sobota, 28 września 2019

Taka karma 1

- Marek, spróbuj jeszcze raz. W przeciwnym razie czeka cię uroczy urlop w towarzystwie Pauliny- Sebastian już od godziny próbował przekonać Marka na wszystkie możliwe sposoby aby spotkał się jeszcze raz z Ulą. Próbował prośbą i groźbą, niestety nic nie pomagało. Marek cały czas mówił tylko o tym że on już próbował, ale swoją szansę na miłość stracił już wtedy gdy zdecydował się na udawanie. Po wypadku Marek nie miał żadnych obrażeń cielesnych ale w jego sercu była głęboka rana, miał nadzieję, że Ula przyjedzie do niego. Jeśli nie jako zakochana w nim bez pamięci kobieta to przynajmniej jako przyjaciółka. Niestety miał pewność, że Uli w szpitalu nie było. Wiele razy pytał o nią Paulinę ale ona za każdym razem powtarzała, że nie widziała 'tej Cieplak' Nie był pewny czy może tak bezgranicznie ufać Paulinie dlatego zapytał lekarza ale on również powiedział, że jedyną kobietą jaka o niego pytała była Paulina. Tylko Sebastian cały czas powtarzał, że na pewno jeszcze przyjdzie a kiedy nie przychodziła usprawiedliwiał ją tłumacząc, że ma tyle pracy z pokazem, że się nie wyrobiła. Jednak jej nieobecność w szpitalu Markowi odebrała całą nadzieję. Była przy nim Paulina która tak wiele razy go zawiodła a Uli która zawsze go wspierała, pomagała i ratowała w sytuacjach kryzysowych tym razem przy nim nie było.


Sebastian nie był jedyną osobą która próbowała uratować miłość Marka i Uli. On jako przyjaciel Marka przekonywał jego, a Ala jako przyjaciółka Uli to ją chciała zachęcić do wykonania pierwszego kroku. Jednak Ula tak samo jak Marek wbiła sobie do głowy 'przepadło' i odpierała wszystkie argumenty przyjaciółki.
- Dziewczyny, witajcie, cześć- Z budynku w którym za kilka godzin miał odbyć się pokaz wybiegła szczęśliwa Violetta. W ostatnim czasie blondynka miała wiele powodów do radości. Najpierw dzięki Uli została modelką i twarzą kolekcji a w ostatnich dniach pogodziła się z Sebastianem
- Wiesz co Ulka ty to cicha rzeka jesteś. Ale Sebastian wszystko mi powiedział. Oczywiście wiem, wiem, mam nikomu nic nie mówić- Violetta odkąd Sebastian opowiedział jej historię pary prezesów postanowiła, że naprawi to wszystko co zepsuł Sebastian. Blondyn postawił na szczerość i opowiedział Violi nie tylko to jak bardzo teraz Marek się stara ale również to dlaczego Marek zaczął spotykać się z Ulą. Wspomniał też o tym kto był pomysłodawcą tego planu. Viola w pierwszej chwili była wściekła, za to jak bardzo ci dwaj zranili jej przyjaciółkę ale potem przypomniała sobie zdjęcie Karramby, pociętą sukienkę, rozpuszczane plotki i dopiero wtedy zdała sobie sprawę, że ona również wiele razy zraniła Ulę. Ale przecież wszystko można naprawić.
- Dobrze Viola co takiego powiedział ci Sebastian- Ula paplaniną Violi nie była zainteresowana w przeciwieństwie do Ali która chciała wiedzieć co takiego jej bezpośredni przełożony sądzi o relacji Ula-Marek
- No jak to co? Że kocha Ulkę, tylko Ulkę i zawsze Ulkę- na te słowa Uli wszystko wypadło z rąk i rozsypało się na czerwonym dywanie, Viola jednak nie zwracając na to uwagi paplała dalej
- Proszę cię przecież to nie jest już tajemnica. Wparuje tutaj na jakimś białym rumaku i .... Oooo jest już Sebastian. Dziewczyny tylko nikomu nie mówcie że wam powiedziałam. A jak już miałybyście komuś powiedzieć to powiedzcie, że nie wolno wam tego nikomu mówić. Rozumiemy się? Seba...- Viola pobiegła do swojego ukochanego, a Ula została z rozsypanymi dodatkami i mętlikiem w głowie. Słowa Violi dla Ali zaskoczeniem nie były, widziała jak bardzo Marek starał się odnaleźć Ulę gdy ta była na Mazurach. Taka miłość nie przechodzi w ciągu miesiąca. Ala patrzyła też na drugą zakochaną parę, nigdy nie podejrzewałaby swojego szefa o tak szczere uczucia. Dopiero teraz gdy widziała jak w oddali Viola i Sebastian czule się witają docierało do niej, że każdego, nawet największego bawidamka kiedyś dopadnie prawdziwa miłość.
