niedziela, 16 sierpnia 2020

Porady na straty 7

W związku Pauliny i Marka na nowo układało się tak jak kiedyś,  na samym początku ich związku. Przygotowania do ślubu ruszyły na całego, a Marek starał się brać w nich czynny udział, pomimo iż wiele kwestii wydawało mu się na tyle błahych, że w normalnych warunkach nawet nie zwróciłby na to uwagi. Bo kogo interesuje kolor przewodni wesela? Uważał, że ma to znaczenie tylko dla Panny Młodej, ale oczywiście o swoich przemyśleniach nie powiedział głośno. W weekend Paulina chciała aby oboje polecieli do Mediolanu obejrzeć sale na wesele i zdecydować jakie kwiaty będą najbardziej pasować do wystroju, jednak Marek wymigał się pracą. Uwierzyła, bo od dłuższego czasu Marek nie dawał jej powodów do zazdrości, był idealnym narzeczonym, który przynosił kwiaty, kupuje prezenty, a także w pełni zaspokaja jej fizyczne potrzeby. Czuła się przy nim naprawdę wartościową i kochaną kobietą. Marka jednak te codzienne starania w pewnym momencie zaczęły męczyć, ciężko jest bowiem być zawsze idealnym, to dlatego nie chciał lecieć do Mediolanu, chciał odpocząć od Pauliny i ciągłego adorowania narzeczonej. Gdy tylko odwiózł Paulinę na samolot pojechał na cmentarz, a na wieczór umówiony był na spotkanie z Sebastianem. Aby nie drażnić Pauliny zaniedbał również kontakty z przyjacielem, Paulina bowiem za nim nie przepadała uważając że to on namawia Marka do zdrad. Gdy miał wychodzić z cmentarza zobaczył, że w jego kierunku zmierza Ula przed sobą prowadząc wózek.

- Cześć, dawno cię nie widziałam - powiedziała z uśmiechem na ustach gdy była już odpowiednio blisko. To przypadkowe spotkanie już teraz bardzo ją cieszyło

- To prawda, ostatnio widzieliśmy się jakieś trzy miesiące temu. - pamiętał jak długo jest dobrym narzeczonym i jak niewiele zostało mu do ślubu - Co tam u ciebie?

- Dzięki pomocy fundacji twojej mamy jest nam łatwiej. Dostajemy niektóre artykuły, przychodzi Ala aby pomóc nam w obowiązkach. To wielka pomoc bo dzięki temu ja mogę się uczyć do matury, a tato też lepiej się czuje jak porozmawia z kimś w swoim wieku, kto tak jak on stracił drugą połówkę. - opowiadała 

- Myślałem, że wolontariusze to tylko młodzi ludzie - Marek naprawdę uważał, że wolontariatem zajmują się jedynie młode osoby, które jeszcze nie pracują, a chcą zdobyć jakieś doświadczenie, albo potrzebują działalności charytatywnej do jakiegoś stypendium 

- Nie, Ala jest w wieku taty. Kiedyś, tuż przed ślubem straciła narzeczonego. Teraz mówi, że lubi do nas przyjeżdżać po pracy bo dzięki temu nie siedzi w domu sama. Była też w święta. Mam wrażenie, że my również jej pomagamy, przez to że do nas przyjeżdża nie czuje się samotna. Więc bardzo dziękuję ci za pomoc w imieniu swoim, całej mojej rodziny Cieplaków i Ali, choć ona może ci przecież sama podziękować

- Jak to? - Marka zdziwiły słowa Uli, bo nie przypominał sobie żadnej Ali

- Alicja Milewska pracuje u ciebie w firmie, niedawno się dowiedziałam od taty, bo ja z Alą niewiele rozmawiamy. Tato bardziej potrzebuje tych rozmów, a ja na ten czas zamykam się w pokoju i mam wtedy spokój do nauki

- Nawet nie wiedziałem, że Alicja jest wolontariuszem w fundacji, a tym bardziej że jest samotna. Wstyd się przyznać, ale niewiele interesuję się życiem prywatnym moich pracowników. Alicja pracuje w naszej firmie od początku, tato pewnie wiedział o tym co się stało z narzeczonym Ali ale ja byłem za mały aby to pamiętać. - odpowiadał jednocześnie tłumacząc się z tego, że nic nie wie o swoich pracownikach

- Masz dużą firmę, to zrozumiałe, że nie możesz znać każdego osobiście. - Ula znalazła sposób aby go uniewinnić i zmienić temat -A co tam u ciebie?

