Po dość długiej przerwie zwracam tą część. Jest trochę inna od tej pierwotnej ale najważniejsze informacje się nie zmieniły. Przepraszam za tą długą nieobecność i brak publikacji. Dziękuję też za cierpliwość.
Oboje znajdowali się w windzie która zmierzała na trzynaste piętro. Mimo, że winda przemieszczała się szybko dla nich ta droga trwała wieczność a atmosfera z każdą chwilą gęstniała. Marek nie potrafił się powstrzymać i tuż po przekroczeniu piątego pietra mocno przycisnął dziewczynę do ściany windy namiętnie ją przy tym całując. Gdy winda zatrzymała się chwycił partnerkę na ręce i skierował się w stronę mieszkania. Drzwi ustąpiły tak jakby nie były zamknięte a on już po chwili kładł swoją piękność na środku łóżka. Omiótł jej ciało zachwycającym spojrzeniem a następnie brutalnie zaatakował jej usta jednocześnie szukając dłońmi drobnego suwaczka na plecach dziewczyny. Nie trwało to długo i już po chwili jego dłonie błądziły po nagich plecach ukochanej a jego usta całowały dekolt który z każdą chwilą bardziej się uwidaczniał. Ula która na początku czuła się nieswojo w pewnym momencie straciła swoje wszystkie zahamowania i rozpoczęła nieudolną walkę z guziczkami koszuli. Marek niecierpliwiąc się nieco chwycił za dwa krańce koszuli i po chwili posypały się oderwane przez niego guziki. Ula dokładnie w tym samym momencie usłyszała dźwięk rozbijanego szkła, otworzyła oczy i dostrzegła, że w pokoju jest sama, a wszystko co czuła było tylko snem. Szybko podniosła się z łóżka i podążyła do kuchni z której dochodził tamten dźwięk. Marek kończył właśnie zbierać kawałki rozbitego szkła gdy zauważył ją wchodzącą do kuchni. Była ubrana w jeden z jego T-shirtów który długością sięgał połowy uda a dodatkowo zsuwał się z jej lewego ramienia. Świadomość, że Ula pod tą koszulką nie ma nic paraliżowała Marka, bał się samego siebie.
- Przepraszam, że cię obudziłem- mówiąc to wyrzucał resztki rozbitej szklanki do kosza na śmieci
- Nie wiem czy ci to wybaczę- stała oparta o kant lodówki uroczo się uśmiechając- Miałam taki piękny sen- przeciągnęła się rozkosznie chcąc pobudzić do pracy wszystkie swoje mięśnie
- Pierwszy sen w nowym miejscu warto zapamiętać, podobno takie sny są prorocze- mówiąc to walczył sam ze sobą aby nie patrzeć w jej kierunku co nie było proste.
- Chciałabym aby był proroczy ale to chyba tak nie działa- podeszła do niego obejmując go w pasie- Chociaż wszystko zależy od nas- chciała złączyć ich usta w namiętnym pocałunku ale on tylko szybko cmoknął ją w usta a następnie zdjął jej dłonie z swoich bioder
- Zrobiłem dla nas śniadanie- Ula popatrzyła na stos kolorowych kanapek- Wiem, że powinienem się bardziej postarać ale ja raczej nie gotuję więc na razie kanapki muszą ci wystarczyć. Obiecuję, że się poprawię i następnym razem zaserwuję ci coś bardziej wykwintnego
- Nie ważne co jesz, ważne w jakim towarzystwie- Ula kontynuowała rozciąganie a wraz z podnoszeniem rąk podnosiła się też koszulka, Marek przyglądał się ukochanej i walczył ze sobą aby do niej nie podejść, zastanawiał się też, czy Ula robi to specjalnie
- Ale przed śniadaniem powinnaś się chyba ubrać- słowa ukochanego Ulę sprowadziły na ziemię- Maszeruj do łazienki i wracaj tutaj szybko bo kawa ci wystygnie