- I co? Przyjedzie?- Viola zapytała szeptem Sebastiana, tak aby ich nikt nie słyszał
- Nie - Sebastian odparł z nutką złości w głosie- I skończy już tą konspirację
- Nie?!- szept zamieniony został na krzyk, jednak gdy zobaczyła spojrzenia przechodniów znacznie ściszyła ton głosu -Jak to nie? Jak ja jej już powiedziałam że przyjedzie na białym koniu, a ty nawet nie potrafisz załatwić aby taksówką przyjechał!
- Miałaś jej nic nie mówić, przecież cię prosiłem!- Sebastianowi również udzieliło się zdenerwowania Violi, która już myślała o kolejnym sposobie na pogodzenie prezesów
- Musimy mieć więcej czasu aby ich pogodzić. Przechodzimy do planu B- Sebasian nie krył zdziwienia, bo o planie B słyszał po raz pierwszy- Musimy powstrzymać Marka aby nie poleciał na Paulinę, a po pokazie wrócimy do planu A.
- Z Pauliną a nie na Paulinę- sprostował blondyn- Jak ty chcesz go powstrzymać?
- Przypnij go kajdankami to będzie siedział tam gdzie go przypniesz i nigdzie nie poleci- Sebastian już miał coś powiedzieć ale Viola kontynuowała myślenie na głos- Chociaż nie. Paulina już go próbowała przypiąć i... przecież wtedy Ulka go odpięła! Tak zróbmy!
- Jak? - Sebastian nie nadążał za tempem swojej wybranki
- Bierzesz kajdanki i przyczepiasz go do jakiegoś słupa, kaloryfera czy czegoś takiego, a potem Ula go odczepi. - Viola była dumna ze swojego kolejnego pomysłu
- Genialne, tylko że ja nie mam kajdanek, a poza tym Marek nie pozwoli się zapiąć w kajdanki. Ma złe wspomnienia- spojrzał badawczo na Violę aby sprawdzić czy to ona była pomysłodawczynią nocnej wizyty Pauliny u Marka w gabinecie
- Jedź do niego i zabierz mu paszport czy co tam chcesz, on nie może wsiąść do samolotu
- Viola to się nie uda, oni się poddali to my też musimy się poddać. Nie możemy uszczęśliwiać ich na siłę- próbował przekonać swą partnerkę
- Albo zabierzesz mu paszport albo zadzwonię na lotnisko i powiem, że jest przemytnikiem. Zgarną go gliny i dopilnują aby ptaszek nie wyleciał- Sebastian wiedział,że tego typu zgłoszenia na lotnisku są poważnie traktowane dlatego postanowił, że lepiej dla Marka będzie jeśli to on zabierze mu paszport niż gdyby Viola miałaby brać sprawy w swoje ręce. Pojechał ponownie do mieszkania przyjaciela, pod pretekstem rzekomego zostawiania u niego telefonu, a gdy ten był w toalecie Seba zabrał to po co przyjechał i w pośpiechu wracał do lokalu, gdzie pokaz właśnie się zaczynał.
Viola była bardzo zdenerwowana, bo nie wiedziała czy Sebastianowi się udało. Ula próbowała ją nawet pocieszać, że na pewno dobrze sobie poradzi na wybiegu, ale to przecież nie o wybieg chodziło. Uspokoiła się dopiero gdy wyszła na wybieg i zobaczyła Sebastiana który z uśmiechem pokiwał twierdząco głową. Wiedziała że jej plan się udał.
