niedziela, 6 czerwca 2021

Zupełnie inna 4

Ula po zajęciach wraz z Violą poszły do bistro niedaleko uczelni w którym miały się spotkać z chłopakami, których Viola przyjęła do grupy, w której napisać mieli referat na zaliczenie przedmiotu. Od razu po wejściu Uli wrzucił się w oczy, że przy jednym ze stolików siedzi Marek ze swoim równie irytującym blond przyjacielem, a gdy Viola szła właśnie w kierunku tego stolika Ulę ogarnęła wielka złość na koleżankę

- Co on tu robi? Przecież mówiłam ci że nie chcę nic z nim robić - Ula starała się aby nikt oprócz Violi nie słyszał jej słów, ale były już tak blisko stolika przy którym siedzieli chłopacy, że oni również słyszeli niezadowolenie Uli

- Ulka przecież wiem, ja się zgodziłam na chłopaka, skaczącego ze spadochronem, nie wiedziałam że on skacze - Viola wskazała przy tym ręką na Marka

- Bo nie skaczę - Marek nie zamierzał udawać, że skoki ze spadochronem są jego pasją

- Czyli nie na ciebie się zgodziłam - Viola tryskała szczęściem, bowiem nie chciała zdradzić swojej przyjaciółki

- Zgodziłaś się na spadochroniarza a na studiach to określenie osoby, która spadła z roku wyżej, a w tym sensie jestem spadochroniarzem. - Marek wyjaśnił swój tok rozumowania - Sebastian nie mógł ci przecież powiedzieć, że chodzi o mnie bo byście się nie zgodziły, a na spadochroniarza się zgodziłyście więc fajnie będzie z wami współpracować. - Marek uśmiechnął się uroczo pokazując swoje dołeczki, które zawsze pomagały mu w osiągnięciu swojego celu

- Ja nie chcę z tobą współpracować i już ci to mówiłam, nie możesz uszanować mojego zdania i trzymać się ode mnie z daleka? - Ula nie chciała współpracować z Markiem

- Wiem, że jesteś zła, za to, że Rychter obniżył ci ocenę za to, że byliśmy razem w grupie, ale teraz nie musisz się martwić, babka od ekonomii politycznej naprawdę mnie lubi - Marek znał powody niechęci Uli do jego osoby dlatego wiedział, że musi przekonać ją, że nie zostanie obniżona jej ocena

- Czyżby?

- No jasne, każda kobieta jest nim zauroczona - do rozmowy pomiędzy Ulą i Markiem dołączył się jeszcze Sebastian, którego Marek po tych słowach ukarał groźnym wzrokiem

- Jakoś ja nie jestem więc chyba nie każda - Ula uśmiechnęła się pokazując swój aparat 

- Ja też nie jestem - Viola również poparła koleżankę i nie musiała przy tym kłamać, bowiem naprawdę nie była zauroczona Markiem, zdecydowanie bardziej podobał jej się Sebastian

- Obiecuję, że Kubicka nie obniży ci oceny - Marek nie zwracał uwagi na słowa Violi, wiedział, że to czy będą razem w grupie zależy wyłącznie od Uli dlatego patrząc jej prosto w oczy obiecał, że Uli nie zostanie obniżona ocena a dzięki temu że tak bardzo skupił się na oczach Uli zauważył ich nietypowy kolor i ich głębię

- Okej możemy być razem w grupie, ale jeśli nie przyłożycie się do pracy to oddam ten referat wyłącznie jako swój, nie będę po raz kolejny odwalać za ciebie całej roboty. - Marek zgodził się na ten warunek, bo wiedział, że zrobienie jakiejś części referatu zajmie mu o wiele mniej czasu niż pisanie wszystkiego od początku. Na pisanie referatu umówili się na piątek, wtedy to mieli się spotkać w bibliotece i podzielić zagadnieniami, jednak w piątkowy ranek Beatka obudziła się z gorączką, dlatego Ula zamiast do biblioteki musiała jechać do ośrodka zdrowia z chorą siostrą. Już siedząc w poczekalni przypomniała sobie, że powinna być teraz z bibliotece dlatego napisała Violi SMS-a z informacją: "Beatka się rozchorowała, muszę jechać z nią do lekarza, nie dam rady przyjechać na uczelnię." Viola przeczytała treść SMS-a dla chłopaków z którymi czekała już na Ulę przed biblioteką

- Kto to jest ta Beatka? - Marek nie rozumiał dlaczego Ula musi iść z jakąś Beatką do lekarza - Jakiś kot, pies czy inny zwierzak domowy? 

- Nie wiem - Viola co prawda uważała się za przyjaciółkę Uli ale tak naprawdę niewiele o niej wiedziała, przede wszystkim dlatego, że Ula nie mówiła o sobie a Viola zamiast słuchać wolała mówić

- No dobra, skoro to ona nie przyszła to my też to olewamy - Sebastiana nie interesowało ani to kim jest Beatka ani dlaczego Ula nie przyszła, ważne było to, że ich wystawiła a nawet on wstał wcześniej aby zdążyć na to spotkanie

Ula ucieszyła się, że po podaniu lekarstw przepisanych przez lekarza gorączka spadła a Beatka zasnęła, wtedy to Ula zadzwoniła do Violi aby dowiedzieć się, co udało im się zrobić w sprawie referatu. Informacja, którą otrzymała jednak ją zdenerwowała, bowiem miała nadzieję, że w trójkę uda im się napisać chociaż wstęp a tymczasem oni nie zrobili nic. Pod wpływem złości napisała wiadomość do całej trójki: "W poniedziałek o siódmej rano widzimy się w bibliotece". Potem, gdy się uspokoiła, zdała sobie sprawę iż ona sama aby dotrzeć na uczelnię na siódmą będzie musiała wstać jeszcze przed piątą, ale było już za późno na zmianę godziny. W poniedziałek jednak okazało się że pod biblioteką jest sama, na szczęście po dziesięciu minutach dołączyła Viola i razem mogły zacząć pracę nad referatem, a dzięki temu do trzynastej referat był już gotowy. Ula była wściekła, że tamtych dwóch nie przyszło dlatego zapowiedziała już Violi, że nie pozwoli dopisać Marka i Sebastiana jako współautorów. Viola uznała iż poinformuje o tym fakcie chłopaków i w chwili gdy Ula udała się do toalety napisała im SMS-a: "Referat już napisany, przez to, że was nie było to Ulka chce was wykreślić z naszej grupy" 

- No to mamy problem, referat jest na jutro a my nie zdążymy napisać go sami - Sebastian po tym jak przeczytał wiadomość od Violi był załamany
- Nie mogłeś pamiętać o tym dzisiejszym spotkaniu? - Marek od razu zdenerwował się na Sebastiana, który w dniu wczorajszym wyciągnął go na imprezę, przez którą zaspali na to spotkanie
- A ty nie mogłeś? - Sebastian nie lubił, gdy przyjaciel zrzucał na niego winę 
- Dobra, nie ma co się teraz przerzucać winą. Mam nadzieję, że nie jest tak mściwa jak brzydka. - Marek już miał w głowie pomysł jak nakłoni Ulkę do wpisania ich jako autorów. Jednak gdy spotkali Ulę i Violę na korytarzu Viola miała inny niż zwykle wyraz twarzy
- Ula, przepraszamy, że zaspaliśmy - Marek chciał zacząć od przeprosin ale Ula mu przerwała
- Daj spokój, ostatni raz pisałam za ciebie jakąkolwiek pracę. Tym razem jeszcze was dopisałam ale nigdy więcej. - po tych słowach Ula poszła tym razem naprawdę do łazienki bo poprzednim razem ostatecznie do niej nie dotarła
- Po co nas straszysz? - Sebastian był zły na Violę za tego SMS-a
- Ja nie wiem co jej się stało, naprawdę mówiła, że was nie dopisze więc jak poszła do łazienki to napisałam wam wiadomość a jak wróciła z tej łazienki to zakomunikowała mi, że jednak was dopisze. Ja nie wiem co jest grane - Marek nie zamierzał wnikać dlaczego Ula zmieniła zdanie, ważne było jedynie to, że kolejny przedmiot zaliczy przy zerowym nakładzie pracy. 
Przyszedł czas egzaminów, które Marek jak duża część studentów postanowił pisać z pomocą wcześniej misternie przygotowanych ściąg. Zawsze kiedy chciał ściągać zajmował miejsce w ostatnim rzędzie sali, bowiem z doświadczenia wiedział, że im dalej od prowadzącego tym łatwiej ściągnąć. Niestety na egzaminie z matematyki profesor Rostkowski przesadził Marka z ostatniego do pierwszego rzędu, tuż obok Uli. Ściągi przygotowane przez Marka na dodatek okazały się niewiele warte, bowiem profesor zmienił formułę egzaminu i nie dał tego samego egzaminu, którym przez lata sprawdzał wiedzę studentów, a który to egzamin był przez studentów sobie wzajemnie przekazywany. Marek gdy zobaczył, że Uli egzamin idzie bardzo dobrze postanowił, że postara się przepisać od niej jak najwięcej, obawiał się jednak, że gdy Ula zauważy że od niej spisuje to zasłoni kartkę, tak się jednak nie stało, bowiem w pewnym momencie Ula podniosła kartkę w taki sposób aby Marek miał jak najlepszy widok do spisywania. Po wyjściu z sali Marek dogonił Ulę, aby wyjaśnić sytuację jaka miała miejsce na egzaminie
- Dlaczego dałaś mi spisywać? Przecież mnie nie znosisz?
- Cały rok ci pomagam w zaliczeniach, a ty cały rok mnie obrażasz, dlaczego? - Ula odbiła pytanie
- Nie pomagałaś mi tylko robiłaś prace grupowe dla siebie, zależało ci na ocenach to się starałaś a ja dostawałem przy okazji. A teraz nawet wystawiłaś kartkę abym mógł lepiej spisać! Ryzykowałaś, że ciebie również wyrzuci z sali jak to zobaczy. Dlaczego? - Markowi bardzo zależało na poznaniu motywów Uli
- Bo nie jestem tak mściwa jak brzydka. - To zdanie wiele Markowi wyjaśniło, wiedział, że Ula najprawdopodobniej słyszała jego rozmowę z Sebastianem - Przygotuj się do mikroekonomii bo u Rychtera nie zamierzam ryzykować że mnie razem z tobą wyrzuci z egzaminu
- A może pomogłabyś mi z nauką, mogłabyś jakiś skrót zrobić? - Marek uśmiechnął się pokazując dołeczki mając nadzieję, że to zadziała, ale niestety jego dołeczki na Ulę nie działały, przynajmniej takie sprawiała wrażenie.
- Nie przeginaj - Ula nie chcąc dłużej kontynuować rozmowy odeszła w stronę schodów a do Marka od razu dołączył Sebastian
- O czym ty rozmawiałeś z brzydulą? - Marek nie chciał aby Ula po tym co dla niego zrobiła po raz kolejny usłyszała, że jest brzydka, pomimo iż nadal uważał ją za brzydką uznał, że lepiej nie wyrażać swojego zdania na głos
- Nie nazywaj jej tak! - Ula słyszała a dzięki temu poczuła małą satysfakcję bo okazała się lepsza od niego - Dała mi spisywać na egzaminie, wystawiła mi kartkę tak abym wszystko widział, nawet nie musiałem się specjalnie starać aby coś zobaczyć. Chciałem wiedzieć dlaczego to zrobiła
- I co? - Sebastian również był ciekawy
- Powiedziała że nie jest tak mściwa jak brzydka. Coraz bardziej jej nie rozumiem, ale teraz lecę do mieszkania uczyć się do Rychtera bo powiedziała że tam nie da mi spisać. 
Kolejny i już ostatni egzamin w tej sesji był okazją do spotkania Uli i Marka, oboje znali już swoje oceny z matematyki, dlatego Marek czuł się w obowiązku jeszcze raz podziękować za to, że dzięki niej zaliczył
- Z matmy mam 5 - Marek bez jakiegokolwiek powitania zaczął rozmowę 
- Jakoś wcale mnie to nie dziwi - Ula nie odrywając się od swoich notatek próbowała zbyć Marka
- Wiszę ci duże piwo 
- Nie mam ochoty na piwo z tobą - to ostatnie słowo Ula wypowiedziała bardzo powoli, tak aby Marek zrozumiał
- To jak mogę ci podziękować? Czego chcesz? - Marek nadal nie odpuszczał
- Od ciebie nic nie chcę. Daj mi się skupić przed egzaminem. - Marek widział, że z każdą chwilą coraz bardziej denerwuje Ulę dlatego na ten moment postanowił odpuścić.    





niedziela, 30 maja 2021

Zupełnie inna 3

 Ula prezentację nad którą miała pracować z Markiem musiała przygotować sama, bowiem jej towarzysz za swój wkład w prezentację uznał przekazanie jej notatek, które zdobył od koleżanek z którymi studiował w poprzednim roku. Ula jednak na przeczytaniu notatek nie poprzestała, bowiem wzięła sobie głęboko do serca słowa Marka w których poinformował ją że o ekonomii klasycznej muszą wiedzieć wszystko bo ich profesor jest zwolennikiem tej teorii. Ula udała się więc do biblioteki w celu wypożyczenia najważniejszych książek napisanych przez przedstawicieli tego nurtu. Na przeczytanie czterech potężnych książek niestety miała tylko tydzień dlatego czytała cały czas, właściwie nie rozstawała się z książką. Nawet Beatka zamiast bajki na dobranoc słuchała kolejnych tez ekonomii klasycznej. Ula zauważyła nawet, że jej siostra o wiele szybciej zasypia przy takiej literaturze, jej jednak czytane książki nie usypiały. W noc poprzedzającą prezentację nawet nie zmrużyła oka bowiem chciała dokończyć czytanie ostatniej książki. Efektem tej ciężkiej pracy umysłowej była doskonale przygotowana prezentacja a kiedy profesor Rychter zadawał dodatkowe pytania Ula na wszystkie znała odpowiedź. Marek, który również powinien zabrać głos podczas prezentacji przeczytał dwa zdania z kartki, którą wcześniej dostał od Uli. Profesor Rychter po zakończeniu prezentacji na gorąco ją ocenił

- Bardzo dobra prezentacja, przygotowana bardzo porządnie. - Ula z radości szeroko się uśmiechnęła, pokazując swój aparat w całej okazałości - Ocena 3,5 - ta informacja sprawiła iż uśmiech z twarzy Uli szybko znikł, bowiem liczyła na piątkę skoro prezentacja była bardzo dobra. Z szoku nie zauważyła nawet, że jej grupa właśnie wychodzi z sali co oznacza, że zajęcia dobiegły końca. Tuż za drzwiami sali dogoniła Marka aby porozmawiać o swoich wątpliwościach
- Dlaczego tylko 3,5? Rozumiesz coś z tego?
- Ty za tą prezentację dostałabyś piątkę ale dla mnie z łaski postawiłby tróję więc wychodzi 3,5. Mam z nim na pieńku - To właśnie przez Rychtera Marek musiał poprawiać cały rok, a właściwie to między innymi przez Rychtera
- Czyli nic nie zrobiłeś i jeszcze obniżył mi ocenę przez ciebie? - oburzenie w głosie Uli było oczywiste
- Po co te nerwy, najważniejsze że zaliczone - Marek tym zdaniem zakończył rozmowę i bez jakiegokolwiek pożegnania z Ulą odszedł. Ula długo myślała na tym zdaniem które usłyszała od Marka. Najważniejsze że zaliczone? Nieprawda! Przecież z takimi ocenami nie uda mi się zdobyć stypendium dla najlepszych studentów, a podobno takie stypendia są całkiem spore. To stypendium podreperowało by nasz budżet. Trudno, tego już nie cofnę, ale o następne oceny muszę zadbać. A przede wszystkim muszę unikać tego Marka, przynosi mi pecha. 
Unikanie Marka nie było możliwe, bowiem byli w tej samej grupie i widywali się prawie codziennie, jednak żadne z nich nie pragnęło rozumów. Ula po tym jak dobrze zaprezentowała prezentację o ekonomii klasycznej zdobyła wielu znajomych, jednak podejrzewała, że wszyscy tak jak Marek chcą wykorzystać ją do poprawy własnych ocen. Nie wierzyła iż nagle wszyscy są dla niej mili zupełnie bezinteresownie. Ula nie miała wspólnych tematów z osobami z grupy, bowiem wszyscy rozmawiali o nocnych imprezach, serialach oglądanych całymi dniami a także nowych trendach makijażowych. Jedynie z jedną dziewczyną z grupy złapała lepszy kontakt i to tylko dlatego, że obie dojeżdżały do Warszawy z podwarszawskich miejscowości a ich rozmowa zaczęła się od dyskusji na temat autobusu, który się spóźnia. Z czasem lista tematów stale się powiększała a Ula wreszcie poczuła, że ma koleżankę, której może zaufać. 
Cały pierwszy semestr przebiegał dla Uli pozytywnie a jej regularna nauka sprawiła iż prowadzący zajęcia poznali ją jako pilną studentkę i obdarzyli większą sympatią. Jednak im bliżej było sesji tym atmosfera na uczelni starała się bardzo napięta. Ilość materiału do nauczenia znacząco wzrosła a wielu prowadzących w ramach zaliczenia ćwiczeń zażyczyło sobie referaty na wybrane przez siebie tematy. W przypadku niektórych przedmiotów referaty napisać trzeba było samodzielnie ale z Ekonomii politycznej prowadzący zażyczył sobie aby referaty przygotowane zostały w kilkuosobowych grupach, bo dzięki temu będzie miał mniej sprawdzania. 
- Z kim robisz projekt z ekonomii politycznej? - Marek dogonił Ulę, która właściwie wybiegła z sali aby zdążyć na autobus
- Z Violą
- A wiesz że można go robić nawet w czteroosobowych grupach. Może potrzebujecie mojej pomocy? - Marek uśmiechnął się przy tym pokazując dwa urocze dołeczki, które jak dotąd zawsze działały na kobiety i zawsze dostawał to czego chce, tym razem było jednak inaczej.
- Ostatnio nie byłeś zbyt pomocny a jeszcze obniżyli mi ocenę przez ciebie. Nigdy więcej nie zamierzam być z tobą w grupie
- Ale z babką od polityki nie mam kosy, nawet mnie trochę lubi
- Powiedziałam nie! - Marek po tym zrozumiał, że nie przekona Uli do zmiany decyzji dlatego postanowił załatwić sprawę inaczej
Ula wróciła do Rysiowa i zajęła się swoimi domowymi obowiązkami, pranie, prasowanie i robienie zakupów należało bowiem do jej obowiązków, bowiem gotowaniem w dni powszednie zwykle zajmował się Józef. Wieczorem gdy Ula miała kłaść swoją siostrę do snu zadzwonił jej telefon a informacja na ekranie ją zaskoczyła, bowiem jej koleżanka ze studiów raczej do niej nie dzwoniła
- Ulka, taki chłopak z drugiej grupy przepisał się do nas i szukał kogoś z kim może zrobić projekt z ekonomii politycznej, pomyślałam że dodatkowe parę dłoni się przyda. I powiedział, że weźmie ze sobą spadochroniarza.  Super prawda? Zawsze chciałam skoczyć ze spadochronem! - Viola aż zapiszczała na myśl o skoku ze spadochronem - Ja mu powiedziałam, że mogą z nami robić ten projekt, nie masz nic przeciwko?
- Oczywiście, że nie, jak praca podzieli się na więcej osób to będzie łatwiej. Viola pogadamy o szczegółach jutro, bo teraz nie mogę rozmawiać. - Ula na rozmowy nie miała czasu zwłaszcza gdy jej mała siostra czekała już na łóżku w dłoniach trzymając ulubioną książkę. 
 

niedziela, 23 maja 2021

Zupełnie inna 2

 Pierwszy października zbliżał się wielkimi krokami, a Ula odliczała dni do tego pierwszego dnia miesiąca. To nie był tylko pierwszy dzień miesiąca, bo dla niej to był początek nowego etapu życia. To pierwszego października rozpoczynała rok akademicki i odtąd mogła tytułować się studentką. Ula czekała na ten dzień, ale też się go bała, bo podjęcie przez nią studiów oznaczało iż musi zrezygnować z pracy, bowiem właściciel pieczarkarni zgadzał się zatrudniać jedynie w pełnym wymiarze godzin a studia to uniemożliwiały, pomimo iż zajęć w planie nie było dużo. 

W ostatni dzień września Ula nie mogła spać, nie pomagały nawet ziółka na uspokojenie. Zupełnie tak samo jak przed maturą, wtedy też nie zmrużyła oka. Wstała więc wcześniej i przygotowała śniadanie dla całej rodziny. Zapach smażonych jajek obudził zarówno Józefa jak i Jaśka. Obaj panowie zjawili się w kuchni prawie w tym samym czasie. 

- Córcia nie możesz spać? Denerwujesz się? - zapytał Józef choć doskonale znał odpowiedź na te pytania, znał przecież swoją córkę  nie od dziś

- Siostra, mówiłaś przecież że dzisiaj masz tylko inguracje - Ula słysząc jak jej brat używa słowa, którego niedawno się nauczył musiała interweniować i poprawić go

- Inauguracje roku akademickiego

- No właśnie to. To czym ty się denerwujesz? Przecież rozpoczęcia roku szkolnego są fajne, spotkasz się ze znajomymi i chyba nikt nie będzie cię dzisiaj egzaminował - Jasiek patrzył na tą sytuację przez pryzmat własnych doświadczeń, a on najbardziej z całej szkoły lubił właśnie rozpoczęcia i zakończenia.

- Ale ja tam nikogo nie znam. Nie wiem z kim będę w grupie 

- To tego się córcia boisz? - pokiwała głową na potwierdzenie - Jestem pewny, że poznasz wiele dobrych ludzi i myślę, że nawet męża znajdziesz - Józef już wtedy gdy Ula była w przedszkolu szukał potencjalnego zięcia. Pech chciał, że w całym Rysiowie w wieku Uli urodził się tylko jeden chłopak, Bartek Dąbrowski, którego Józef uważał za chuligana i nie chciał aby jego córka zadawała się z takim chłopakiem. Ula również nie przepadała za sąsiadem dlatego Józef był spokojny. 

- Tato! Ja jestem za młoda na męża - Ula zawsze oburzała się w ten sam sposób, twierdziła że jest za młoda

- Ulka, przecież od razu nie będzie twoim mężem, najpierw musi być chłopakiem a na posiadanie chłopaka to już nie jesteś za młoda. Latka lecą siostrzyczko - Jasiek również poparł ojca a uwaga o lecących latkach nie spodobała się Uli co Józef zauważył

- Jasiek nie denerwuj dzisiaj Uli, ja też córcia przepraszam, nie chciałem nic złego, tylko czytałem ostatnio w gazecie, że czterdzieści procent małżeństw poznaje się na studiach, więc ty też pewnie swojego męża poznasz na studiach. 

- Pójdę sprawdzić czy Beatka już się obudziła - Ula chcąc zakończyć niewygodną dla siebie rozmowę ruszyła do pokoju siostry. Gdy ubrała siostrę i nakarmiła ją musiała się szybko wyszykować aby nie spóźnić się na autobus do Warszawy. 

Czterdzieści procent to całkiem dużo, może tato ma rację i naprawdę poznam jakiegoś fajnego chłopaka. Przecież tutaj jest tyle ludzi - Ula idąc korytarzem uczelni rozglądała się z ciekawością, na korytarzu był tłum ludzi, wszyscy stali w mniejszych lub większych grupkach. Rozmyślania Uli zakończyły się w momencie zderzenia z kimś

- Jak idziesz pokrako! - Obiekt z którym Ula się zderzyła zaczął krzyczeć co zwróciło uwagę osób w ich otoczeniu. Teraz wszyscy patrzyli na nią

- Przepraszam - brunet z którym zderzyła się nie zareagował na przeprosiny tylko minął ją, a gdy był jeszcze na tyle blisko niej że słyszała jego słowa powiedział do chłopaka z którym szedł - Nie dość że ślepa to jeszcze brzydka - Ula słysząc to poczuła, że nic się nie zmieni i dalej tak jak w liceum oceniana będzie przez pryzmat wyglądu. 

Po uroczystej inauguracji na której przemawiał dziekan wydziału Ula skierowała swe kroki ku dziekanatowi w którym musiała odebrać legitymację a także podpisać niezbędne dokumenty. Po załatwieniu formalności Ula udała się jeszcze do sklepu aby zrobić zakupy spożywcze a potem poszła na autobus powrotny. Droga była długo dlatego miała okazję do przemyśleń. 

Czterdzieści procent to wcale nie tak dużo jak mi się wydawało, to przecież mniej niż połowa. A szanse są jeszcze mniejsze gdy wezmę pod uwagę że większość studentów stanowią dziewczyny, bo przecież ekonomia to taki mało męski kierunek. A jak wykluczę wszystkich chłopaków, którzy będą mieli problem z moim wyglądem to już w ogóle nikt nie zostanie. A przecież moim mężem nie zostanie chłopak który uważa mnie za brzydką. Mam nadzieję, że więcej już nie spotkam tego chłopaka z korytarza. 