- Nie piję kawy- Ula zdążyła powiedzieć nim trzasnęła łazienkowymi drzwiami, nie takiego zachowania spodziewała się po Marku. Tak naprawdę, miała nadzieję, że będzie tak jak w śnie. Ubrała się szybko i wróciła do salonu po torebkę, którą poprzedniego dnia tam zostawiła
- Przepraszam że zapomniałem o tym, że nie możesz pić kawy, jakiś nieprzytomny dzisiaj jestem ale już zrobiłem ci herbatę owocową- Marek gdy tylko zobaczył Ulę wstał na proste nogi, wiedział, że jego prośba ją zdenerwowała
- A co kanapa była niewygodna?- rzuciła oschłym tonem nawet nie patrząc w stronę chłopaka- Jeśli tak, to bardzo przepraszam, że jestem tak duża i zajęłam całe dwuosobowe łoże- wyjęła z torebki swoje lekarstwa i chwyciła za szklankę napełnioną wodą
- Najpierw musisz coś zjeść- uśmiechnęła się złośliwie i połknęła tabletki- Proszę zjedz coś
- Było miło ale muszę wracać do domu, a ty się wyśpij i zastanów czego chcesz- chwyciła za jedną z kanapek leżących na talerzu, była głodna dlatego chciała zjeść coś w drodze na przystanek- Cześć
Markowi z trudem udało się przekonać Ulę aby wsiadła do samochodu i pozwoliła się odwieść. Droga do Rysiowa mijała im w ciszy, Marek zastanawiał się czy powinien tłumaczyć swoje zachowanie czy wcale się nie odzywać i przeczekać jej zły nastrój.
- Domyślam się, że chciałaś aby ta noc wyglądała inaczej ale ja dzisiaj naprawdę nie mogłem, przepraszam- odezwał się gdy parkował samochód pod domem ukochanej
- Od jutra zaczyna się sesja, mam ważny egzamin i chciałabym się pouczyć. Gdybyś mógł być tak dobry i nie przeszkadzać mi dzisiaj. Nie dzwoń, nie pisz. Ja się uczę a ty przemyśl czego chcesz i co możesz. A jak będziesz już wiedział czego chcesz to daj znać- trzasnęła drzwiami nim zdążył cokolwiek powiedzieć.
Gdy tylko przekroczyła próg domu usłyszała rozmowę dochodzącą z kuchni. Rodzice przepytywali Jaśka z przebiegu jej imprezy urodzinowej a ten odpowiadał ogólnikami
- Nie było błyskających świateł ani alkoholu, czuję się dobrze- stanęła w drzwiach ściągając uwagę rodziców na siebie i dając szansę Jaśkowi na opuszczenie pomieszczenia a tym samym na zakończenie jego przesłuchania- Dziękuję, że się zgodziliście
- Nie wyglądasz na szczęśliwą- Magda doskonale widziała kiedy córkę coś trapi nawet gdy ta bardzo chciała to ukryć pod nieszczerym uśmiechem
- Jutro egzamin i trochę się boję- Ula wymyśliła pierwszą lepszą wymówkę- Przecież zawsze przed egzaminami dopada mnie taki nastój. Jak będę miała wszystkie egzaminy zaliczone wtedy będę się uśmiechać a teraz idę się uczyć bo wczoraj w Violą wcale nie zajrzałyśmy do notatek. Jeszcze raz dziękuję, że pozwoliliście Markowi zorganizować to przyjęcie. On i Viola bardzo się postarali
Marek wrócił do pustego mieszkania, był na siebie zły, że nie powiedział Uli całej prawdy. Teraz jednak postanowił uszanować jej prośbę i nie przeszkadzać jej w nauce. Chwycił telefon i wybrał pierwszy numer z listy ostatnio używanych numerów. Odebrała po pierwszym sygnale
- Hej, czekałaś aż zadzwonię?- zwykle musiał dzwonić kilka razy zanim odebrała dlatego zaskoczyło go to szybko odebrane połączenie
- Nie pochlebiaj sobie, nie jesteś pępkiem w brzuchu. Akurat rachuna robię i używałam do tego kalkulatora w telefonie. A coś się stało? Coś z Ulą?