Pokaz dobiegał końca, wszystkie modelki wraz z Pshemko wyszły już na scenę, a Krzysztof Dobrzański kończył już podziękowania, które kierował zarówno w stronę mistrza jak i pani prezes. Oklaskom nie było końca, ale nastąpił czas na zejście ze sceny. Ula w sukni ślubnej wraz z Pshemko zchodziła jako ostatnia.
- Pshemko idź na bankiet, na pewno wiele osób będzie chciało ci pogratulować, a dziennikarze chcą przeprowadzić z tobą wywiad. Ja muszę zmienić strój i do ciebie dołączę.
- Ale modelki zawsze zostają w kreacjach które prezentowały, goście dzięki temu mogą dłużej podziwiać te arcydzieła- zauważył mistrz-
- Modelki tak, ale ja jestem prezesem i pewnie też będę musiała udzielić jakiegoś wywiadu, a suknia ślubna to nie jest najodpowiedniejszy strój.
- Nie podoba ci się?- rzekł z wyraźnym żalem w głosie
- Pshemko, bardzo mi się podoba, ale to nie jest ten moment w życiu gdy mogę myśleć o wyborze sukni ślubnej- w tym momencie popatrzyła na zegar wiszący na ścianie. Było już po dziewiętnastej, a Marek ponad godzinę temu stał się dla niej niedostępny. Chciało się jej płakać, ale wiedziała, że nie może, że teraz musi być silna i godnie pełnić funkcję prezesa. Tyle osób jej przecież zaufało, on jej zaufał. Poszła w stronę garderoby we wnętrzu której toczyła się rozmowa. Podsłuchiwać nie chciała ale temat na tyle wydał się interesujący, że było to silniejsze od niej.
- Viola, on mi tego nie wybaczy. Dzwonił tuż przed pokazem i kazał natychmiast zwrócić mu jego dokumenty. Muszę natychmiast do niego jechać, w przeciwnym wypadku to będzie koniec naszej przyjaźni- słyszała że Sebastian chodzi zdenerwowany po pomieszczeniu
- Jak chce odzyskać dokumenty to niech sam po nie przyjedzie- Viola była o wiele spokojniejsza od swojego partnera
- On tu nie przyjedzie. Poza tym zabrałem mu wszystko, nie ma prawa jazdy, nie ma też pieniędzy na taksówkę. On może mnie oskarżyć o kradzież, rozumiesz?- Viola nie rozumiała, a Ula tym bardziej
- Sebulku, ty go nie okradłeś. Ty tylko naprawiasz to co zepsułeś. Ty wymyśliłeś intrygę, przez to oni się pokłócili teraz ty musiałeś powstrzymać go przed wyjazdem.- Ula nadal nie wiedziała o kim mówiła para, ale nie chciała już się domyślać
- O czym rozmawiacie?- zapytała wchodząc do garderoby i jednocześnie nie zdradzając, że słyszała część rozmowy
- Marek nie wyjechał z Pauliną, czeka na ciebie u siebie w mieszkaniu- odparła na pełnym uśmiechu blondynka
- Viola nie kłam, słyszałam waszą rozmowę- Ula zamiast radości, której spodziewała się Viola zareagowała złością- Sebastian komu ukradłeś dokumenty?
- Ukradłem Markowi jego portfel, dokumenty, paszport i bilet na samolot. Chcieliśmy abyście porozmawiali przed jego wyjazdem i wyjaśnili sobie wszystko, a dzisiejszy dzień był tak szalony, że nie było na to czasu. Viola wymyśliła że musimy powstrzymać Marka przed wyjazdem z Pauliną.
- Czy wyście kompletnie zwariowali? Marek jest wolnym człowiekiem i jeśli chce być z Pauliną to ma do tego prawo. Nie możecie robić takich rzeczy. Masz natychmiast do niego jechać i zwrócić mu to wszystko.
- Ale on nie chce być z Pauliną, mieli wyjechać jako dawni przyjaciele, a nie para- Sebastian śpieszył z wyjaśnieniami
- Paulina powiedziała mi co innego- