niedziela, 11 czerwca 2017

Noc kłamstw 19

Dzisiaj krótko, następna część będzie już normalna. 

Firma Febo&Dobrzańscy była właśnie w trakcie ostatnich przygotowań do targów mody. Jeszcze tydzień temu wszystko było dopięte na ostatni guzik a teraz, dwa dni przed wyjazdem wszystko się skomplikowało. A gaszenie wszystkich tych pożarów spadło na Marka ponieważ Krzysztof z rana gorzej się poczuł i nie przyszedł do pracy. Oprócz chimerów Pshemko, który zażądał zmiany całej kolekcji a którego Marek szybko przekonał aby tego nie robił były poważniejsze problemy. Główna modelka dostała jakiegoś uczulenia i podobno strasznie spuchła tak więc z wyjazdu musiała zrezygnować a Marek musiał znaleźć za nią zastępstwo. Musiał też znaleźć zastępstwo za ojca który na targi nie powinien jechać z powodów zdrowotnych. Aleks najpierw telefonów od Marka nie odbierał a gdy już udało im się porozmawiać Włoch stanowczo odmówił przyjazdu. Nie było innego wyjścia, Marek musiał jechać na targi do Berlina. I tu pojawiał się kolejny problem. Targi odbywały się w Niemczech i były organizowane przez Ingrid Kruger, zagorzałą Niemkę która posługuje się tylko i wyłącznie swoim językiem ojczystym. Marek natomiast był zakałą rodziny i nie posługiwał się językiem niemieckim tak dobrze jak Aleks czy Krzysztof. Gdy Dobrzański omawiał sprawę swojego wyjazdu z Joasią w sekretariacie dołączyła do nich także Ula
- Co ty tu robisz?- Marek z wizyty Uli zadowolony nie był, tego dnia było za dużo rzeczy do zrobienia aby jeszcze roztrząsać sprawy z przeszłości- Mówiłem przecież że nie mam czasu na lancz
- Dlatego lancz przyszedł do ciebie- podała mu torebkę z styropianowym pudełkiem
- Dokończymy to później- Marek rzucił do sekretarki zamykając drzwi gabinetu do którego wcześniej wpuścił Ulę- Właściwie to nie jestem głodny- mówił a jego zachowanie pokazywało co innego, torbę w której znajdowało się pudełko rozerwał aby było szybciej dorwać się do jedzenia - Sama robiłaś?- po otwarciu pudełka dostrzegł tradycyjnego schabowego z ziemniakami i surówką
- U nas w domu to raczej mama gotuje- na te słowa Marek odłożył sztućce, bał się co Magda mogła mu dosypać do tego obiadu- Nie bój się, kupiłam to w takim lokalu z kuchnią domową. Pomyślałam, że pewnie dawno nie jadłeś takich polskich dań
- Fakt, ostatnio żywię się chińszczyzną albo włoszczyzną. A dzisiaj to mam tu taki kocioł, że nawet do bufetu nie miałem czasu zejść- Ula przeglądała właśnie zdjęcia które leżały na ławie a Marek widząc jej minę pośpieszył z wyjaśnieniami- Muszę wybrać główną modelkę, ale ona musi spodobać się mistrzowi i być dostępna w tym tygodniu. Co graniczy z cudem bo wszystkie dobre modelki są już zatrudnione- Ula wyciągnęła z puli jedno i odwróciła tak aby Marek widział- Patrycja odpada, nie ma doświadczenia a poza tym nie spodoba się Pshemko
- Ale tobie się podoba?- zapytała niepewnie
- Ula o co ci chodzi? Co ty sobie znowu ubzdurałaś z tą Patrycją?
- Ona po wizycie w twojej firmie twierdzi że jest w związku z kimś od was- Ula postanowiła powiedzieć o wszystkim czego dowiedziała się od Violi- Podobno jej mężczyzna jest dyrektorem, ma sportowy samochód i duże ekskluzywne mieszkanie
- I ty myślisz...- z miny Uli wyczytał odpowiedź- Może ona zwyczajnie zmyśla, a nawet jeśli mówi prawdę to nie tylko ja pasuję do tego opisu. Sportowy samochód ma też...- Marek jednak nie skończył- Mówisz, że ona chwali się związkiem?