- Z Ulą wszystko w porządku, odwiozłem ją właśnie do domu bo chciała się pouczyć- uznał, że poranna sprzeczka powinna pozostać pomiędzy nim a Ulą- Dzwonię aby ci podziękować za poinformowanie mnie o urodzinach i za pomoc w organizacji. Wszystko się udało a ty wypełniłaś swoje zadanie wzorowo- mężczyzna cieszył się, że pomylił się co do Violi. Prosząc aby przyprowadziła Ulę na imprezę obawiał się, że ta gaduła powie przez przypadek co mają w panach
- Taaa, wzorowo- Viola gdy otworzyła swoje notatki dopiero wtedy dotarło do niej, że czas gdy Ula miała wytłumaczyć jej materiał do egzaminu poświęciły na robienie makijażu i upinanie włosów-Wszystko się udało, tylko teraz ja muszę sama zakminić o co chodzi z tymi rachunkami. Ale nic, już nie narzekam, biorę się za robotę a my pogadamy po egzaminach
- To może przyjedź do mnie, sprawdzimy co jeszcze pamiętam z tych swoich studiów- Marek słuchając narzekania Violi zrozumiał, że blondynka poświęciła się dla sprawy i jeśli jest tak jak wspominała mu kiedyś Ula to Viola nie zaliczy tego egzaminu. Nie chciał jej mieć na sumieniu
- Naprawdę mógłbyś mi to wytłumaczyć?- w Violę w tym momencie wstąpiło nowe życie
- Ulą to ja nie jestem ale spróbuję ci pomóc
Niedziela w towarzystwie Violi minęła bardzo szybko jak również bardzo wesoło. Po tym jednym dniu zrozumiał dlaczego Ula przyjaźni się z tą roztrzepaną wariatką. Bo choć Viola wiedzą się nie wykazała to zaimponowała mu dystansem do siebie. Było tak wesoło że przez chwilę zapomniał nawet o sprzeczce z Ulą, jednak po przebudzeniu w poniedziałkowy poranek wszystko sobie przypomniał i postanowił naprawić błąd. Zadzwonił do firmy prosząc Joasię o odwołanie wszystkich spotkań i zapowiedział, że w firmie się nie pojawi jak również nie życzy sobie jakichkolwiek telefonów. Jeszcze przed ósmą opuścił mieszkanie i udał się w drogę do Rysiowa, gdy parkował pod domem ukochanej obawiał się, że Ula już wyszła na egzamin. Niestety nie wiedział o której godzinie jest wyznaczony, nie chciał też dzwonić i pytać, wolał cierpliwie poczekać nawet jeśli egzamin miałby być w godzinach popołudniowych. Odsunął siedzenie by móc wyprostować nogi po czym wyjął telefon i uruchomił jedną z gier. Chciał jakoś zapełnić czas oczekiwania na ukochaną. Po godzinie nagle ktoś zapukał do bocznej szyby, a tym kimś okazała się być matka dziewczyny
- Co Pan tu robi?- zapytała niezbyt uprzejmie, tuż po tym jak mężczyzna uchylił szybę samochodu
- Wiem, że Ula ma dzisiaj egzamin i chciałbym ją zawieść na uczelnię. Autobus może się spóźnić albo będzie przepełniony a to kolejny powód do stresu, wolałbym jej tego zaoszczędzić. Tylko niestety nie wiem o której jest ten egzamin, dlatego przyjechałem już rano, poczekam tutaj na nią.
- Egzamin ma o piętnastej, może pan wracać do swojej pracy, a jeśli bardzo panu zależy na zabawie w taksówkarza to proszę przyjechać po południu- Magda rozejrzała się i dostrzegła w oddali dwie przyglądające się im sąsiadki- Nie ma sensu aby siedział pan w tym samochodzie kilka godzin
- Dzwoniłem już do firmy i poinformowałem, że mnie dzisiaj nie będzie. Wszystkie spotkania zostały odwołane więc w firmie nie jestem potrzebny- Magda widziała, że Marek się nie podda i odjedzie tak jakby ona tego chciała- Proszę się mną nie przejmować, ja chętnie poczekam te kilka godzin na pani córkę
- To może chociaż wejdzie pan do domu?- takiej propozycji ze strony pani Cieplak Marek się nie spodziewał, nie wiedział, też jak ma zareagować na to zaproszenie. Obawiał się też spotkania z Ulą, nie wiedział jak na niego zareaguje i czy przestała się już złościć
- Nie chciałbym przeszkadzać, Ula na pewno jeszcze coś powtarza przed egzaminem
- Naprawdę, bardzo serdecznie zapraszam. Jest jeszcze kawałek ciasta czekoladowego z urodzin córki. Uli też dobrze zrobi jak oderwie się od nauki i przestanie myśleć o egzaminie
- Jestem wielkim łasuchem więc chyba nie potrafię odmówić- wysiadł z samochodu i podążył za kobietą.
- Ula mamy gościa, chodź do nas!- Magda już od progu wołała córkę
- Mam egzamin, muszę się uczyć!- Ula słysząc że matka ponownie chce ją wołać krzyknęła jeszcze głośniej- Nie interesują mnie twoi goście! Dajcie mi wszyscy święty spokój!- Marek uzyskując bezgłośne przyzwolenie od Magdy cicho zapukał do drzwi pokoju ukochanej, jednak gdy nie usłyszał zaproszenia nacisnął klamkę i popchnął drzwi
- Tak się składa że przyjechałem do ciebie a nie do twojej mamy- Ula siedziała na środku łóżka w piżamie w misie a wokół niej leżały pootwierane książki.
- Marek? Co ty tu robisz?- Ula miała wrażenie, że wyobraźnia płata jej figle albo jest to kolejny piękny sen. Marek tymczasem zajął miejsce na krześle przy biurku
- Przyjechałem zawieźć cię na egzamin- na twarzy dziewczyny pojawił się uśmiech- Ale twoja mama uświadomiła mnie, że masz jeszcze trochę czasu, więc może pomogę ci się uczyć?- do pokoju weszła Magda z ciastem i lemoniadą- Ale pysznie wygląda to ciasto- Marek uśmiechnął się do kobiety ukazując swoje dołeczki- Jeszcze raz dziękuję za zaproszenie
- Proszę się częstować i zająć jakoś Ulę aby odłożyła te książki. Taka nauka w ostatniej chwili to nic dobrego. Ja muszę już iść do pani Janinki bo obiecałam jej pomóc z kwiatami, więc zostajecie w domu sami. Bądźcie grzeczni i nie spóźnijcie się na egzamin- oboje pożegnali panią Cieplak z uśmiechami na twarzy a Marek zaczekał aż zamknął się drzwi wejściowe i wskoczył na łóżko do Uli
- To czego się dziś uczymy?- zabrał Uli książkę i przeczytał nagłówek- Inwestycje długoterminowe- Marek udawał, że próbuje sobie przypomnieć -To proste ale myślę, że łatwiej ci to będzie zrozumieć na przykładzie. Ja, Marek Dobrzański, jakiś czas temu miałem dużo wolnego czasu, energii, pieniędzy. Te wszystkie wolne środki zainwestowałem w znajomość z pewną piękną kobietą i spodziewam się w niedługim czasie zysków. Zakładany okres inwestycji jest dłuższy niż rok, a właściwie to jest bezterminowy, dlatego moja inwestycja należy do bardzo długoterminowych. Prawda, że proste?
- Inwestycje w teorii są proste ale twojej inwestycji nie rozumiem. Poświęcasz mi mnóstwo czasu, właściwie to chyba wszystko podporządkowałeś do moich zajęć. Inwestujesz pieniądze, bo te urodziny na pewno sporo kosztowały. A gdy jest okazja na wypłatę pierwszej dywidendy to ty nie chcesz. Rezygnujesz z zysków a to oznacza, że wszystko to co robisz jest darowizną a nie inwestycją.
- Nie zrezygnowałem z zysków, nawet nie wiesz jak bardzo chciałem...-postanowił nie kończyć- Kochanie, ja wczoraj naprawdę nie mogłem- patrzył w jej oczy, chcąc pokazać, że jest szczery
- Nadal nie rozumiem twojego wczorajszego zachowania. Powtarzasz w kółko to samo. Nie wiem, co znaczy: Nie mogłem, ale nie zamierzam tego dzisiaj roztrząsać. Mam egzamin i muszę się wyluzować a do tematu jeszcze kiedyś wrócimy- Ula otworzyła szafę w poszukiwaniu odpowiedniego stroju- Nie wiem co mam założyć. Ten profesor to straszny tradycjonalista i lubi jak studenci są elegancko ubrani.
- Raczej chodzi mu o strój studentek- Marek rzucił pod nosem, ale Ula mimo to usłyszała- Załóż czarne spodnie i białą bluzkę z żabotem- Ula chwyciła kilka ubrań i udała się do łazienki a Marek zajął się opróżnianiem talerza z kolejnych kawałków ciasta. Rano tak bardzo się śpieszył, że zapomniał o śniadaniu. Gdy kończył ostatni kawałek ciasta, Ula wróciła do pokoju ale jej strój znacznie różnił się od tego zalecanego przez Marka- Dla tego profesorka się tak wystroiłaś?
- A co zazdrosny jesteś?- Marek wstrzymał powietrze a swój wzrok skupił na arcyciekawym wzorze dywanu- Ten profesorek ma chyba z siedemdziesiąt lat a może nawet więcej. To legenda naszej uczelni i jednocześnie postrach. Jesteś zazdrosny o jakiegoś staruszka?
- Niektóre kobiety lubią takich dojrzałych mężczyzn, może tobie też się tacy podobają?- Ula przewróciła oczami, nie rozumiała tego nagłego napadu zazdrości. Na urodzinach miała znacznie bardziej wyzywający stój a Marek nie protestował. Mało tego, był pewna, że to własnie Marek zapłacił za tą sukienkę i buty. Violi nie byłoby stać na takie ciuszki a metka nie kłamie
- Dobra, przyznaję się. Lubię dojrzałych mężczyzn, a najbardziej takich około trzydziestki, brunetów, wysportowanych- Ula usiadła na kolana ukochanego- Nie masz powodów do zazdrości, jestem tylko twoja- czule pocałowała Marka- Czuję się pewniej, gdy wiem, że dobrze wyglądam
- Mam coś dla ciebie, może to również doda ci pewności siebie- Marek wyciągnął z kieszeni marynarki drewniane pudełeczko i podał je dziewczynie- Dostałem je od ojca na osiemnaste urodziny. Miało mi przynieść szczęście na maturze, egzaminach na studiach a teraz miałem nim podpisywać kontrakty warte miliony. Maturę zdałem, studia też skończyłem więc chyba naprawdę przynosi szczęście
- ''Ludzie sukcesu ciągle się uczą i rozwijają. Ludzie przeciętni uważają, że już wszystko wiedzą''- Ula przeczytała cytat umieszczony na wieczku pudełka- Dziękuję
- To powiesz mi wreszcie jak ci poszedł ten egzamin?- Marek otwierając drzwi do mieszkania po raz kolejny próbował dowiedzieć się jakiś szczegółów
- Jak będą wyniki to będziesz pierwszą osobą której o tym powiem a teraz mnie już nie męcz- Ula wolała nie zapeszać i nie mówić głośno, że jest zadowolona ze swojej pracy- Rozkładaj talerze bo jestem głodna jak wilk- Marek posłusznie wykładał zakupioną na wynos chińszczyznę a Ula poszła do łazienki się odświeżyć. Nie przepadała za takimi upalnymi dniami
- Możesz mi powiedzieć co to jest?- Marek popatrzył na trzymany przez dziewczynę przedmiot
- Kochanie to jest kolczyk- nie rozumiał dlaczego Ula pokazuje mu ten kolczyk i dlaczego tak nagle spoważniała
- Wiem, że to jest kolczyk ale co on robi w twojej łazience?- Marek wzruszył tylko ramionami- Nie stać cię nawet na to aby się przyznać?
- Ula ja nic nie zrobiłem, nie wiem czyj to jest kolczyk. Usiądź, zjedzmy a potem porozmawiamy
- To jest kolczyk Violi, miała takie na moich urodzinach. Na początku imprezy znikliście oboje i teraz już wiem gdzie byliście... i co robiliście. Jak długo zamierzałeś to ciągnąć?
- A co twoim zdaniem robiliśmy?- domyślał się o co jest podejrzewany ale chciał aby powiedziała to na głos. Miał też nadzieję, że chodzi jej o coś innego
- Bzyknąłeś moją przyjaciółkę i to w moje urodziny. Naprawdę, świetny prezent mi zrobiliście- Marek opadł zrezygnowany na krzesło- Viola zawsze ci przeszkadzała a nagle się do niej przekonałeś. W sobotę cię przekonała do siebie czy może już wcześniej? Teraz przynajmniej wiem, dlaczego nie mogłeś. Viola to żywiołowa dziewczyna, potrafi zmęczyć. Prawda? Zdradziłeś mnie i postanowiłeś to przede mną ukrywać!- po policzkach Uli powoli ciekły łzy-Nawet nie zaprzeczysz?
- Po co? Ty już wydałaś wyrok, osądziłaś mnie tak jak twoja matka. Prawda nie ma dla ciebie znaczenia, ważne jest to co ty widzisz.... Naprawdę nie rozumiesz, że Viola zrobiłaby dla ciebie wszystko? Przez ostatni tydzień oboje każdą wolną chwilę poświęcaliśmy na przygotowania do tej imprezy. Chcieliśmy abyś była szczęśliwa. Staram się, a im bardziej się staram tym ty o gorsze rzeczy mnie posądzasz. Nie zdradziłem cię, odkąd jesteśmy razem nawet o tym nie pomyślałem. Jesteś jedyną kobietą w moim życiu ale dla ciebie to nie ma znaczenia. Ja mogę walczyć z oskarżeniami twojej matki, mogę walczyć z jej podejrzeniami ale jeśli ty mi nie ufasz to nasz związek nie ma sensu. Ja nie będę walczył z wiatrakami, od początku byłem na przegranej pozycji
To koniec.
- Dzwoniłem już do firmy i poinformowałem, że mnie dzisiaj nie będzie. Wszystkie spotkania zostały odwołane więc w firmie nie jestem potrzebny- Magda widziała, że Marek się nie podda i odjedzie tak jakby ona tego chciała- Proszę się mną nie przejmować, ja chętnie poczekam te kilka godzin na pani córkę
- To może chociaż wejdzie pan do domu?- takiej propozycji ze strony pani Cieplak Marek się nie spodziewał, nie wiedział, też jak ma zareagować na to zaproszenie. Obawiał się też spotkania z Ulą, nie wiedział jak na niego zareaguje i czy przestała się już złościć
- Nie chciałbym przeszkadzać, Ula na pewno jeszcze coś powtarza przed egzaminem
- Naprawdę, bardzo serdecznie zapraszam. Jest jeszcze kawałek ciasta czekoladowego z urodzin córki. Uli też dobrze zrobi jak oderwie się od nauki i przestanie myśleć o egzaminie
- Jestem wielkim łasuchem więc chyba nie potrafię odmówić- wysiadł z samochodu i podążył za kobietą.
- Ula mamy gościa, chodź do nas!- Magda już od progu wołała córkę
- Mam egzamin, muszę się uczyć!- Ula słysząc że matka ponownie chce ją wołać krzyknęła jeszcze głośniej- Nie interesują mnie twoi goście! Dajcie mi wszyscy święty spokój!- Marek uzyskując bezgłośne przyzwolenie od Magdy cicho zapukał do drzwi pokoju ukochanej, jednak gdy nie usłyszał zaproszenia nacisnął klamkę i popchnął drzwi
- Tak się składa że przyjechałem do ciebie a nie do twojej mamy- Ula siedziała na środku łóżka w piżamie w misie a wokół niej leżały pootwierane książki.
- Marek? Co ty tu robisz?- Ula miała wrażenie, że wyobraźnia płata jej figle albo jest to kolejny piękny sen. Marek tymczasem zajął miejsce na krześle przy biurku
- Przyjechałem zawieźć cię na egzamin- na twarzy dziewczyny pojawił się uśmiech- Ale twoja mama uświadomiła mnie, że masz jeszcze trochę czasu, więc może pomogę ci się uczyć?- do pokoju weszła Magda z ciastem i lemoniadą- Ale pysznie wygląda to ciasto- Marek uśmiechnął się do kobiety ukazując swoje dołeczki- Jeszcze raz dziękuję za zaproszenie
- Proszę się częstować i zająć jakoś Ulę aby odłożyła te książki. Taka nauka w ostatniej chwili to nic dobrego. Ja muszę już iść do pani Janinki bo obiecałam jej pomóc z kwiatami, więc zostajecie w domu sami. Bądźcie grzeczni i nie spóźnijcie się na egzamin- oboje pożegnali panią Cieplak z uśmiechami na twarzy a Marek zaczekał aż zamknął się drzwi wejściowe i wskoczył na łóżko do Uli
- To czego się dziś uczymy?- zabrał Uli książkę i przeczytał nagłówek- Inwestycje długoterminowe- Marek udawał, że próbuje sobie przypomnieć -To proste ale myślę, że łatwiej ci to będzie zrozumieć na przykładzie. Ja, Marek Dobrzański, jakiś czas temu miałem dużo wolnego czasu, energii, pieniędzy. Te wszystkie wolne środki zainwestowałem w znajomość z pewną piękną kobietą i spodziewam się w niedługim czasie zysków. Zakładany okres inwestycji jest dłuższy niż rok, a właściwie to jest bezterminowy, dlatego moja inwestycja należy do bardzo długoterminowych. Prawda, że proste?
- Inwestycje w teorii są proste ale twojej inwestycji nie rozumiem. Poświęcasz mi mnóstwo czasu, właściwie to chyba wszystko podporządkowałeś do moich zajęć. Inwestujesz pieniądze, bo te urodziny na pewno sporo kosztowały. A gdy jest okazja na wypłatę pierwszej dywidendy to ty nie chcesz. Rezygnujesz z zysków a to oznacza, że wszystko to co robisz jest darowizną a nie inwestycją.
- Nie zrezygnowałem z zysków, nawet nie wiesz jak bardzo chciałem...-postanowił nie kończyć- Kochanie, ja wczoraj naprawdę nie mogłem- patrzył w jej oczy, chcąc pokazać, że jest szczery
- Nadal nie rozumiem twojego wczorajszego zachowania. Powtarzasz w kółko to samo. Nie wiem, co znaczy: Nie mogłem, ale nie zamierzam tego dzisiaj roztrząsać. Mam egzamin i muszę się wyluzować a do tematu jeszcze kiedyś wrócimy- Ula otworzyła szafę w poszukiwaniu odpowiedniego stroju- Nie wiem co mam założyć. Ten profesor to straszny tradycjonalista i lubi jak studenci są elegancko ubrani.
- Raczej chodzi mu o strój studentek- Marek rzucił pod nosem, ale Ula mimo to usłyszała- Załóż czarne spodnie i białą bluzkę z żabotem- Ula chwyciła kilka ubrań i udała się do łazienki a Marek zajął się opróżnianiem talerza z kolejnych kawałków ciasta. Rano tak bardzo się śpieszył, że zapomniał o śniadaniu. Gdy kończył ostatni kawałek ciasta, Ula wróciła do pokoju ale jej strój znacznie różnił się od tego zalecanego przez Marka- Dla tego profesorka się tak wystroiłaś?
- A co zazdrosny jesteś?- Marek wstrzymał powietrze a swój wzrok skupił na arcyciekawym wzorze dywanu- Ten profesorek ma chyba z siedemdziesiąt lat a może nawet więcej. To legenda naszej uczelni i jednocześnie postrach. Jesteś zazdrosny o jakiegoś staruszka?
