Ula po rewelacjach, które usłyszała od Violi była w szoku, że Paulina mogła być tak bezwzględna i przez tyle lat okłamywała Marka. Ula najbardziej zastanawiała się po co Paulina była z Markiem skoro nie kochała go a zaspokojenia swoich fizycznych potrzeb szukała na boku. Gdy podjechała już pod blok w którym mieszkała z Markiem nie potrafiła wysiąść z samochodu, chciała poukładać w swojej głowie wszystko to co usłyszała.
Paulina była wobec Marka bardzo nie w porządku. Dlaczego? Na to pytanie raczej nie poznam odpowiedzi, a chyba nawet nie chcę jej znać. Może miała jakieś swoje powody, które dla innych osób będą wydawać się głupie. Ja też mam powody przez które nie chcę pozwolić Markowi się do siebie zbliżyć, powody te uważam za wystarczające aby się tak zachowywać ale czy inni, czy Marek uzna za wystarczający fakt iż nie chcę być kochanką, że boję się, że będę za Paulinę. Może gdy wyjaśnię mu powody to zrozumie, może nie warto bawić się w kotka i myszkę bo taka zabawa na dłuższą metę jest męcząca. Męczy się Marek bo uciekam bardzo dobrze. Męczę się i ja bo mam już dosyć uciekania, tak bardzo chciałabym się przytulić do tego kotka. Koniec z tą głupią zabawą, wejdę tam na górę i powiem mu prawdę, powiem mu że chcę być złapana.
- Hej, odwiozłam Violę do Seby a auto zaparkowałam pod blokiem. Całe i niezadrapane. Prąd nam odcięli? - dopiero teraz zauważyła, że całe mieszkanie oświetlone jest świecami
- Nie, chciałem zrobić dobry nastrój. Zrobiłem zapiekankę ziemniaczaną, tym razem zgodzisz się ją zjeść ze mną? - pokiwała twierdząco głową i usiadła za stołem. Podczas spożywania kolacji skrycie przyglądała się Markowi, wyglądał na zdenerwowanego a jednocześnie szczęśliwego, miała swoje podejrzenia co do przyczyny ale nie chciała wyskakiwać przed szereg, chciała usłyszeć to od niego
- A powiesz mi z jakiej okazji ta zapiekanka i świece? - nie chciała dłużej czekać aż Marek zacznie sam rozmowę
- Kiedyś zrobiłem zapiekankę ale powiedziałaś, że nie zjesz jej ze mną bo jestem żonaty a dzisiaj dostałem rozwód, to dlatego nie mogłem jechać do szwalni. Zakończyłem nienajlepszy okres swojego życia i chciałbym to jakoś uczcić i może zacząć kolejny. - zobaczył, że Ula chce coś powiedzieć, ale bał się tego co może usłyszeć dlatego nie dopuścił jej do głosu - Ula ja wiem, że dla ciebie mój rozwód nie ma żadnego znaczenia bo wyraźnie mi powiedziałaś, że żonaci i rozwodnicy cię nie interesują ale mam nadzieję, że po tym co zaraz powiem zmienisz zdanie. Wiem, że pragniesz ślubu w kościele i ja też tego chcę. Z Pauliną mieliśmy wyłącznie ślub w urzędzie, kościelny mieliśmy wziąć po narodzinach dziecka jak Paulina dojdzie do swojej dawnej figury ale ja w porę odkryłem że nasze małżeństwo to pomyłka. Ula, chcę rozpoczęć nowy etap swojego, mam nadzieję że naszego życia - Marek mówił tak zawile iż Ula nie do końca rozumiała, po co mówi jej o swoim ślubie, który miał z Pauliną
- Czy ty mi się oświadczasz?
- Jeszcze nie bo pewnie powiedziałabyś nie. Na razie chcę zaprosić cię jutro do kina a potem na kolację w restauracji. Nie chcę niczego przyśpieszać. Zgodzisz się pójść na randkę ze mną? - Ula słysząc iż nie są to oświadczyny wyraźnie się uspokoiła, bo nie wiedziałaby co ma mu odpowiedzieć, w przyszłości chciałaby powiedzieć tak, ale jeszcze nie teraz
- Jesteś pewny że jesteś gotowy na kolejną relację? Dopiero co dostałeś rozwód, nie będę tylko za Paulę? - chciała upewnić się, że jego intencje są szczere i naprawdę zależy mu na niej
- Daj mi szansę, a udowodnię ci że jesteś jedyną kobietą jaka ma dla mnie znaczenie i powoli zdobędę twoje serce
- To o której to kino? - to jedno pytanie sprawiło, że Marek pokazał swoje dwa urocze dołeczki a ona zobaczyła jego szczerą radość
Marek chce mnie powoli zdobywać, a ja nie potrafiłam mu powiedzieć, że już od dawna nie jest mi obojętny. Skoro zależy mu na powolnym budowaniu naszej relacji to chyba nawet dobrze, nie ma co tego przyśpieszać, zwłaszcza teraz gdy jest już wolny. Budując powoli zbudujemy silne fundamenty a fundament to najważniejsza część domu.