- No tak, nawet opublikowała to na facebooku- Marek był już pewien, kim jest partner Patrycji
- Marek- do gabinetu bez pukania weszła Joasia obrzucając siedzącą na kanapie Ulę nieprzyjemnym spojrzeniem- Myślę, że nie musimy szukać tłumacza. Ja w liceum uczyłam się niemieckiego, trochę sobie przypomnę i jakoś się dogadamy. Jak pojawisz się na pokazie z asystentką to nie wrzuci się to tak bardzo w oczy jak miałbyś się tam pojawić w towarzystwie faceta po czterdziestce. Pomogę ci też w organizacji już tam na miejscu
- Potrzebujecie tłumacza niemieckiego?- Ula przerwała monolog Joasi- Może będę mogła pomóc?- kpiący wzrok sekretarki zachęcił Ulę do licytacji. Brunetka wstała z zajmowanego miejsca i stanęła naprzeciw sekretarki- Ja niemieckiego uczę się od podstawówki, w poprzednim semestrze zdobyłam certyfikat z niemieckiego biznesowego. Niczego nie muszę sobie przypominać
- Ale to ja jestem jego asystentką- złośliwy uśmieszek był widoczny
- Jak widać nie jesteś wystarczająco kompetentna, języki w dzisiejszym świecie to podstawa
- Marek jak dotąd nie narzekał na umiejętności mojego języczka- Ula zrozumiała o czym mówiła sekretarka
- Ja tu jestem!- Marek powiedział na tyle głośno aby obie panie przywołać do porządku- Potrzebuję dobrego tłumacza, nie możemy sobie pozwolić na wpadkę na targach. Asia, prosiłem abyś kogoś znalazła a nie analizowała jak to będzie wyglądać
- Ale skoro twoja sekretarka jeszcze nie znalazła tłumacza to może jednak skorzystasz z mojej pomocy?- Ula na słowo sekretarka nałożyła szczególny nacisk
- Pojadę z asystentką- na twarzy Joasi pojawił się szeroki uśmiech, który zauważył Marek- Ty jesteś sekretarką i obdzwoń wreszcie te modelki. Ile razy mam cię o to prosić?- sekretarka ze spuszczoną głową opuściła gabinet- A ciebie mogę prosić abyś została od jutra moją asystentką?- do Uli zwracał się znacznie przyjemniejszym tonem
- Ich liebe dich, so werde ich mit dir gehen. Ich interessiere mich nicht, was sie dir angetan hat die Sprache. Jetzt kümmere ich mich nur, dass Sie uns noch eine Chance geben- odpowiedziała płynnym niemieckim
- A mogłabyś po polsku?
- Jak ładnie poprosisz- usiadła na skraju jego biurka zalotnie się uśmiechając
- Ja tam jadę do pracy a skoro tego nie rozumiesz to chyba poszukam innego tłumacza. Przyjmij w końcu do wiadomości, że nie będziemy już razem-
- Dobrze, od teraz będę profesjonalnym tłumaczem. Chcę ci pomóc bo cię kocham i cierpliwie poczekam aż przestaniesz się złościć

Jako że niemiecki nie jest moją mocną stroną to tutaj zamieszczam tłumaczenie:
Kocham cię, więc pojadę z tobą. Nie obchodzi mnie, to co ona ci robiła tym językiem. Teraz zależy mi tylko na tym abyś dał nam jeszcze jedną szansę  

niedziela, 4 czerwca 2017

Noc kłamstw 18

Odzyskiwanie straconych rzeczy często nie bywa łatwe a odzyskiwanie straconych osób? Jak i czy w ogóle można odzyskać przyjaźń, miłość? Ula miała już pewien plan, teraz musiała przejść do realizacji. Stała przed budynkiem na ulicy Lwowskiej, musiała spotkać się z Markiem a to było jedyne miejsce gdzie mogła go na pewno spotkać. Życzliwy ochroniarz wskazał kierunek w którym powinna się udać i to był pierwszy i ostatni życzliwy jej człowiek w tej firmie. Brunetka na recepcji patrzyła na nią z wyższością a gdy powiedziała że przyszła do Marka doszło do tego politowanie. Od niechcenia odpowiadała na pytania i wskazała odpowiedni gabinet. W sekretariacie znajdowało się biurko więc Marek prawdopodobnie miał asystentkę chociaż nigdy o takiej nie wspominał. Tym razem jednak sekretariat był pusty i nikt nie stał Uli na przeszkodzie aby móc spotkać się z Markiem. Cicho zapukała a gdy usłyszała zaproszenie weszła niepewnie.
