oboje każdą wolną chwilę poświęcaliśmy na przygotowania do tej imprezy. Chcieliśmy abyś była szczęśliwa. Staram się, a im bardziej się staram tym ty o gorsze rzeczy mnie posądzasz. Nie zdradziłem cię, odkąd jesteśmy razem nawet o tym nie pomyślałem. Jesteś jedyną kobietą w moim życiu ale dla ciebie to nie ma znaczenia. Ja mogę walczyć z oskarżeniami twojej matki, mogę walczyć z jej podejrzeniami ale jeśli ty mi nie ufasz to nasz związek nie ma sensu. Ja nie będę walczył z wiatrakami, od początku byłem na przegranej pozycji
To koniec.

czwartek, 23 marca 2017

Genetyki moc- miniaturka

Dzisiaj przekroczyliśmy pierwsze 10000 wejść na mojego bloga. 
Dziękuję wszystkim którzy czytają te opowiadania a w szczególności tym którzy komentują. 
A to mała miniaturka z tej okazji :)

FD Gusto czyli kolekcja która została przygotowana zaledwie w ciągu dwóch miesięcy, która miała być tylko sposobem na podreperowanie budżetu firmy okazała się strzałem w dziesiątkę. Kreacje Pshemko znikały ze sklepowych półek jak świeże bułeczki a do kasy firmy wpływały pokaźne sumy. Tuż po pokazie Krzysztof był pewny, że podjął dobrą decyzję powierzając prezesurę pannie Cieplak, niestety nie miał okazji podziękować jej osobiście. Ula wychodząc na scenę w białej sukni patrzyła na zegar a po jej policzkach ciekły łzy. W tym momencie żałowała, że nie pozwoliła Markowi się wytłumaczyć, że nie powstrzymała go przed wyjazdem. Było już po osiemnastej, pokaz trwał a samolot do Mediolanu odleciał. Przepadło. Kiedy wszyscy udawali się na bankiet Ula udała się do siedziby firmy, na swoim biurku zostawiła wypowiedzenie i w tym momencie zakończyła swoją przygodę z Febo&Dobrzański. Przynajmniej tak jej się wtedy wydawało.
Marek wrócił na swoje dawne stanowisko, choć robił to niechętnie. O wiele bardziej odpowiadała mu posada konsultanta i bliskość ulubionej pani prezes. Ale gdy pani prezes znikła to on musiał objąć stanowisko, podpisywać kontrakty i dbać o to aby już nigdy firmy nie trzeba było ratować. Pracował za siebie i za asystentkę której nie miał. Oczywiście była Violetta która przedstawiała się jako asystentka prezesa ale tą asystentką w rzeczywistości nie była. Marek grał przed wszystkimi szczęśliwego, spełnionego mężczyznę który odniósł sukces, a że kłamać umiał jak mało kto to wszyscy wokół widzieli zadowolonego z życia faceta a w rzeczywistości był to tylko świetny aktor. Nie szukał kontaktu z Ulą, nie chciał wiedzieć co obecnie dzieje się w jej życiu. Chciał zapomnieć i pozwolić Uli na szczęście przy boku Piotra. Sebastian wielokrotnie namawiał przyjaciela aby spróbował jeszcze raz ale Marek za każdym razem powtarzał 'Ona już wybrała a kochać czasami oznacza pozwolić odejść' Ala i Maciek którzy pracowali w firmie z uwagą obserwowali zachowanie Marka chcąc upewnić się czy mężczyzna naprawdę się zmienił. Oboje bardzo szybko upewnili się że zmiana Marka jest szczera dlatego wielokrotnie próbowali przekazać wnioski ze swoich obserwacji dla Uli, ale ona zawsze kończyła temat nim zdążyli cokolwiek powiedzieć.
- Marek, widziałeś gdzieś Alę?- Sebastian wychodząc z windy od razu zauważył swojego przyjaciela stojącego na środku holu wpatrującego się w jeden punkt. Marek jednak nie reagował na pytanie dlatego Sebastian zajął miejsce pół kroku za nim i również patrzył w tym samym kierunku. Jego sekretarka stała na środku korytarza z dwiema dziewczynkami. Starsza była w wieku gimnazjalnym, włosy miała spięte w kucyk, dość szczupła ale bez znaków szczególnych a młodsza stała obrócona tyłem i jedyne co mogli o niej powiedzieć to to że była wzrostu przedszkolaka i miała czarne włosy- Co to za dzieci?- Sebastian zastanawiał się dlaczego Marek przygląda się jego sekretarce i jakimś dzieciom ale zastanawiało go jeszcze do kogo należą te dzieci bo Ala na matkę była już zbyt leciwa.
- Dzień dobry- mężczyzn z zamyślenia wyrwał głos starszej dziewczynki która przechodząc przy nich rzuciła ten grzecznościowy zwrot powitalny. A Marek słysząc ten przyjemny głos dziewczyny upewnił się w swoich podejrzeniach. Dziewczynki wsiadły do windy ale nim zniknęły Marek zdążył przyjrzeć się młodszej. Był pewny, że ta mała istota jest córką Uli. Te oczy, były dokładnie takie same jak Uli, chabrowe
- To są umowy o które prosiłeś- do mężczyzn podeszła Ala wręczając Sebastianowi plik kartek a sobie zostawiając jedną która była zgięta w połowie i zapełniona dziecięcymi rysunkami
- To była Beatka prawda?- Marek chciał być pewny że jego podejrzenia są słuszne. Ala pokiwała tylko głową- A ta młodsza dziewczynka to córka Uli?
- Julka chciała mnie zaprosić na przedstawienie do przedszkola. Zbliża się dzień babci i dziadka dlatego dzieci organizują z tej okazji przedstawienie- Ala nie odpowiedziała wprost na pytanie ale ta okrężna odpowiedź której udzieliła dawała Markowi pewność, że dziewczyna jest córką Uli. Ala chciała być lojalna wobec przyjaciółki a wiedziała, że ta nie życzy sobie aby Marek wiedział o niej cokolwiek. Marek wypytać Ali nie zamierzał, udał się do swojego gabinetu prosząc wcześniej Violę o kawę. Po sześciu latach ponownie zobaczył te oczy a wraz z tymi oczami wróciły wszystkie wspomnienia. Te dobre jak i te bolesne.