Viola po powrocie z wyjazdu postanowiła złamać swoją zasadę i jednak podpytać Sebastiana, co takiego zatrzymało Marka w stolicy. Ku jej niezadowoleniu Sebastian wiedział tylko tyle, że Marek wziął jednodniowy urlop i wytłumaczył to koniecznością załatwienia ważnej sprawy.
Viola z Sebastianem i Marek z Ulą właściwie w tym samym momencie podjechali pod firmę i spotkali się jeszcze na parkingu. Ani Violi ani Sebastianowi nie uszedł uwadze dobry nastrój Marka.
- Marek jeden dzień wolnego a ty zupełnie odmieniony, po prostu tryskasz radością, może ja też zrobię sobie taki jeden wolny dzień? - Viola miała nadzieję, że Marek zdradzi się co takiego w tym wolnym dniu robił i ona oraz Ula dowiedzą się co to za ważne sprawy zatrzymują Marka.
- Ja nie mam nic przeciwko tylko uzgodnij to z Ulą, po tym wyjeździe do szwalni należy wam się wolne - mówiąc to spojrzał na Ulę wzrokiem, który Sebastian od razu zauważył, a ten wzrok mówił więcej niż tysiąc słów. Od razu poszedł z Markiem do jego gabinetu aby potwierdzić swoje podejrzenia
- Dobra, to nie wolny dzień tak cię odmienił tylko coś więcej, po co było ci to wolne?
- Wczoraj uwolniłem się od Pauliny, nareszcie jestem wolnym człowiekiem. Wyrok też okazał się dla nie korzystny - nie chciał zagłębiać się w szczegóły, bo nie wyrok sądu był powodem jego radości
- I przespałeś się z Ulką
- Nie! Co to w ogóle za pomysł?
- Przecież widzę jak na nią dzisiaj patrzyłeś - Sebastian był pewny iż jego obserwacje są słuszne
- Seba nie wiem co widziałeś, ale pomiędzy nami do niczego jeszcze nie doszło. Oprócz tego, że zgodziła się dzisiaj na randkę i nareszcie czuję, że mam u niej szanse. Niby tyle razy powtarzała mi że rozwodnicy jej nie interesują i wiem, że nie powinienem robić sobie wielkich nadziei ale czuję, że to się uda. Czuję, że mam szansę i nie chcę niczego przyśpieszać, chcę cieszyć się tymi małymi krokami, chcę ją zdobywać, a łóżko to nie wszystko, wolę zrobić wszystko aby już zawsze była moja.
W porze lanczu Violetta podobną rozmowę przeprowadziła z Ulą
- Ciekawe dlaczego Marek taki odmieniony dzisiaj, Wiesz coś? - zapytała podczas spożywania sałatki w firmowym bufecie
- Wczoraj rozwiódł się z Pauliną, tyle wiem - Ula wiedziała więcej ale nie chciała mówić przede wszystkim dlatego, że słyszeć to mogło więcej osób niż tylko Viola
- Fajnie, że uwolnił się od tej małpy ale chyba obie dobrze wiemy, że nie chodzi tylko o rozwód. On się zakochał i to na maksa. Nawet jak był z Pauliną to nie był taki rozanielony - Viola mówiła to konspiracyjnym głosem
- Nie przesadzasz trochę? Takie wnioski tylko dlatego, że pozwolił ci na jeden dzień urlopu?
- Wiem co mówię, a ta którą pokochał jest szczęściarą prawie taką jak ja bo Marek to fajny facet - mówiąc to Viola już nie szeptała, była pewna, że jej szef jest fajnym facetem i należy mi się szczęście
- Violka wracamy do pracy bo Marek musi dostać dzisiaj ten raport z wyjazdu do szwalni
Przecież wiem że Marek to fajny facet, a odkąd jest wolny to jest jeszcze fajniejszy. Tylko czy Viola wie, że tą szczęściarą jestem ja? - te myśli w głowie Uli pojawiły się już gdy została w gabinecie sama