- Cześć- na te jedno słowo brunet podniósł głowę z nad dokumentów które przeglądał, spodziewał się ujrzeć w tych drzwiach każdego ale nie ją
- Co ty tu robisz?- rzekł oficjalnym tonem
- Przyszłam aby cię przeprosić- powiedziała niepewnie- Nie powinnam się tak zachowywać, nie powinnam mówić tego wszystkiego. Marek ja popełniłam błąd...- brunet nie chciał tego słuchać
- Nie gniewam się, jeśli to wszystko to żegnam
- Nie to nie wszystko, jeszcze to- Ula wyciągnęła z torby drewniane pudełko i odłożyła je na biurko- Bardzo ci dziękuję za nie, chyba naprawdę...- po raz kolejny jej przerwał
- Jestem zajęty, czy mogłabyś to uszanować i mi nie przeszkadzać?
- A czy możemy porozmawiać?- odpowiadała pytaniem na pytanie- Byłam u ciebie w sobotę i w niedzielę, ale chyba cię nie było bo...- Marek w przerywaniu był już mistrzem.
- No przepraszam, że na ciebie nie czekałem- rzekł podniesionym tonem- Skoro ci nie otworzyłem to chyba wyraźny znak, że nie chcę z tobą rozmawiać. Nie dotarło? To powiem to słownie, nie chcę cię znać a tym bardziej pamiętać
- Marek, ja chcę tylko porozmawiać. Poświęć mi piętnaście minut a wszystko ci wyjaśnię
- Nie, to ja ci wyjaśnię. Od początku naszej znajomości kłamałaś, kręciłaś, bawiłaś się mną. Myślałem, że poznałem kogoś komu nie zależy na moich pieniądzach, kogoś kto mnie akceptuje. Myślałem, że skoro ja zaakceptowałem twoją chorobę to ty zaakceptujesz moją przeszłość. Nigdy nie ukrywałem jak kiedyś żyłem. Zdradzałem, ale do chol**y jasnej ciebie nie zdradziłem! Byłaś pierwszą której byłem wierny, przy której nie myślałem nawet o innej kobiecie. Zniszczyłaś to i teraz tego nie naprawisz- tym razem to Ula przerwała
- Marek jeśli dasz nam szansę, to jeszcze wszystko...
- Nie!- krzyknął na tyle głośno, że było go słychać na korytarzu- Między nami już niczego nie ma i nie będzie- Ula wybiegła z gabinetu z płaczem a Marek nerwowo przechadzał się po gabinecie. Miał przez chwilę ochotę aby za nią wybiec ale potem przypomniał sobie, słowa dziewczyny wypowiedziane na uczelni. Stanął przy oknie, aby móc widzieć jak Ula opuszcza budynek, chciał odprowadzić ją wzrokiem i pożegnać. Jednak dziewczyna długo nie wychodziła, zaczął zastanawiać się nawet czy wyszła zanim stanął przy oknie czy może jest jeszcze w firmie. Jego rozmyślania przerwał telefon
- Pa-pa-panie Mar-Marku- ochroniarz w napływie emocji zawsze zaczynał się jąkać a to było znakiem, dla bruneta, że wydarzyło się coś co ochroniarza zaniepokoiło
- Spokojnie, proszę się nie denerwować- dyrektor promocji starał się uspokoić ochroniarza licząc na szybsze przekazanie przez niego informacji
- Dziewczyna która u pana była, niech pan tu przyjdzie- Marek nie zadając pytań zbiegł po schodach. Nie wiedział co się stało i dlaczego ochroniarz zdecydował się na telefon do niego. Jedyne co wiedział to to, że jeśli Ula znowu ma problemy ze zdrowiem to jest to jago wina. Gdy znalazł się na parterze dostrzegł dziewczynę siedząca na schodach z białym plastikowym kubeczkiem w dłoniach
- Wszystko w porządku?- zapytał widząc jej bladą twarz
- A jednak zadzwonił- Ula rzuciła pod nosem. Była zła na ochroniarza, że pomimo tego jak bardzo go prosiła aby nie informował Marka on i tak to zrobił- Dobrze, już czuje się dobrze. Nie musisz się martwić- Marek usiadł obok dziewczyny
- Jak mam się nie martwić skoro miałaś przeze mnie atak
- Nie przez ciebie i nie atak. Zakręciło mi się tylko w głowie, a wasz ochroniarz niepotrzebnie do ciebie dzwonił
- Pan Władek dobrze zrobił  Nie powinienem był na ciebie krzyczeć
- Poprzednio ja nakrzyczałam na ciebie, teraz ty na mnie. Rachunek wychodzi na zero- oboje zamilkli na chwilę, po której Ula ponownie chciała zawalczyć- Może teraz czas na spokojną rozmowę?