- Już jestem- Viola stawiała przed Markiem filiżankę ze świeżo parzoną kawą- Wiesz może co to za dzieci przyszły do Ali? Bo widziałam że z nią rozmawiałeś a ta mała była taka słodka- Viola jak to Viola zawsze chciała być najlepiej poinformowana w firmie a ta mała wzbudziła zaciekawienie pracowników. Do firmy nie często przychodziły dzieci, a jeśli już jakieś dziecko biegało po korytarzach to był to chłopak. Tylko dwoje a właściwie troje z pracowników czasami decydowało się zabrać ze sobą dziecko do pracy. Przemek, synek Izy był ulubieńcem chimerycznego projektanta i bardzo często lekarstwem na jego skołatane nerwy. Antek, syn Sebastiana i Violi był znacznie młodszy i właściwie po korytarzach jeszcze nie biegał.
- To córka Uli- Marek stał przy oknie i wpatrywał się w dal, zawsze tak robił gdy myślał o Uli. Przypominał sobie dzień gdy przez to okno widział ją płaczącą
- Jakiej Uli?- Viola szybciej powiedziała niż pomyślała a gdy przez chwilę pomyślała ile zna kobiet o tym imieniu domyśliła się, że chodzi o jej najlepszą przyjaciółkę- Naszej Uli?- Marek pokiwał głową potwierdzając jej przypuszczenia- Faktycznie, całkiem podobna- Viola zajęła miejsce na kanapie i sprawiała wrażenia jakby nie miała ochoty opuszczać gabinetu szefa-Brakuje mi tej naszej Ulki, zawsze potrafiła coś doradzić. Nawet gdy jej nie prosiłam to ona i tak musiała wtrącić swoje trzy zdania. Ale to było dobre, potrafiła pokazać człowiekowi dobrą drogę. Była jak drogowskaz. To dzięki niej nie wpakowałam się jak z butami w mogiłę.
- Ula potrafiła nawet człowieka zmienić, pokazać co jest ważne- paplanie Violi i Marka zachęciło do wyrażenia swoich myśli na głos
- A wiesz że tak. Pokazała mi, co jest w życiu ważne. Wytłumaczyła że wolę Sebastiana i jego kredyty niż Artura i widok na Wisłę- Marek zmęczony zajął miejsce po drugiej stronie kanapy- Posłuchałam jej, no i spłacam te jego kredyty. Przecież mam już w tym sporą wprawę
- Co tu się dzieje?- do gabinetu bez pukania wszedł Sebastian a widok żony i przyjaciela z posępnymi minami wzbudził w nim obawę- Czy ja o czymś nie wiem?
- Seba skończ z tą zazdrością- Sebastian odkąd Viola została modelką był chorobliwie zazdrosny i o ile wtedy Viola starała się to zrozumieć, to odkąd porzuciła karierę modelki aby móc urodzić małego Cebulka taka zazdrość ją irytowała. Miała świadomość, że po ciąży bardzo się zmieniła i nie wygląda już tak jak wtedy gdy zawitała do tej firmy- Rozmawiamy sobie właśnie o tobie i Uli
- A co ja mam wspólnego z Ulą?- Sebastian od razu skojarzył o jakiej Uli mowa
- A to, że to dzięki niej jesteś moim mężem i powinieneś jej za to podziękować- Sebastian doskonale znał historię o tym jak Ula uratowała jego żonę przed związkiem z fotografem- Ciekawe co u niej słychać? Znalazła już swoją odmianę Cebulka?
- Przecież ma Piotra, mają razem dziecko, to raczej jest z nim szczęśliwa- Marek na ostatnie słowo nałożył szczególny nacisk, tak jakby próbował przekonać sam siebie
- Dziecko to może i ona ma ale na pewno nie z Piotrem. Przecież ta mała wcale nie jest do tego doktorka podobna- Sebastian zajął miejsce na fotelu i tym samym udzielił mu się nastrój tych dwojga
- Julka jest podobna do Uli ale po Piotrze też na pewno odziedziczyła jakieś cechy- Viola słysząc dzwoniący telefon w sekretariacie poderwała się do wyjścia ale nim zdążyła zniknąć za drzwiami zdążyła jeszcze dodać
- Ta mała po ojcu odziedziczyła włosy, Piotr był blondynem a ta mała ma włosy czarne jak węgiel- jednym krótkim zadaniem Viola zasiała w głowach obu mężczyzn ziarnko niepewności. Markowi pierwsze co przyszło do głowy 'skoro nie jest córką Piotra to pewnie jest moja' jednak szybko odrzucił ten pomysł, tłumacząc sobie, że na świecie jest wielu mężczyzn o ciemnych włosach
- Spałeś z Ulką?- Marka z rozważań wyrwało bezpośrednie pytanie przyjaciela
- Nie twój interes- Marek ponownie zajął miejsce przy oknie chcąc uniknąć przenikliwego spojrzenia przyjaciela
- Mój to może i nie, ale myślę że ty powinieneś się tym zainteresować. Ta mała jest w przedszkolu, a to znaczy że Ula urodziła ją jakieś 5-6 lat temu, a to oznacza, że pracując w firmie albo była już w ciąży albo zaszła w tą ciążę tuż po pokazie. To by pasowało do Piotra ale Violka chyba ma rację z tym podobieństwem. Ta Julka ma długie, proste włosy a w dodatku czarne i na pewno nie ma ich po Uli. A jeśli Viola ma rację to Piotra możemy skreślić z listy potencjalnych ojców. Jeśli Ula w ciążę zaszła po pokazie to raczej ojca tej małej nie znamy bo Ulka przepadła wtedy jak kamień w wodę. Ale jeśli założymy, że Ula będąc prezesem już była w ciąży to są dwa wyjścia. Albo spałeś z nią i jesteś ojcem albo Ulka wcale taka zakochana nie była- Teoria Sebastiana oparta wyłącznie na przypuszczeniach uświadomiła Markowi, że jego pierwsza myśl wcale nie była taka oderwana od rzeczywistości skoro nawet Sebastian wpadł na ten pomysł. Marek nie zwracając uwagi na Sebastiana z hukiem opuścił gabinet i schodami, aby nie marnować czasu zbiegł na trzecie piętro.
Ala właśnie szła w kierunku windy dlatego dogonił ją i wsiadł w ostatnim momencie.
- Ile Julka ma lat?- zapytał równie obojętnym tonem jakby pytał o godzinę jednak Ala nie odpowiadała- Kto jest jej ojcem?- jego ton głosu zmieniał się w coraz poważniejszy
- Marek, ja nie mogę ci odpowiedzieć na to pytanie- Ala nie była pewna czy dobrze robi ukrywając prawdę zwłaszcza teraz gdy Marek już się domyślał, jednak postanowiła być lojalna wobec przyjaciółki i jednocześnie pasierbicy
- Nie możesz bo nie wiesz, czy nie możesz bo nie chcesz powiedzieć?- Alicja milczała- Ja mam prawo do kontaktu z własnym dzieckiem!- Marek nie panował już nad emocjami, winda otworzyła się a Ala bez słowa wysiadła- Daj mi chociaż jej adres- patrzył błagającym wzrokiem w oczy kadrowej, teraz już nie krzyczał ale Ala pokręciła tylko głową i poszła w stronę pracowni mistrza a wściekły Marek zamknął się w gabinecie. Całej sytuacji z sekretariatu przyglądali się Olszańscy,
- Powiesz mi o co mu chodzi?- Violetta chciała poznać powody dziwnego zachowania przełożonego ale Sebastian zamiast odpowiedzieć żonie postanowił sam dowiedzieć się co jest grane. Wsunął się po cichu do gabinetu, Marek siedział w prezesowskim fotelu odwrócony tyłem do ściany
- Alka ci coś powiedziała?- Marek nie reagował na pytanie przyjaciela dlatego Sebastian usiadł na białej kanapie i postanowił poczekać aż prezes się uspokoi i będzie w stanie rozmawiać
- Mam córkę- po chwili namysłu Marek podzielił się tą 'radosną' nowiną z przyjacielem
- Ala ci to powiedziała?- Sebastian wątpił w fakt, że Marek może być ojcem. Co prawda wcześniej przyszedł mu do głowy taki pomysł. Wiedział, że jego przyjaciel bardzo by to dziecko z Ulą chciał mieć ale dzieci z powietrza się nie biorą
- Ona jest lojalna wobec przyjaciółki. Nic nie chce powiedzieć a teraz pewnie powiadomiła już Ulkę- Marek nie krył swojej złości- Seba, jak ja mam je odnaleźć?
- Jesteś pewny, że to twoje dziecko? Przecież mówiłeś, że ona ci wtedy uciekła, że z nią nie spałeś- Sebastian doskonale pamiętał dzień kiedy Marek skarżył się, że Viola mu przeszkodziła a potem Ula uciekła z biura i niczego nie zdziałał
- Wracaj do pracy- Marek otworzył drzwi tak aby Sebastian mógł wyjść a gdy pozbył się przyjaciela postanowił zacząć działać
- Viola znajdź dla mnie najlepszego detektywa w Warszawie, tylko migiem
Viola zadanie Marka postanowiła wykonać osobiście i nie zlecać go nikomu z zewnątrz. Doskonale wiedziała do czego Marek potrzebuje detektywa, ponieważ mimo upływu lat Viola swoich nawyków nie zmieniła i nadal miała gumiaste ucho. Bardzo szybko opracowała niezawodny plan ale był jeden haczyk, potrzebowała pomocnika. Sebastian poczuł się urażony zachowaniem Marka dlatego do pomocy się nie palił jednak żona, która w firmie nikomu nie ufała jak zwykle postawiła na swoim. Zadanie Sebastiana było proste, wielokrotnie usuwał kompromitujące zdjęcia z telefonów nieprzyjaciół, dlatego też nie wymagało wiele wysiłku. Zdobył numer i przekazał go żonie i to wtedy Viola miała okazję pokazać co potrafi.

Marek od półgodziny kręcił się po swoim sekretariacie wydzwaniając do sekretarki, której nie było na miejscu pracy. Telefon również miała cały czas zajęty
- Violka gdzie ty do cholery chodzisz! Prosiłem cię chyba o coś!- gdy Viola znalazła się w zasięgu wzroku od razu zrobił jej awanturę na środku korytarza a zupełnie nieprzejęta tym Violetta ominęła prezesa łukiem i weszła do jego gabinetu w ręku trzymając notes. Zachowanie sekretarki wyjątkowo nie spodobało się Markowi- Co ty sobie wyobrażasz?! Nic nie robisz a wchodzisz tu jak do siebie!
- Panna, 32 lata, samotna matka, córka tydzień temu skończyła 6 lat, pracuje w oddziale banku PKO S.A. przy ulicy Kruczkowskiego- Markowi z każdą kolejną informacją przekazywaną przez Violę coraz bardziej powiększały się oczy- mieszka w wynajętym mieszkaniu na ulicy Wiejskiej 15B mieszkania 54, córka uczęszcza do osiedlowego przedszkola- Viola uśmiechnęła się widząc minę Marka a następnie przyjemnym głosem, takim jakim rozmawiała z Ulą dokończyła przemowę- Czy coś jeszcze pan prezes chciałby wiedzieć?