- Niektóre kobiety lubią takich dojrzałych mężczyzn, może tobie też się tacy podobają?- Ula przewróciła oczami, nie rozumiała tego nagłego napadu zazdrości. Na urodzinach miała znacznie bardziej wyzywający stój a Marek nie protestował. Mało tego, był pewna, że to własnie Marek zapłacił za tą sukienkę i buty. Violi nie byłoby stać na takie ciuszki a metka nie kłamie
- Dobra, przyznaję się. Lubię dojrzałych mężczyzn, a najbardziej takich około trzydziestki, brunetów, wysportowanych- Ula usiadła na kolana ukochanego- Nie masz powodów do zazdrości, jestem tylko twoja- czule pocałowała Marka- Czuję się pewniej, gdy wiem, że dobrze wyglądam
- Mam coś dla ciebie, może to również doda ci pewności siebie- Marek wyciągnął z kieszeni marynarki drewniane pudełeczko i podał je dziewczynie- Dostałem je od ojca na osiemnaste urodziny. Miało mi przynieść szczęście na maturze, egzaminach na studiach a teraz miałem nim podpisywać kontrakty warte miliony. Maturę zdałem, studia też skończyłem więc chyba naprawdę przynosi szczęście
- ''Ludzie sukcesu ciągle się uczą i rozwijają. Ludzie przeciętni uważają, że już wszystko wiedzą''- Ula przeczytała cytat umieszczony na wieczku pudełka- Dziękuję
- To powiesz mi wreszcie jak ci poszedł ten egzamin?- Marek otwierając drzwi do mieszkania po raz kolejny próbował dowiedzieć się jakiś szczegółów
- Jak będą wyniki to będziesz pierwszą osobą której o tym powiem a teraz mnie już nie męcz- Ula wolała nie zapeszać i nie mówić głośno, że jest zadowolona ze swojej pracy- Rozkładaj talerze bo jestem głodna jak wilk- Marek posłusznie wykładał zakupioną na wynos chińszczyznę a Ula poszła do łazienki się odświeżyć. Nie przepadała za takimi upalnymi dniami
- Możesz mi powiedzieć co to jest?- Marek popatrzył na trzymany przez dziewczynę przedmiot
- Kochanie to jest kolczyk- nie rozumiał dlaczego Ula pokazuje mu ten kolczyk i dlaczego tak nagle spoważniała
- Wiem, że to jest kolczyk ale co on robi w twojej łazience?- Marek wzruszył tylko ramionami- Nie stać cię nawet na to aby się przyznać?
- Ula ja nic nie zrobiłem, nie wiem czyj to jest kolczyk. Usiądź, zjedzmy a potem porozmawiamy
- To jest kolczyk Violi, miała takie na moich urodzinach. Na początku imprezy znikliście oboje i teraz już wiem gdzie byliście... i co robiliście. Jak długo zamierzałeś to ciągnąć?
- A co twoim zdaniem robiliśmy?- domyślał się o co jest podejrzewany ale chciał aby powiedziała to na głos. Miał też nadzieję, że chodzi jej o coś innego
- Bzyknąłeś moją przyjaciółkę i to w moje urodziny. Naprawdę, świetny prezent mi zrobiliście- Marek opadł zrezygnowany na krzesło- Viola zawsze ci przeszkadzała a nagle się do niej przekonałeś. W sobotę cię przekonała do siebie czy może już wcześniej? Teraz przynajmniej wiem, dlaczego nie mogłeś. Viola to żywiołowa dziewczyna, potrafi zmęczyć. Prawda? Zdradziłeś mnie i postanowiłeś to przede mną ukrywać!- po policzkach Uli powoli ciekły łzy-Nawet nie zaprzeczysz?
- Po co? Ty już wydałaś wyrok, osądziłaś mnie tak jak twoja matka. Prawda nie ma dla ciebie znaczenia, ważne jest to co ty widzisz.... Naprawdę nie rozumiesz, że Viola zrobiłaby dla ciebie wszystko? Przez ostatni tydzień oboje każdą wolną chwilę poświęcaliśmy na przygotowania do tej imprezy. Chcieliśmy abyś była szczęśliwa. Staram się, a im bardziej się staram tym ty o gorsze rzeczy mnie posądzasz. Nie zdradziłem cię, odkąd jesteśmy razem nawet o tym nie pomyślałem. Jesteś jedyną kobietą w moim życiu ale dla ciebie to nie ma znaczenia. Ja mogę walczyć z oskarżeniami twojej matki, mogę walczyć z jej podejrzeniami ale jeśli ty mi nie ufasz to nasz związek nie ma sensu. Ja nie będę walczył z wiatrakami, od początku byłem na przegranej pozycji
To koniec.