- Rozmowa niczego nie zmieni. Między nami wszystko skończone
- Odpowiesz mi na jedno pytanie?- Marek nie dawał odpowiedzi więc Ula zdecydowała się zaryzykować- Jesteś z Patrycją?- to pytanie podziałało jak płachta na byka
- To nie jest twoja sprawa! Nie jesteśmy razem i nie masz prawa być zazdrosna! Mogę robić co chcę i z kim chcę!- Ula pokiwała że zrozumieniem głową i ruszyła w stronę wyjścia. Marek przyglądał się jak odchodzi, jednak w pewnym momencie nie wytrzymał i dogonił ją łapiąc za rękę
- Nic mnie nie łączy z Patrycją- Ula nie kryła swojej radości, na jej twarzy pojawił się szeroki uśmiech- Ale między nami to niczego nie zmienia
- Już mnie nie kochasz?- Marek nie odpowiadał dlatego Ula odważyła się na kolejny ruch. Bez uprzedzenia gwałtownie zaatakowała usta ukochanego a on choć w pierwszym momencie podał się tej pieszczocie to jednak bardzo szybko odsunął dziewczynę od siebie. Ula uśmiechnęła się delikatnie i bez słowa opuściła budynek. Kolejnym punktem w jej programie dnia było spotkanie z Violą. Chciała iść za radą matki i nie skupiać się wyłącznie na odzyskaniu Marka, choć to było priorytetem. Kupiła olbrzymią bombonierkę i udała się do Pomiechówka. Blondynka nie kryła zaskoczenia tą niezapowiedzianą wizytą, ale choć wizyta była niezapowiedziana to sprawiła wiele radości. Po krótkiej rozmowie podsumowującej temat oskarżenia wspólnie stwierdziły że temat ten uznają za zamknięty i nie będą do niego wracać. Unikały także tematu Marka ponieważ łączył się on z tematem oskarżenia. Ula nie chciała jeszcze rozmawiać  na temat bruneta, najpierw chciała sama sobie wszystko poukładać
Marek wrócił do gabinetu, do zestawienia nad którym pracował. Ciężko było mu się skupić, cały czas zastanawiał się czy dobrze postąpił. Jednego był pewien, był zły na Ulę, miał do niej żal, że mu nie ufa ale sytuacja na dole uświadomiła mu, że mimo złości ta dziewczyna nadal jest dla niego ważna, że nadal to jej pragnie. Raz nawet złapał za telefon chcąc zadzwonić ale wtedy do gabinetu wszedł Sebastian
- To co stary, dzisiaj wychodzimy?- blondyn już od progu przechodził do konkretów ale wzrok Marka mówił, że nie wie o co chodzi przyjacielowi- Dzisiaj jest koncert Mirabelli- Seba pośpieszył z wyjaśnieniami- Joaśka się postarała i załatwiła nam bilety. Swoją drogą masz bardzo operatywną sekretarkę
- Ja nigdzie nie idę- Marek nawet nie zastanawiał się nad opcją wieczornego wyjścia
- No ty chyba żartujesz?- w głosie blondyna słychać było oburzenie- Mirabella wróciła do kraju a ty tak po prostu odpuszczasz?