- W porządku, niedługo pokaz letniej kolekcji więc mam trochę więcej pracy. - nie chciał opowiadać o przygotowaniach do ślubu, ani o Paulinie. Wiedział też że nie powinien dłużej kontynuować tej rozmowy ale nie potrafił też jej przerwać - Mogłabyś mi dać swój numer telefonu, chciałbym móc czasem zapytać co tam u was, a nie wiadomo kiedy znowu na siebie tu przypadkiem wpadniemy. - tego również nie powinien robić, doskonale o tym wiedział ale pokusa była zbyt silna. W celu zatuszowania swojego niewłaściwego zachowania podany przez Ulę numer zapisał pod nazwą Fotograf, w wypadku gdyby Paulina zapragnęła przeszukać jego telefon. - To może teraz jakaś kawa? - zaproponował, bo chciał kontynuować rozmowę z tą młodą dziewczyną w bardziej przyjemnym miejscu niż cmentarz

- Przepraszam, ale Beti jest już śpiąca dlatego muszę wracać do domu. Muszę się też pouczyć bo w następnym tygodniu matury próbne - Ula również miała ochotę na dłuższą rozmowę ale nie wiedziała, że po powrocie do domu czeka ją mnóstwo obowiązków

- Jasne, to może chociaż cię odwiozę? - zaproponował chcąc przedłużyć to spotkanie

- Dziękuję, ale nie tym razem. Beatka dobrze zasypia na spacerach, dlatego jak wrócimy pieszo to zaśnie i nie będę miała z nią problemu w domu

- Rozumiem, to cześć - skłamał, nie rozumiał, nigdy nie miał kontaktu z tak małym dzieckiem i nie wiedział nic o takich maleństwach, choć Beatka nie była już taka mała. Nie zmieniało to jednak faktu iż przez Beatkę mógł jedynie patrzeć jak Ula odchodzi. Gdy Ula znikła z pola widzenia wsiadł w samochód i ruszył na spotkanie z przyjacielem, wiedział, też że nie wyrobi się na umówioną godzinę. Sebastian jednak cierpliwie czekał na Marka pod ich ulubionym klubem. 


Marka nie było w nim już ponad rok, ponad rok był wierny Paulinie i nadal chciał pozostać jej wierny. Chciał jedynie napić się whisky jak za dawnych czasów i trochę odprężyć, nie zamierzał podrywać panienek. Jednak pomimo tego, że on ich nie podrywał od kiedy tylko wszedł do klubu stale jakaś próbowała wyciągnąć go na parkiet. Na początku był twardy i odmawiał, jednak po kilku drinkach dał się namówić na taniec z dziewczyną której imienia nawet nie zapamiętał. Na tańcu się jednak nie skończyło, ponieważ kolejnego dnia obudził się w swoim łóżku, ale obok niego nie spała Paulina ale właśnie ta dziewczyna z którą zgodził się zatańczyć. Gdy tylko dotarło do niego co zrobił obudził dziewczynę i w pośpiechu wyrzucił ją z domu. Pierwszy raz zdarzyło mu się przyprowadzić panienkę do domu, zawsze kończyli w hotelu, nawet wtedy gdy Paulina wyjeżdżała. Dotąd miał na tyle szacunku do Pauli aby nie przyprowadzać innych kobiet do ich wspólnego łóżka. Miał kaca moralnego. Obiecywał sobie, że nie zdradzi, a jednak przespał się z jakąś panienką. Był na siebie potwornie zły, ale wiedział też że czasu już nie cofnie i będzie musiał z tym dalej żyć. Wiedział, że nie może się przyznać, bo to mogłoby na nowo popsuć jego związek.


niedziela, 9 sierpnia 2020

Porady na straty 6

Dziękuję bardzo za tak miłe przyjęcie i za wszystkie komentarze pod poprzednim wpisem. Dzisiaj też bardzo Was proszę abyście napisali jakie macie wrażenia po tej części. 

Marek regularnie co kilka dni odwiedzał matkę w jej rezydencji, wiedział, że po śmierci Krzysztofa jest jej ciężko samej w tym dużym, pustym domu. Podczas wizyty w domu rodzinnym zawsze dostawał też domowy obiad, czego od pewnego czasu mu brakowało. Stołowanie się w restauracjach jest fajne, ale tylko na chwilę, bowiem szybko się mu znudziło. Podczas wizyt zawsze opowiadał co dzieje się w firmie, o jego relacji z Pauliną, a czasami również pytał o fundację. 

- A co tam u Uli? Jak wygląda pomoc dla jej rodziny? Bo ostatnio nie widuję jej na cmentarzu, pewnie zmieniła godziny w których przychodzi na cmentarz i się mijamy. - myślał głośno nad powodem przez który sam nie może zapytać Uli czy jest zadowolona z pomocy fundacji i czy potrzebuje czegoś jeszcze

- Marek, a możesz zająć się Pauliną i swoim związkiem, bo z tego co wiem to nie dzieje się w nim najlepiej. - Helena była stanowcza, jak nigdy dotąd - Fundacja pomaga rodzinie tej dziewczyny i bardzo cię proszę nie wtrącaj się już w to. I nie wmawiaj mi, że chcesz pomóc bezinteresownie, bo za długo cię znam. Nie wiem dlaczego interesujesz się tą dziewczyną, bo raczej nie spełnia twoich kanonów piękna, ale bardzo cię proszę przestań się z nią kontaktować. Paulinka bardzo źle znosi wasze spotkania, czego też nie rozumiem, bo mi bardzo ciężko jest uwierzyć, że zdradziłbyś Paulinkę z tą dziewczyną. Ja coraz mniej was rozumiem, ale chcę abyś wiedział, że nie popieram twoich skoków w bok i prywatnych kontaktów z innymi kobietami. - tego ostatniego nie musiała mówić, Marek doskonale wiedział jaki stosunek mają jego rodzice do jego relacji z kobietami i nie sądził, że w tym temacie coś się kiedykolwiek zmieni. 

- Ale ja naprawdę nie zdradziłem Pauliny ani z Ulą ani z żadną inną. Od kiedy zmarł ojciec próbuję się zmienić ale nikt mi w to nie wierzy - skarżył się na fakt iż nikt nie dostrzega zmiany. Było to dla niego bardzo męczące, aby powtarzać, że się zmienił, podczas gdy nikt nie wierzył, a tym bardziej nie doceniał tej zmiany. Momentami tracił nawet wiarę w sens swojej zmiany.

- Wybacz synu ale bardzo ciężko jest uwierzyć, że tak nagle zmieniłeś swoje zachowanie. Jeśli chcesz abyśmy ci uwierzyły to poświęcaj czas Paulinie, a nie przypadkowym dziewczynom. Przestań ciągle jeździć na cmentarz, bo Krzysztof na pewno nie chciałby abyś przez wizyty na jego grobie kłócił się z Paulą. - prawdą było to, że Paulina nigdy nie wierzyła, że był na cmentarzu, a od pewnego czasu uważała, że właśnie na cmentarzu Marek ją zdradza. Dla niego było to niedorzeczne ale nie potrafił przemówić Paulinie w tej kwestii do rozumu.

- A możesz mi przynajmniej powiedzieć co u Uli? - wiedział, że Helena miała rację co do zwrócenia większej uwagi na Paulinę, ale nie zmieniało to faktu, że chciał wiedzieć czy u Uli wszystko jest w porządku.

- Przydzieliłam im wolontariusza, który pomaga w opiece nad tą małą, wozi ich na zakupy do Warszawy i co tam jeszcze w danej chwili potrzebują. Dostają też pomoc materialną. Możesz mi wierzyć pomagam im na wszystkie sposoby, dlatego nie chcę abyś zajmował się już tą sprawą. Pomogłeś im informując mnie o ich problemie, a teraz wyjedź gdzieś z Paulą, pobądźcie razem i zainteresuj się przygotowaniami do waszego ślubu - wiedział, że skoro matka zaangażowała się w pomoc dla rodziny Uli to na pewno żyje im się teraz prościej. Postanowił, że zrobi też wszystko aby Paula się uspokoiła i zaczęła mu wierzyć w to, że się zmienił i nie zdradza. Nie było mu łatwo, bo Paula jak co dzień przewiała go pytaniem gdzie był, a potem jak zwykle stwierdziła, że na pewno kłamie i na pewno właśnie przeleciał jakąś panienkę.

- Paula, nie zdradziłem cię i bardzo chętnie ci to teraz udowodnię - pocałował swą narzeczoną w usta a potem skierował swe pocałunki w kierunku szyi jednocześnie szepcąc Febo do ucha jak wielką ma na nią ochotę. O dziwo Paulina szybko odwzajemniła jego pieszczoty, a dalej wszystko potoczyło się tak jak sobie zaplanował w drodze do domu. Do ugłaskania narzeczonej nie potrzebował nawet drogiego prezentu a jedynie tego czego on sam również potrzebował. Jego fizyczne potrzeby nie zmniejszyły się, a przez brak skoków w bok i ciągłe kłótnie z Pauliną naprawdę bardzo potrzebował bliskości kobiety. Rano po przebudzeniu zobaczył na sobie wzrok Pauliny


- Marco, przepraszam cię za swoje podejrzenia, ale musisz mnie zrozumieć, co miałam myśleć kiedy całymi dniami nie było cię w domu a kiedy wracałeś zupełnie nie byłeś mną zainteresowany. Poza tym cały czas mówiłeś o tej Uli - przeprosiny Pauliny były sporym zaskoczeniem, bo nie często się zdarzało, aby to Paulina przepraszała, a nie on.

- Naprawdę myślałaś, że ja z nią mogę cię zdradzić. Przecież widziałaś jak ona wygląda - jego słowa uzupełnione zostały kwaśną miną, aby jeszcze lepiej okazać jak bardzo wygląd Uli nie spełnia jego kanonów piękna

- Przepraszam, to faktycznie było irracjonalne

- Oj będziesz mnie musiała za to długo przepraszać - Paulina zrozumiała o czym mówi Marek, przecież od zawsze lubił zaczynać dzień od seksu.

Marek tak jak doradziła mu matka zabrał Paulinę na romantyczny weekend na Bali. Wyjazd ten miał jeszcze bardziej upewnić Paulinę, że jest jedyną kobietą w jego życiu. Co od pewnego czasu było prawdą. Temat Uli nie był poruszany już nigdy więcej ani z Pauliną, ani z Heleną, bowiem nie chciał ryzykować kolejnego wykładu na temat jego niewierności. Zaprzestał też codziennego odwiedzania grobu ojca, aby więcej czasu spędzać w domu z narzeczoną. Jedynie w niedzielę w drodze na obiad u matki razem z Pauliną zajeżdżali na cmentarz. Nigdy jednak nie spotkali tam nikogo z rodziny Cieplaków. Czy myślał o tym co aktualnie dzieje się u tej rodziny? Tak, ale wiedział, że dla dobra swojego związku lepiej będzie jeśli nie będzie szukał kontaktu z Ulą.

Ula często wracała myślami do ostatniej rozmowy z Markiem, chodziła na cmentarz w nadziei, że go spotka, ale nie miała szczęścia. Chciała mu podziękować za pomoc, dzięki niemu jej rodzinie naprawdę żyło się lepiej. Wolontariuszka Ala często przyjeżdżała pomóc w opiece nad Beatką, rozmawiała też z Józefem, co przynosiło efekty. Stary Cieplak coraz częściej się uśmiechał i chętniej zajmował się swoją najmłodszą latoroślą. Ula dzięki temu zyskała więcej czasu na naukę do matury, zależało jej na dobrym wyniku aby dostać się na wymarzone studia. Wiedziała, że kiedy zdobędzie dobre wykształcenie będzie mogła liczyć na lepszą pracę.

niedziela, 2 sierpnia 2020

Porady na straty 5

Bardzo długo mnie tutaj nie było, choć to chyba nie jest moja najdłuższa nieobecność. Widzę jednak, że nadal są osoby, które wchodzą i czytają to co już się kiedyś pojawiło. Ze względu na to, że nadal są osoby które tu zaglądają postanowiłam dalej publikować. Przez okres kiedy nie publikowałam, coś pisałam. Jednak nie było to na tyle dopracowane aby dzielić się tym ze światem.  
Mam do was małą prośbę, po przeczytaniu opowiadania dajcie znać, że przeczytałyście i czy wam się podoba. Komentarze nie muszą być długie i jedynie pozytywne. Ucieszę się z każdego nawet tego najkrótszego, ponieważ to one dają mi największą energię do pisania kolejnej części. 
Opowiadania publikować będę w niedzielę.