- Skąd to wiesz?- to jedyne co Marek był w stanie wydukać
- Przeprowadziłam z Ulą ankietę jako Centralny Urząd Statystyczny. A teraz może usłyszę jakieś przepraszam?- Viola triumfowała,

Osiedle, jakich w Warszawie wiele a mężczyzna który siedział w luksusowym samochodzie sprawiał wrażenie jakby podziwiał szare blokowiska. W rzeczywistości siedział w tym samochodzie bo bał się wysiąść, bał się starcia z przeszłością. W pewnym momencie zauważył, że z klatki w której zamieszkuje Ula wychodzi starsza kobieta to stało się impulsem do działania. Szybko dobiegł do drzwi i skorzystał z faktu, że teraz nie musi już używać domofonu. W środku blok wyglądał podobnie jak z zewnątrz czyli mało zachęcająco dla człowieka które całe życie spędził w luksusach. Naciśnięcie dzwonka również nie należało do najprostszych czynności, jednak po kilku próbach zdobył się na odwagę. Chwile które mijały od czasu naciśnięcia dzwonka do momentu otwarcia drzwi zdawały się nie mieć końca. Jednak opłaciło się czekać, w drzwiach ujrzał dokładnie taką Ulę jaką pamiętał z przed pokazu
- Marek?- Ula nie była pewna czy to wymysł jej wyobraźni czy rzeczywistość
- Mogę wejść?- brunet zapytał rzeczowo a drzwi od razu zostały uchylone szerzej zapraszając do środka. Wchodząc rozglądał się po mieszkaniu. Nie było duże ale bardzo przytulne
- Napijesz się czegoś?- Ula tą typową formułką chciała zapełnić ciszę jaka panowała, Marek nie zdążył jednak odpowiedzieć bo w salonie pojawiła się sześciolatka
- Mama, kto przyszedł?- krzyczała jeszcze z korytarza a gdy pojawiała się w salonie przyglądała się z uwagą gościowi
- To jest Marek, dawny kolega mamy- powiedziała bez zastanowienia
- Okej- dziewczynka uśmiechnęła się do matki i ponownie uciekła do swojego pokoju a Marek widząc uśmiech córki był pewny, że jest jej ojcem
- Dlaczego mi o niej nie powiedziałaś? Julka to moja córka i wydaje mi się, że powinienem wiedzieć, że jestem ojcem- mówił spokojnie, miał świadomość, że awanturowaniem się nic nie zdziała a poza tym nie chciał straszyć dziecka które było za ścianą- Wiem, że nie sprawdziłem się w roli ukochanego. Kłamałem, zraniłem cię ale ja się zmieniłem. Potrafię zrozumieć to, że nie potrafisz mnie ponownie pokochać, chciałaś ułożyć sobie życie z Piotrem to też byłbym w stanie zaakceptować byleby tylko mieć kontakt z dzieckiem. A ty nie dałaś mi możliwości wyboru. Całe życie chciałaś przede mną ukrywać moją córkę?- widząc że Ula chce coś powiedzieć-Tylko mi nie mów, że Julka nie jest moim dzieckiem bo nie uwierzę.
- Julka jest twoją córką i to widać, ma twój uśmiech, włosy, jest zawsze roześmiana ale potrafi też kłamać. Ten gen też jej przekazałeś. Nie powiedziałam ci o niej bo sama dowiedziałam się gdy byłam w Niemczech, do Polski wróciłam gdy mała miała roczek. Dopiero gdy wróciłam dowiedziałam się, że z Włoch wróciłeś bez Pauliny ale ja już wszystko sobie przez ten rok poukładałam. Nie chciałam kolejnej rewolucji w swoim życiu a ty pewnie też przez ten czas ułożyłeś sobie wszystko. Na początku było łatwo a potem Julka zaczęła mówić. Pierwsze słowo jakie powiedziała to tata, wtedy chciałam do ciebie zadzwonić ale zabrakło mi odwagi. Zrezygnowałam. Potem poszła do przedszkola, dzieci mówiły o swoich tatusiach więc ona też pytała o tatę. Miała trzy lata, my nie widzieliśmy się już prawie cztery wtedy uznałam, że nie mam prawa po tylu latach pojawić się w twoich drzwiach z dzieckiem na ręku.
- A nie przyszło ci do głowy, że ja chcę usłyszeć to pierwsze tata? Dlaczego moje dziecko ma zwracać się tymi słowami do tego doktorka?- Marek na samą myśl, że jego córka może uważać za ojca Piotra denerwował się
- Julka do nikogo nie zwracała się tato a z Piotrem rozstałam się po twoim wypadku. Już pod szpitalem powiedziałam mu, że to się nie uda. Nie szukałam zastępstwa za ciebie- Marek z jednej strony cieszył się, że Piotra w życiu Uli już nie ma a z drugiej strony nie wiedział dlaczego zakończyła związek a na górę do niego nie przyszła
- Skoro byłaś w szpitalu to dlaczego do mnie nie przyszłaś?
- Może dlatego, że nie chciałeś mnie widzieć?- na twarzy Marka malowało się zdziwienie- Chciałeś?- tym razem Marek pokiwał twierdząco głową- Paulina mówiła coś innego
- I ty jej uwierzyłaś?- Marek podniusł ton głosu
- Przecież wróciliście do siebie, dlaczego miałam jej nie wierzyć?- głośniejszy ton udzielił się również Uli
- Nigdy nie wróciłem do Pauliny, do Włoch wyjechaliśmy jako przyjaciele a ja tak naprawdę po trzech dniach wróciłem. Ze szpitala zadzwonili do domu a dom zatrzymała Paulina jak wiesz i to dlatego ona była w szpitalu, ja czekałem na ciebie. Ale się nie doczekałem, tylko dlatego wyjechałem
- Byłam w szpitalu i gdybym wiedziała...- Ula zdecydowała się nie kończyć- Czasu nie cofnę. Skupmy się teraz na dziecku- Marek dał znać, że zgadza się na powrót do spraw obecnych- Porozmawiam z Julką na spokojnie i wytłumaczę jej, że jednak ma ojca. Ale daj mi czas, ja muszę ją przygotować. Oczywiście w tym czasie możesz tu przychodzić jako mój kolega. Potem jak już będziemy wiedzieli jak zareagowała to ustalimy kiedy będziesz mógł ją widywać. Nie zamierzam utrudniać waszych kontaktów. Zgadzasz się?
- Dobrze, ty ją znasz lepiej. Wiesz co będzie najwłaściwsze. Ale z tego co mówisz to chyba nie da się przewidzieć jak zareaguje?
- Julka jest dość nieprzewidywalna- Ula przypomniała sobie ostatnią sytuację z przedszkola, kiedy kolega ciągał Julkę za warkoczyki dziewczynka oznajmiła, że woli chodzić do szkoły w kucykach
- Czyli ma coś po mamusi- Ula sprawiała wrażenie, że nie rozumie- Kiedy się spotykaliśmy to ja nigdy nie wiedziałem jak ty zareagujesz, byłaś kobietą zagadką. Gdy myślałem, że ty się obraziłaś to ty mnie przepraszałaś. Mam nadzieję, że Julka ma więcej takich twoich cech
- Po tobie, potrafi być dzieckiem idealnym ale tylko gdy czegoś chce- Ula po raz kolejny przypomniała i sobie i Markowi jaki był bezwzględny
- Ula ja się zmieniłem- poraz kolejny podkreślił, że teraz jest innym człowiekiem
- Miałeś okazję udowodnić swoją zmianę i ci się udało. Z największego lenia zmieniłeś się w pracownika miesiąca- Ula z uśmiechem na ustach przypominała sobie ostatnią noc jaką spędzili razem w biurze- Ala powiedziała ci o Julce?- Ula chciała wiedzieć który z przyjaciół się wygadał.
- Ala niczego nie chciała mi powiedzieć ale jak dzisiaj zobaczyłem Julkę to... Ona ma moje włosy to dlatego się domyśliłem. A właściwie to Viola zwróciła mi na to uwagę.
- A co u Violi?- Ula trochę tęskniła za tą zwariowaną dziewczyną jej powiedzonkami i roztrzepaniem
- Sama mogłaś ją o to zapytać- Ula nie miała pojęcia o czym mówi mężczyzna- Rozmawiałaś z nią dzisiaj. Robiła z tobą ankietę- Ula przypomniała sobie dziwną kobietę która do niej dzwoniła i jeszcze dziwniejsze pytania- Poprosiłem ją aby znalazła dla mnie detektywa a ona licząc na ekstra premię sama zdobyła interesujące mnie informacje
- Czyli przez te lata Viola wcale się nie zmieniła- Ula była zła na siebie za tak naiwne udzielanie informacji o sobie- Dostała chociaż tą premię?
- Violą bardzo się zmieniła. Co prawda nadal potrafi kłamać ale robi to w dobrej sprawie. Przestała przekręcać powiedzonka. Urodziła Antosia i teraz to dla niego na wyprzedażach kupuje ubranka. No i jeszcze jedna zmiana, nauczyła się oszczędzać. Kredyt na mieszkanie Sebastiana spłacają razem, a że to ty wpakowałaś ją w ten kredyt to dzisiaj dałem jej podwyżkę aby jej to jakoś wynagrodzić- Ula nie miała pojęcia co takiego zrobiła, że Viola teraz musi spłacać kredyty a Marek widząc minę kobiety postanowił przypomnieć o jej wielkim czynie- Podobno powiedziałaś Violi, że nie powinna rezygnować z miłości, że Sebastian może i jest niezdecydowany, zadłużony i z wieloma innymi wadami ale to jego kocha- Ula przypomniała sobie rozmowę na korytarzu gdy prosiła Violę aby nie popełniają tego samego błędu co ona- Jednym słowem, uratowałaś ich związek
-  Mama jestem głodna- do salonu ponownie zawitała sześciolatka- Chce naleśniki- Ula popatrzyła na zegar wiszący na ścianie i dopiero wtedy zdała sobie sprawę jak czas z Markiem szybko mija
- Dobrze kochanie, zaraz zrobię ci kolację- Ula udała się do kuchni zostawiając Marka sam na sam z córką.
- A pan też ze mną zje?- Julka w przeciwieństwie do Marka czuła się bardzo swobodnie
- A mogę?- nie chciał się narzucać
- No jasne! A jakie pan lubi?- Ula zajrzała do salonu ale żadne z nich jej nie zauważyło. Oboje pochłonięci byli rozmową jakby znali się od zawsze. Julka opowiadała o przedszkolu a Marek słuchał z uwagą
- Gotowe, chodźcie do stołu- Julka od razu pojawiała się w kuchni a tuż za nią wszedł Marek
- Mama a wiesz, że Marek lubi takie same naleśniki jak ja? Założyliśmy się kto więcej zje!- dziewczynka mówiła z pełnymi ustami
- Julka, to jest pan Marek- Ula upominała córkę
- Dla mnie jest Marek. Pozwolił mi tak mówić, prawda Marek?- Julka uśmiechnęła się do ojca ukazując dołeczki a on tylko pokiwał głową- Mama a wiesz, że Marek pracuje z babcią Alą i ja go dzisiaj widziałam. I on mnie też. A jak będę grzeczna to pozwoli mi jeszcze raz przyjść i pojeździmy windą. Bo Marek ma windę taką dużą i nie trzeba chodzić po schodkach. Wygrałam! Zjadłam więcej!
- To teraz marsz do łazienki, myjemy ząbki i spać- Ula udzielała dyspozycji córce jednocześnie zbierając puste talerze
- A opowiesz mi bajkę o brzyduli i księciu?- Ula pokiwała głową a wtedy Julka uciekła do łazienki. Nazwa bajki Marka odrobinę zaskoczyła, miał nadzieję, że Ula nie wszystko opowiada córce.
- A mi opowiesz tę bajkę?- Marek stał tuż za plecami zmywającej naczynia Uli i szeptał tak aby nikt nie słyszał, choć prawdopodobieństwo, że ktoś ich rozmowę usłyszy było równe zeru.
- Znasz tę bajkę- Ula również szeptała
- Bajki zawsze kończą się dobrze- Marek opierając się o szawkę kuchenną stał bardzo blisko nadal zmywającej naczynia Uli
- Miłość zmieniła brzydulę w księżniczkę a książę przestał uczestniczyć w polowaniach które tak bardzo lubił. Los był dla nich bardzo łaskawy i obdarzył ich piękną córką która była ich mieszanką. Uważasz że to złe zakończenie?
- Uważam, że to piękny początek- Ula popatrzyła w oczy Marka- Daj nam szansę- w głowie Uli trwała wojna a Marek nie zamierzał czekać na wyrok bezczynnie- Nad Wisłą zrozumiałem, że to co do ciebie czuję to nie jest tylko przyjaźń, pojechałem z tobą do SPA bo chciałem odpocząć od udawania. Te trzy dni były najszczęśliwszymi dniami mojego życia, tam powstała Julka ale też tam podjąłem decyzję o odwołaniu ślubu. Za długo z tym zwlekałem i straciłem cię ale zrobię wszystko aby to naprawić. Nie mogę stracić cię po raz kolejny. Ula, ja cię nadal kocham
- Mama już umyłam ząbki i możesz już opowiedzieć bajkę- do kuchni dochodził stanowczy głos sześciolatki jednak Ula nie reagowała- Mama ja chcę bajkę, teraz!