- Nie mam ochoty na romanse, ani z Mirabellą ani z Patrycją- Marek nawiązał do rozmowy z Ulą a źrenice Sebastiana się powiększyły
- Z jaką Patrycją?
- Tą modelką od dziewczyn z uczelni, Ulka dzisiaj wymyśliła, że mam z nią romans. Co jest absurdem, bo ta Patrycja szuka sponsora a ja jeszcze tak zdesperowany nie jestem, aby płacić jakiejś przeciętnej małolacie za upojne noce. Swoją drogą, ciekawe skąd Ula wysnuła takie podejrzenia
- To ty znowu jesteś z Ulą?- Sebastian tematu Patrycji zgłębiać nie chciał- Bo już nie nadążam
- Nie jestem, tylko ona tu dzisiaj przyszła i rozmawialiśmy...- Marek zdecydował się opowiedzieć wszystko ze szczegółami dla przyjaciela, mając nadzieję, że ten mu coś doradzi.

piątek, 26 maja 2017

Noc kłamstw 17

Z okazji dnia matki dla wszystkich kobiet które już mają swoje pociechy, lub właśnie oczekują na ich przyjście życzę wszystkiego najlepszego, dużo zdrowia i cierpliwości do swoich dzieci :) 

Ula już od dwóch godzin opowiadała rodzicom wydarzenia ostatnich dni. Nie było łatwo przyznać się przed własnymi rodzicami do wszystkich kłamstw ale musiała się przed kimś wygadać. Viola niby przestała jej unikać ale nie zachowywała się tak jak dawniej, nie była tą szaloną blondynką. Marek spełnił jej życzenie i zniknął z jej życia. A tracąc tych dwoje Ula straciła wszystkie przyjazne dusze. Zostali tylko rodzice, choć co do dobrych intencji matki Ula miała wątpliwości to liczyła na jakąś radę ze strony ojca.
- Ale jesteś pewna, że cię nie zdradził?- Magda po wysłuchaniu z uwagą całej opowieści córki nie mogła się powstrzymać przed zadaniem dręczącego ją pytania
- Na sto procent nie spał z Violą...z nikim nie spał. Wszystko to powstało w mojej głowie
- To dlaczego nie porozmawiałaś z nim kiedy przyszedł na uczelnię?- dotąd milczący Józef zdecydował się włączyć do dyskusji
- Cały dzień myślałam o jego zdradzie, nie uczyłam się, przeoczyłam gotowca i na egzaminie też nie mogłam się skupić. Jak wyszłam z sali to byłam wściekła a on akurat wtedy chciał mi wszystko wyjaśniać, jakby nie mógł wcześniej. Przez niego nie zaliczyłam, przez jego zdradę
- Przecież cię nie zdradził- słusznie zauważył Józef
- No nie spał z Violą ale to jej pomagał w nauce a nie mi. A mi nie powiedział mi, że się widzieli
- A prosiłaś go o pomoc?- dziewczyna pokręciła głową- Ula, my jesteśmy tylko mężczyznami i nie potrafimy czytać wam w myślach. Nie oczekuj, że ktoś będzie wiedział co siedzi w twojej głowie. Musisz mówić o tym czego potrzebujesz
- Jest środek nocy i powinnaś już dawno spać- Ula popatrzyła na matkę błagającym spojrzeniem, nie chciała kończyć tej rozmowy w takim momencie, gdy zaczynała patrzeć na sytuację z innej perspektywy- Twoje zdrowie jest najważniejsze a ta dyskusja nie ma sensu. Mleko już się rozlało, wszyscy musimy się wyspać a do rozmowy możemy wrócić jutro.