Życzenie Uli się jednak nie spełniło i już kolejnego dnia na pierwszych zajęciach dowiedziała się, że chłopak ten jest w tej samej grupie co ona. Był jedynym chłopakiem, który wszedł do sali. Gdy wszyscy usiedli starszy pan rozpoczął od przywitania i przedstawienia się. Ula zapisywała wszystko co mówił profesor w brodą

- Na ćwiczeniach z przedmiotu Historia myśli ekonomicznej chciałbym abyście sami przygotowywali się na zajęcia w tym celu na każde zajęcia w grupach dwuosobowych będziecie przygotowywać referaty i prezentacje z poszczególnych szkół ekonomii. Na początek zaczniemy od klasyki czyli kto chętny do przygotowania informacji o przedstawicielach ekonomii klasycznej?

- Ja - Ula jak na razie nie wiedziała nic o ekonomii klasycznej ale to przecież nie mogło być nic trudnego, przecież zaczyna się od prostych rzeczy dlatego podała swoje nazwisko aby profesor mógł zapisać ją 

- Potrzebuję dwóch osób a skoro nikt się nie zgłasza to druga osoba z listy czyli pan Dobrzański. - Ula słysząc iż nazwisko jest męskie już wiedziała, że będzie musiała współpracować z chłopakiem z korytarza - Wszystkie informacje znajdziecie w podręcznikach, materiałów w bibliotece jest wiele, poza tym pan Dobrzański ma doświadczenie. - Ula zastanawiała się co oznacza, że Dobrzański ma doświadczenie

- Po co się zgłaszałaś wariatko? - Ula usłyszała za sobą męski głos tuż po wyjściu z sali, wiedziała, że to chłopak z korytarza znowu ją obraża

- Bo na początku jest najłatwiej nie wiesz o tym panie przemądrzały? 

- Rychter jest przedstawicielem ekonomii klasycznej, on jest zakochany w tej szkole dlatego wie o niej wszystko a nawet więcej i tego samego będzie chciał od nas. Szkoła klasyczna poza tym ma wiele twórców i każdego trzeba omówić. Ostatnie tematy będą wiele prostsze bo są bliższe rzeczywistości. 

- Jak nie chcesz robić prezentacji na ten temat to idź i mu to powiedz, ja to mogę zrobić sama - Ula liczyła, że będzie mogła to zrobić sama i nie będzie musiała spędzać czasu w towarzystwie Dobrzańskiego

- Kolejny raz nie zamierzam powtarzać roku, zrobię to z tobą. Poproszę dziewczyn z roku wyżej to może dadzą jakieś notatki - Dla Uli teraz się rozjaśniło co oznacza, że Dobrzański ma doświadczenie, on po prostu nie zdał

- A ty nie masz notatek, skoro w tamtym roku już studiowałeś? - jego groźne spojrzenie mówiło wszystko, nie miał własnych notatek a Ula już wiedziała dlaczego powtarza rok. Dlatego na kolejnych zajęciach które były wykładem i odbywały się w o wiele większej sali znowu wszystko zapisywała upatrując w tym sposobu na zaliczenie roku. 

- Skoro dzisiaj jesteście wszyscy a pewnie w całym składzie zobaczę was dopiero na egzaminie to już teraz poinformuję was o kilku istotnych kwestiach, a waszym zadaniem jest zapamiętać to na cały okres studiów. Na egzaminie nie można poprawiać odpowiedzi, jeśli poprawicie odpowiedź na tą właściwą ja tej odpowiedzi nie uznaję. Po drugie w pytaniach otwartych z których w większości będzie składał się egzamin jeśli przeczytam słowo pieniążki, pieniążek, monetka, banknocik to z przedmiotu od razu dostajecie 2. Nie jesteśmy w przedszkolu i szanujmy się wzajemnie. Ekonomiści którymi chcecie być używają określeń kapitał finansowy, środki pieniężne ewentualnie pieniądze - Ula zapisała tą informację na pierwszej stronie swojego zeszytu i oznaczyła kilkoma wykrzyknikami. Taka prosta rzecz a przecież łatwo o tym zapomnieć zwłaszcza, że w domu przez swoją młodszą siostrę często używała zdrobnień.