- Już idę- krzyknęła do córki- Ona dostanie swoją bajkę a ty dostaniesz kolejną szansę. Kocham was oboje i nie potrafię wam odmawiać.

Bardzo dawno temu a może wcale nie tak dawno, żyła sobie dziewczyna. Pochodziła z ubogiej rodziny i nie stać jej było na modne ubrania dlatego chodziła w starych, zniszczonych i nie modnych. Nie dbała też o swój wygląd, podkręcała grzywkę nie mając świadomości, że ta grzywka nie dodaje jej uroku. Za swój największy atut uważała zdobytą na studiach wiedzę, uważała że skoro skończyła studia z wyróżnieniem to znalezienie pracy będzie tylko kwestią czasu. Niestety dziewczyna żyła w czasach gdy najbardziej liczył się wygląd i to dlatego nikt nie chciał jej zatrudnić. Pewnego, letniego dnia dziewczyna dostała pracę ale przez swoją nieuwagę bardzo zdenerwowała swojego szefa. Książę był tak zdenerwowany, że stracił panowanie nad kierownicą i miał wypadek. Dziewczyna widziała jak jego samochód zaczyna się palić ale bez zastanowienia pobiegła aby go uratować. Udało się jej ale książę za uratowanie życia podziękował dla jednej z dam dworu a dziewczynę wyrzucił z pracy. Tylko nieliczni wiedzieli kto naprawdę uratował księcia, jeden pan który polubił dziewczynę powiedział dla księcia prawdę a wtedy książę przyjechał i przeprosił dziewczynę. Brzydula bo tak nazwali dziewczynę pracownicy firmy ponownie została przyjęta do pracy. Pewnego dnia król ogłosił że chce przekazać tron następcy. Nowym królem miał zostać dobry książę albo zły czarnoksiężnik. Brzydula po raz kolejny pomogła dla księcia i to on zwyciężył w pojedynku. Tak właśnie zaczęła się ich przyjaźń. Dama dworu bardzo nie lubiła Brzyduli i robiła jej wiele przykrości, nawet pocięła jej balową suknię którą dostała od księcia. Książę miał też narzeczoną, księżna również nie lubiła Brzyduli, tak jak większość pracowników firmy, choć były wyjątki. Takim wyjątkiem był książę, on nie zwracał uwagi na wygląd dziewczyny a że był bardzo przystojny to podbił serce Brzyduli już pierwszego dnia. Dziewczyna bardzo długo ukrywała swoją miłość ale pewnego dnia książę się dowiedział. Nie chciał aby Brzyduli zrobiło się przykro dlatego udawał, że on również ją kocha, zabierał na romantyczne spacery i dawał prezenty. Kłamstwo jednak wyszło na jaw a Brzydula została jeszcze mocniej zraniona przez księcia. Odeszła w firmy bo nie była w stanie dalej pracować z księciem a książę wtedy zrozumiał, że naprawdę Brzydulę kochał. Napisał do niej list ale ona go nie zauważyła i wyjechała na wakacje. Kiedy wróciła dobry wróżbita postanowił zmienić ją w pięknego łabędzia, udało się i wtedy w życiu Brzyduli wszystko się zmieniło. Wszyscy w firmie ją polubili a panowie chcieli spotykać się z nią na randkach a książę cały czas czekał, aż dziewczyna da mu szansę. Brzydula list księcia przeczytała dużo później ale wtedy książę był już za daleko. Brzydula wyjechała chcąc zapomnieć o księciu ale wtedy dowiedziała się, że książę dał jej najpiękniejszy prezent. Brzydula urodziła piękną córeczkę która bardzo często się uśmiechała a gdy się uśmiechała na jej policzkach pojawiały się dołeczki, takie same jak u księcia. Brzydula zrozumiała że nigdy nie zapomni o księciu. Mijały lata i pewnego dnia książę zawitał do mieszkania Brzyduli, chciał poznać swoją córkę bo dopiero wtedy dowiedział się że jest ojcem
- I co było dalej, mamo?- dziewczynka niecierpliwiła się
- Bajka nadal trwa i to od Brzyduli i małej księżniczki zależy jak dalej się potoczy- Ula wiedziała, że musi zrobić to teraz ale nie wiedziała od czego ma zacząć- Kiedyś powiedziałam ci, że opowiem ci o twoim tatusiu i w tej właśnie bajce twój tatuś odgrywa główną rolę. To ja byłam Brzydulą a księciem był twój tato, ty jesteś księżniczką. To my musimy napisać zakończenie tej bajki
- Marek to mój tata?- Ula nie spodziewała się że Julka domyśli się kto jest księciem, nie doceniła swojej córki. Marek który słuchał bajki przez drzwi wszedł do pokoju
- Tak to ja byłem księciem ale byłem bardzo głupi- ukucnął przy łóżku córki- Wybaczysz mi księżniczko?
- Zabierzesz mnie i mamę do królestwa?- pytanie Julki zaskoczyło ich oboje ale Marek nie zastanawiał się nad odpowiedzią
- Wspólnie wybierzemy sobie zamek i w nim zamieszkamy a potem będziemy żyli długo i szczęśliwie
- Dobrze tato- ponownie uśmiechnęła się do rodziców pokazując im swoje dołeczki
Gdy opuścili pokój córki oboje byli szczęśliwi, Ula obawiała się, że Julka gorzej przyjmie ten fakt a jej córka po raz kolejny ją zaskoczyła. Była dumna ze swojej kruszynki. Marek wchodząc ponownie do salonu nie był pewny co ma teraz zrobić. Pożegnać się i udać do swojego mieszkania czy zostać.
- Kanapę mamy nie wygodną a książę powinien spać w komnacie- rzuciła zalotnym głosem a Marek przylgnął do jej ust i na ślepo kierował w stronę 'komnaty'


niedziela, 19 marca 2017

Noc kłamstw 13

- Viola to chyba jednak nie jest dobry pomysł- w Uli powoli narastały coraz większe wątpliwości. Jeszcze godzinę wcześniej popierała pomysł Violi w stu procentach a teraz zaczynała się bać. A najgorsze było to, że nie wiedziała czego boi się bardziej, ataku choroby czy zdrady Marka
- Marek powiedział ci, że musi się spotkać z Sebastianem? Powiedział. Czy to nie jest dziwne że wieczory woli spędzać z przyjacielem niż z dziewczyną? Dziwne, no chyba że jest gejem. A czy Marek jest gejem? Nie jest- Viola zadawała pytania na które po chwili sama odpowiadała- Chcesz aby cię dmuchał w balona?- Ula popatrzyła z litością na Violę- Nie chcesz, czyli trzeba iść do klubu i sprawdzić czy Mareczek się dobrze bawi. A teraz się nie ruszaj bo ci krzywe oko zrobię- Viola od godziny bawiła się w kosmetyczkę, fryzjerkę i stylistkę jednocześnie. Obiecała przyjaciółce, że zrobi ją na bóstwo i chciała jak najlepiej wypełnić swoje zadanie
- A jeśli jego tam nie będzie?- Ula nadal miała nadzieję, że Marek jej nie oszukał i przede wszystkim nie zamierza jej zdradzić, jednak z każdą chwilą podkręcana przez Violę coraz bardziej w to wątpiła
- To bez znaczenia czy tam będzie czy nie. My wchodzimy i wychodzimy. Jeśli tam będzie to zobaczy co stracił a jeśli go tam nie będzie to się nie dowie o naszym wypadzie- Viola przypomniała koleżance założenia ich planu, który miał zostać jeszcze zweryfikowany przez życie
- I po to aby tam wejść i wyjść zakładasz mi tą maskę? Przecież on mnie nawet nie pozna w tym przebraniu- Ula nadal miała obiekcje co do swojego stroju. Do Violi przyjechała w dresie a na wyjście do klubu musiała mieć bardziej odpowiedni strój. Z pomocą przyszła oczywiście Viola która przez przypadek kupiła wcześniej sukienkę w rozmiarze Uli
- Maseczkę to ci już zdjęłam. Nie zapomniałam- Viola była z siebie dumna  a Ula nie wiedziała jak ma na to zareagować- Nooo, skończyłam. Jeszcze tylko buty i możemy wychodzić- Viola pobiegła do drugiego pokoju aby wrócić z niebotycznie wysokimi szpilkami
- Przecież ja się w tym zabiję!- Ula nawet nie chciała założyć butów aby sprawdzić czy są w odpowiednim rozmiarze- A poza tym twoje buty będą na mnie za duże
- Te buty kupiłam bo były w promocji ale nie są w moim rozmiarze. A ty zakładaj i nie gadaj tyle bo taksówka już czeka pod domem- Ula gdy usłyszała o taksówce z wrażenia założyła buty a gdy stanęła na nogach ze zdziwieniem stwierdziła, że wcale nie są takie niewygodne jak myślała
A gdy Viola popatrzyła na swoją zawsze grzeczną i ułożoną przyjaciółkę zaparło jej dech w piersiach. To była zupełnie inna Ula.
Taksówka zawiozła kobiety pod sam klub a gdy kierowca zatrzymał samochód Violetta wyjęła ze swej niewielkiej torebki dość sporych rozmiarów portfel. Ula patrzyła z lekkim zdziwieniem na to jak łatwo Viola wydaje pieniądze. Dotąd myślała, że obie pochodzą ze zwyczajnych polskich rodzin, które oszczędzają na wszystkim na czym się da ale Violetta tego dnia nie zachowywała się jak biedna studentka mimo, że na co dzień cały czas narzekała na brak gotówki. Obie panie stały przed klubem bo Viola chciała poczekać na godzinę W.  
- Nikt nie wchodzi do klubu... może dzisiaj jest zamknięty?- Ula przywołała w pamięci ten wieczór gdy była tu po raz pierwszy i wszystko było inne. Teraz pod salą było pusto w oknach było ciemno i nie słychać było żadnej muzyki dochodzącej z wnętrza 
- Coś ty? Z byka spadłaś? W sobotę wieczorem wszystkie kluby w mieście są otwarte a ten to już na pewno!- Viola cały czas stała z telefonem w ręku wpatrując się w zegarek- Wchodzimy, godzina W wybiła- Violetta chwyciła przyjaciółkę za rękę i wciągnęła ją do klubu w którym panował mrok. Gdy obie weszły do sali głównej zapalono światła i oczom Uli ukazał się tłum ludzi, którzy równo śpiewali 'Sto lat' Dopiero teraz przypomniała sobie, że przecież dzisiaj są jej urodziny, Viola tak nią zakręciła, że ta zapomniała o całym świecie. Patrzyła na wszystkie znajome i trochę mniej znajome twarze szukając tej najważniejszej. Nie miała wątpliwości kto stoi za tym wszystkim ale nigdzie nie mogła go dojrzeć. Tłum śpiewał a kelnerki powoli zaczynały wnosić szampana rozdając każdemu po kieliszku. Do stojącej na środku Uli kelnerki nie podchodziły i była im za to wdzięczna. W pewnym momencie Ula poczuła na swojej szyi ciepły oddech
- Wszystkiego najlepszego kochanie- wyszeptał wprost do jej ucha a ona instynktownie obróciła się tak aby widzieć jego twarz- Tej nocy zapomnij o chorobie- mówiąc to podał jej kieliszek z szampanem bezgłośnie informując, że jest bezalkoholowy. Marek wzniósł toast za solenizantkę a potem wszyscy ustawili się w nieforemnej kolejce aby móc złożyć jej życzenia. Ula w tym całym zamieszani nawet nie zauważyła że Marek się oddalił. Kolejni ludzie podchodzili a ona śmiało mogła stwierdzić, że Marek zaprosił jej wszystkich znajomych. Byli ludzie z uczelni, koledzy z klasy licealnej i cała młodzież z Rysiowa na czele z Jaśkiem i jego dziewczyną, którą dopiero dzisiaj udało się jej poznać. Kolejka zbliżała się ku końcowi a ostatnia w kolejce była Dorota
- Chciałabym cię przeprosić za to, że nie potrafiłam być twoją przyjaciółką. Wiem, że cię zawiodłam ale nie chcę tracić zupełnie kontaktu z tobą. Wiem, że masz teraz nowych, prawdziwych przyjaciół- Dorota ruchem głowy wskazała na Violettę która cały czas stała nieopodal- Ale może znajdzie się też miejsce dla mnie?- Ula dotąd poważna uśmiechnęła się i pokiwała twierdząco głową wywołując uśmiech na twarzy Doroty- Masz wspaniałego faceta. Żałuję że nie pozwoliłam ci opowiedzieć o nim trochę więcej
- Było minęło a teraz muszę znaleźć mojego wspaniałego, bo gdzieś mi się zapodział w tym tłumie. Baw się dobrze- Ula pożegnała się z Dorotą i ruszyła w stronę Violi, jednak nim zdążyła do niej dotrzeć przechwycił ją kolega ze studiów, który koniecznie chciał zatańczyć do tej piosenki. Potem pojawili się kolejni chętni do zatańczenia z solenizantką. Z twarzy Uli nie schodził uśmiech a stojący przy barze Marek z radością przyglądał się dziewczynie. W takiej odsłonie jeszcze jej nie widział. Skąpa, idealne dopasowana sukienka i wyrazisty makijaż sprawiały, że Uli przyglądali się wszyscy mężczyźni obecni na sali, a Marek zastanawiał się czy ma być wściekły na Violę za taką charakteryzację jego dziewczyny czy ma być dumny, że ta dziewczyna należy do niego.
- Idź do niej, ona czeka aż z nią zatańczysz- głos Violi wyrwał Marka z zamyślenia
- A ty dlaczego się nie bawisz?- mężczyzna postanowił nie roztrząsać tematu sukienki, widział, że blondynka nie najlepiej się bawi
- Muszę chwilkę odpocząć ale ty idź do niej- Viola powtórzyła raz jeszcze a Marka nie trzeba było dłużej namawiać. Gdy Ula ujrzała zmierzającego w jej stronę Marka podziękowała obecnemu tancerzowi i wpadła w ramiona ukochanego. Dokładnie w tym momencie didżej namówiony przez Violę zmienił płytę i z głośników popłynęła spokojna muzyka. Zakochani wtulili się w swoje ramiona i kołysali się w takt muzyki. Jedna piosenka, druga a potem przestali liczyć. Nagle światła zgasły a na środek sali wjechał duży tort czekoladowy z mnóstwem świeczek. Ula podeszła i gdy już miała dmuchać ktoś krzyknął ''Pomyśl życzenie'' to sprawiło, że Ula zatrzymała się, rozejrzała po sali a potem z uśmiechem na ustach zdmuchnęła wszystkie świeczki. Podzielono tort a następnie wszyscy wrócili do dalszej zabawy. Marek w swoim programie miał jeszcze jeden punkt i choć było już po północy i formalnie urodziny Uli już się zakończyły to on jednak nadal nie dał ukochanej prezentu. Obserwował Ulę od jakiegoś czasu i widział, że coraz częściej trze oczy i ziewa dlatego postanowił zabrać ją w bardziej odpowiednie miejsce dla niej. Po wyjściu z klubu skierowali się do parku, dokładnie tak jak tamtego wieczoru. Trzymał jej rękę w silnym uścisku a ona miała wrażenie że ten dzień jest kopią dnia w którym się poznali
- Pamiętasz wieczór kiedy spotkaliśmy się w tym klubie po raz pierwszy?- Ula tylko pokiwała głową- Tego dnia w moim życiu coś się zmieniło, ale myślę, że w twoim życiu też wprowadziłem pewne zmiany. Gdy wychodziliśmy ze szpitala powiedziałem ci coś... coś...- Marek nie potrafił ubrać tego wszystkiego co miał w głowie w słowa- Pamiętasz co wtedy mówiłem?
- Powiedziałeś, że nigdy nie pozwolisz mi pójść na imprezę do klubu- Ula nie wiedziała do czego Marek chce nawiązać a to jako pierwsze przyszło jej do głowy
- To impreza była zupełnie inna niż tamta- postanowił sprostować aby nie pomyślała, że złamał dane słowo- Mówiłem wtedy coś jeszcze, pamiętasz?
- Marek pamiętam naszą rozmowę, to nie było aż tak dawno ale nie wiem o co dokładnie ci chodzi- Uli zabawa w ciepło zimno nie przypadła do gustu- Możesz powiedzieć wprost?
- Mam coś dla ciebie- po tym zdaniu Ula instynktownie popatrzyła na ręce ukochanego i zobaczyła w nich małe, czerwone pudełeczko- Ja wiem, że to takie oklepane, banalne ale bardzo mi zależy na tym abyś to przyjęła- on mówił a w niej rosła coraz większa panika. Patrzyła na jego zdenerwowanie i czerwone pudełko i jedyne co przychodziło jej do głowy to... Nawet w myślach nie chciała wymówić tego słowa- W szpitalu powiedziałem że jestem twoim chłopakiem, nie byłem ale już jestem. Powiedziałem też, że będę cię pilnował do końca życia i chciałbym abyś dała mi taką możliwość-w tym momencie otworzył pudełeczko a Ula odetchnęła z ulgą
- Banalny wisiorek w kształcie serca ale to jest tylko symbol. Moje serce od jakiegoś czasu należy do ciebie. 
- Jest piękny, dziękuję- pocałowała mężczyznę w usta a następnie wyjęła wisiorek z pudełka i poprosiła o pomoc w zapięciu go na szyi- Dziękuję za spełnienie mojego urodzinowego życzenia
- Zawsze do usług- zażartował- A teraz idziemy do łóżeczka bo ty moja damo już powinnaś dawno spać- złapał ją za rękę i delikatnie pociągnął w stronę wyjścia z parku
- Mama- Ula nagle przypomniała sobie o rodzicach- Przecież ona pewnie całą noc nie śpi i denerwuje się dlaczego nie wróciłam na noc do domu
- Twoja mama wiedziała o niespodziance, tato również i powiem ci jeszcze, że oboje wyrazili na to zgodę- wzrok Uli mówił 'nie wierzę'- To jeszcze nie wszystko, oboje przyznali mi rację, że powinnaś po imprezie jak najszybciej znaleźć się w łóżku. A że na Sienną jest bliżej niż do Rysiowa to proponuję abyś tę noc spędziła w moim łóżku. Może nie jest tak wygodne jak twoje ale ma kilka innych zalet. Mama i tata się zgodzili a co na ten temat sądzi córeczka?