Ula grzecznie udała się do swojego pokoju a gdy tylko położyła głowę na poduszce zasnęła jak małe dziecko. Ten dzień nie należał do najprzyjemniejszych i trzeba go szybko zakończyć aby rano móc rozpocząć następny i uczynić go lepszym. Przebudziła się gdy ostre promienie słońca zaczęły wdzierać się do jej pokoju przez odsłonięte okno
- Dwunasta? Dlaczego mnie nie obudziliście?- Ula wchodząc do kuchni zaspana przecierała oczy
- Chciałam abyś się wyspała, zjedz coś a potem musimy dokończyć to co zaczęliśmy- Ula usiadła za stołem na którym rozłożone były pierogi. Było ich całe mnóstwo, ale Magda już tak miała. Jak robiła pierogi to tyle, że można by nimi nakarmić pułk wojska. Było tak z jednej prostej przyczyny, Magda sklejając kolejne pierogi miała czas aby przemyśleć dręczącą ją kwestię
- Zjadłam, teraz już możesz mi po raz kolejny powiedzieć jaka głupia jestem- Ula w tym momencie żałowała, że w nocy tak bardzo otworzyła się przed rodzicami. Wiedziała, że popełniła błąd i musi go naprawić ale jeszcze nie wiedziała jak to zrobić
- To może potem, teraz włącz komputer- w oczach Uli widoczne było zdezorientowanie - Włącz, bardzo cię proszę. Ja dokończę i przyjdę do twojego pokoju- Ula bez większego entuzjazmu wykonała prośbę matki ale że ta długo nie przychodziła Ula zalogowała się na Facebooku a pierwszą informacją jaka jej się wyświetliła było: Patrycja zmieniła status, na w związku. Do oczu Uli napłynęły łzy, zrozumiała, że go straciła a w tym momencie do pokoju weszła matka. Stała za plecami córki i również widziała informację na ekranie, jednak nie komentowała tego
- Pokaż mi swoje oceny
- Po co?- Ula na prośbę matki zareagowała można powiedzieć agresywnie- Obetniesz mi kieszonkowe za słabe wyniki?
- Niczego ci nie obetnę, chcę mieć pewność, że nie zaliczyłaś tego egzaminu. Bo o ile wczoraj dobrze zrozumiałam to pewności jeszcze nie masz a być może egzamin jest zaliczony i nie ma powodu do zmartwień- dziewczyna miała świadomość, że z matką nie wygra więc odpaliła stronę i weszła w odpowiednią zakładkę. Jednak nim przeciągnęła suwak w dół chwyciła za pudełeczko otrzymane od Marka, ściskając je mocno pokazała oceny. Na monitorze nie było koloru czerwonego a to oznaczało, że wszystko zostało zaliczone. Tego dla Uli było za wiele, wybuchła płaczem. I sama nie wiedziała, czy płacze ze szczęścia czy dlatego że po raz kolejny się pomyliła.
- Tak podejrzewałam- Magda przytuliła córkę, chcąc ją choć odrobinę uspokoić- Egzamin zaliczony więc teraz musisz przeprosić Marka. On jest niewinny a nawet gdybyś nie zaliczyła to wina nie leżałaby po jego stronie
- On jest już z Patrycją- dziewczyna odrzuciła trzymane pudełeczko na łóżko- To bez znaczenia czy go przeproszę, on ma inną- Magda zainteresowała się pudelkiem rzuconym przez córkę
- Co to jest?
- Pióro, dostałam od Marka. Podobno przyniosło mu szczęście na maturze i tak dalej. Wiesz prezent od ojca. Nie wierzyłam w to ale ono chyba naprawdę mnie uratowało
- Żadne pióro nie ma takiej mocy, uratowała cię Viola tłumacząc ci w ostatniej chwili materiał. A pióro musisz jak najszybciej oddać Markowi. Z tego co mówisz to chyba jakaś rodzinna pamiątka a takich rzeczy się nie zabiera
- Ale on jest z Patrycją- Ula po raz kolejny wypowiedziała te bolesne dla niej słowa
- Ula! Mówię ci, że masz odnieść pióro a Patrycja nie ma z tym nic wspólnego. Jeśli chce z nią być to nic nie poradzisz ale ja w ten związek nie wierzę. On był zakochany, zraniłaś go więc jeśli po kilku dniach związał się z twoją koleżanką to jest to zwyczajny odwet. I z miłością nie ma nic wspólnego- Ula w ciszy przetrawiała słowa matki- Musisz z nim porozmawiać bo dalsze obrażanie się na siebie nie ma sensu.
- Od kiedy ty jesteś fanką Marka?