- Jak tam Paulina?- Helena stojąc przy grobie męża postanowiła poruszyć z synem temat swojej przyszłej synowej. Wiedziała, że jej syn nie ma łatwo ze swoją wybranką i często musi się tłumaczyć ze swojego zachowania.
- Nie rozmawiamy ze sobą, obraziła się na mnie za to, że powiedziałem, że wymyśla sobie zdrady. Dla mnie to jest nie pojęte, kiedy naprawdę ją zdradziłem wystarczyło jakieś ładne świecidełko i udana noc, a ona o wszystkim zapominała, a teraz gdy nic nie zrobiłem muszę spać w pokoju gościnnym.
- A kupiłeś jej coś?- zapytała, bowiem podejrzewała, że dla synowej prezent zawsze jest odpowiednią rekompensatą
- Kupiłem kolczyki, ale jak je zobaczyła to powiedziała, że ona nie jest moją kochanką i jej nie da się kupić biżuterią. Naprawdę nie wiem o co jej tym razem chodzi. Zwykle przyjmowała biżuterię i nie miała problemu z tym, że inne kobiety również dostają ode mnie takie prezenty. Tak się zastanawiam, że może za tanie były te kolczyki.- myślał głośno nie przejmując się, że rozmawia z matką, która nie pochwalała jego zachowania
- Była u mnie wczoraj, aby uzupełnić listę gości weselnych z naszej rodziny.- Helena postanowiła skierować rozmowę na inne tory- Dlatego myślałam, że między wami już wszystko w porządku, skoro ona organizuje wesele.
- Zobacz, to jest ta dziewczyna o której ci opowiadałem. To jest Ula. Jeszcze z nią nie rozmawiałem na temat tej pomocy z fundacji, mogę teraz?- Helena tylko skinęła twierdząco głową a Marek już był w drodze do brunetki. Helena natomiast została sama przy grobie męża rozmyślając o związku syna.
- Cześć Ula, przepraszam za moje ostatnie zachowanie. Mogłaś je źle zrozumieć, ale ja nie miałem nic złego na myśli.- mówił bez przerwy, aby mieć szansę powiedzieć jak najwięcej, zanim Ula mu przerwie i nie pozwoli się wytłumaczyć- Gdy usłyszałem o tym, że jest wam ciężko, chciałem pomóc. Teraz już wiem, że są inne sposoby na pomoc, niż wręczanie pieniędzy. Nadal jesteś zła?
- Nie jestem, to znaczy byłam. Ale przemyślałam sobie to wszystko i zrozumiałam, że chciałeś pomóc a ja się niepotrzebnie uniosłam. Dziękuję ci bardzo za pomoc w sklepie.
- Nie ma za co. Jeśli się zgodzisz to fundacja której moja mama jest prezesem mogłaby pomóc twojej rodzinie. Już rozmawiałem o tym z mamą, tylko musisz powiedzieć tak.-
- Na czym to miałoby polegać?- Ula chciała poznać szczegóły zanim zgodzi się na jakąkolwiek pomoc
- Zawołam mamę i ona ci dokładnie opowie bo ja jak dotąd nie angażowałem się w pracę fundacji i nie wiem jak to wszystko wygląda.- było mu głupio, że pomimo, że mama od zawsze zajmowała się pracą w fundacji to on tak naprawdę nigdy nie interesował się tą częścią życia rodziców.
- Przepraszam ale teraz nie mogę porozmawiać, bo śpieszę się do sklepu a potem do domu. Skończyły się pieluchy, trzeba zrobić obiad.- tłumaczyła się
- To my cię zawieziemy gdzie trzeba i porozmawiamy po drodze- Marek szybko znalazł rozwiązanie tego problemu
- Ale ja nie chcę być aż takim kłopotem- Ula nie wiedziała dlaczego mężczyźnie tak bardzo zależy na pomocy dla niej
- Nie jesteś - po tych słowach się zgodziła, pojechali do sklepu i zrobili większe zakupy a potem odwieźli Ulę do Rysiowa. Po drodze Helena opowiadała o pracy fundacji a Ula gdy znaleźli się już pod jej domem zaprosiła Dobrzańskich na herbatę.
- Tato, przyprowadziłam gości- powiedziała gdy tylko zobaczyła ojca usypiającego Beatkę- To jest Marek, poznaliśmy się na cmentarzu a to jego mama.- przedstawiła gości i zabrała się za nastawianie wody do grzania.
- Dzień dobry, Helena Dobrzańska. Moglibyśmy porozmawiać?- to właśnie Helena postanowiła porozmawiać z Cieplakiem, ponieważ nie dzieliła ich duża różnica wieku a poza tym to właściwie on powinien się zgodzić na przyjęcie pomocy z fundacji, to przecież on był głową rodziny.
- Józef Cieplak. Zaraz zrobię herbaty i porozmawiamy- Ula w tym czasie przejęła Beatkę i poszła do jednego z pokoi. Natomiast Helena opowiadała o chęci pomocy. Mówiła dokładnie to samo co w samochodzie dla Uli dlatego Marek słuchał wszystkiego po raz drugi a wolał ten czas spędzić bardziej produktywnie. Pod pretekstem odwiedzenia toalety opuścił kuchnię ale zamiast do toalety udał się do pokoju w którym zniknęła Ula.
- Tutaj się ukryłaś - powiedział gdy zobaczył ją siedzącą na łóżku z książką na kolanach
- Przepraszam, że zostawiłam was samych ale jutro mam sprawdzian i chcę wykorzystać czas kiedy Beatka śpi na naukę.- Beatka faktycznie słodko spała w wózku
- Chodzisz do szkoły? - niewiadome dlaczego Marek od początku przyjął, że Ula jest młoda, ale nie aż tak. Był pewny że czasy szkolne ma już za sobą.
- Tak do liceum, w tym roku zdaję maturę
- Czyli niedługo studniówka - odezwała się w nim dawna miłość do imprez, zawsze szukał powodu do świętowania a matura to przecież studniówka. Impreza jego życia
- Tak, ale ja nie idę - widział jej smutną minę
- Dlaczego? Studniówka to taka pierwsza oficjalna impreza, warto pójść- pomimo, że podejrzewał dlaczego to jednak chciał to usłyszeć od niej, tak aby mieć pewność, że to o to właśnie chodzi
- Moja mama zmarła pół roku temu, nie potrafię się jeszcze bawić - rozumiał, że nie chce iść na imprezę ze względu na żałobę po matce, jednak studniówka była takim rodzajem imprezy która nigdy się już nie powtórzy. Z klasy nie będzie pewnie tylko jej przez co poczuje się odrzucona
- Rozumiem, a nie jest ci smutno, że twoje koleżanki będą się bawiły a ty nie?- zapytał, bo chciał poznać jej sposób patrzenia 
- Nie mam koleżanek, wszyscy się ze mnie śmieją, z tego jak wyglądam, jak się ubieram. Najogólniej to z tego, że jestem biedna. Nazywają mnie kujonką, bo zawsze jestem przygotowana do lekcji. A teraz dodatkowo z tego, że wszędzie zabieram ze sobą Beatkę, że stałam się mamuśką - On nigdy nie miał takich problemów, chodził do prywatnej szkoły w której wszyscy byli bogaci, słyszał jedynie pozytywne komentarze dotyczące swoich sportowych samochodów. Nie wiedział też co ma powiedzieć, na to szczere wyznanie, na szczęście Ula dalej mówiła - Spokojnie, nie musisz mnie pocieszać, wiem jak wyglądam, ale to obecnie nie jest moje największe zmartwienie.
- Jeśli chcesz to mogę ci pomóc ze zmianą wyglądu. Jestem prezesem domu mody Febo&Dobrzański  i mam zaprzyjaźnione salony kosmetyczne, ubrania też mogłabyś wybrać z naszej kolekcji. Takie niewielkie zmiany a może miałabyś koleżanki
- Ale ja nie chcę mieć takich koleżanek, które patrzą tylko na to jak wyglądam. Jak ktoś ma mnie polubić to za to jaka jestem, a nie w co się ubieram. Gdybym chciała dopasować się do moich rówieśników musiałabym przestać się uczyć, chodzić na imprezy i przestać pomagać tacie. Nie mogę być taka jak wszyscy, a może tylko nie chcę - zamyśliła się na chwilę, po czym dodała - chcę być Ulą Brzydulą
- Marek! Musimy już wracać! - W tym momencie usłyszał głos Heleny, za oknem faktycznie było już ciemno, a więc czas na powrót do domu i do Pauliny, tak bardzo innej od Uli. Odwiózł matkę pod jej rezydencję, a następnie szybko ruszył w stronę Warszawy i swojego domu, chciał dotrzeć jak najszybciej licząc na to, że Paulina będzie się mniej złościć za jego nieobecność. Niestety kłótni nie uniknął, bowiem Paulina gdy tylko zobaczyła jak wchodzi do domu powitała go pytaniem
- Gdzie byłeś? - nie chciał ukrywać prawdy, dlatego otwarcie przyznał się gdzie był
- Byłem z mamą na cmentarzu na grobie taty, a potem u Uli w domu
- Tak bezczelnie mówisz mi że mnie zdradzasz z tą pokraką?- Paulina była w furii, a on już się obwiniał o źle użyte słowa
- Byłem u Uli z mamą, bo jej fundacja pomoże rodzinie Uli.- tłumaczył się jeszcze długo, ale noc spędził na kanapie w salonie.