- Nie jestem jego fanką, ale widzę, że on nie miał złych intencji. Starał się a my obie węszyliśmy zdradę. Może to przeze mnie, może nie powinnam mówić ci o swoich obawach. Czasu jednak nie cofniemy ale dla niego należą się przeprosiny. Może uda wam się jeszcze wrócić do tego co było. A może nie będziecie potrafili zapomnieć o słowach, które padły. Nie dowiesz się dopóki z nim nie porozmawiasz. Przemyśl to- Magda skierowała się do drzwi- A pióro musisz mu oddać i to jak najszybciej

Postanowić coś zrobić to jedno a wykonać swój plan to drugie. O wiele bardziej trudne zadanie a gdy osoba której dotyczy plan dodatkowo nam utrudnia, plan można uznać za niewykonalny. Ula wracała właśnie z klubu 69, wcześniej była na ulicy Siennej. W żadnym z tych miejsc Marka nie spotkała, choć przez moment miała wrażenie, że w mieszkaniu Marek był to jednak szybko odrzuciła te podejrzenia. Nie miała pomysłu dokąd jeszcze mogłaby pójść. Był sobotni wieczór i Marek tak naprawdę mógł być wszędzie. Postanowiła wrócić do domu ponieważ bieganie po Warszawie, bez celu uznała za bezsensowne. W drzwiach minęła się z bratem, który wychodził na spotkanie z dziewczyną. Tak bardzo mu zazdrościła. Rodzice tradycyjnie byli w kuchni, ojciec siedział pochylony nad krzyżówkami a matka pakowała pierogi do pojemników aby móc je zamrozić. W tle cicho grało radio. Ula nie chcąc być sama, usiadła naprzeciwko ojca. On podniósł głowę z nad krzyżówek, przyjrzał jej się uważnie i już wszystko wiedział. Matka domyślać się nie chciała więc zadała pytanie na które Ula długo nie odpowiadała. W radiu puszczono właśnie piosenkę, która tak idealnie opisywała stan Uli. Dziewczyna powtarzała słowo za słowem a z oczu kapały łzy
To taka krótka historia, mogłam napisać jej kolejną część
W jego czułych ramionach szybko przychodził sen
Nie wierzyłam, kiedy mówił, że kocha mnie
Myślałam, zgubi mnie w tłumie, zdradzi z Tobą lub z nią, za jakiś czas
Żadna z was nie zrozumie, jaki poczułam strach
Bałam się miłości którą on chciał mi dać
Powiedziałam coś głupiego i ... nie potrafię Ci zaufać, wybacz
Jak mogłam tak powiedzieć mu?
Gdyby tylko teraz wiedział jak, jest mi źle
Jak mogłam nie powstrzymać słów?
I pozwolić tak po prostu by odejść mógł
Macie rację, ze mną chyba jest coś nie tak
- Twoja historia nadal trwa i w tym momencie piszesz kolejną część. Tylko od ciebie zależy jaka ona będzie- Magda nie mogła patrzeć na kolejne łzy córki, stała tuż za nią i tuliła ją do swojej piersi
- Co ja mam zrobić?- bezradna dziewczyna chciała aby ktoś jej doradził, upewnił, że właśnie tak powinna postąpić
- Ty musisz to wiedzieć- Magda już chciała powiedzieć co ona sądzi ale ubiegł ją Józef- My już za dużo mówiliśmy, zwłaszcza matka
- Ja chcę tylko rady, czy to tak wiele?- Ula tak bardzo liczyła na ojca a on jak zawsze nie chciał powiedzieć co on o tym sądzi, dotąd taka postawa ze strony ojca była jej na rękę. Nie wtrącał się, nie komentował, pomagał z ukrycia. Przeciwieństwo matki
- W poniedziałek umówiłam ci wizytę u lekarza, trzeba sprawdzić czy wszystko w porządku. Może będzie trzeba dołożyć jakieś leki- Magda zmieniła temat a Józef w tym czasie opuścił kuchnię- Napraw to co jest możliwe do naprawienia, nie poddawaj się. Tylko nie zapomnij, że Marek nie jest jedynym poszkodowanym- w tym momencie w progu kuchni pojawił się Józef
- Przestań wtrącać się w jej życie, pozwól dokonywać własnych wyborów. Jest dorosła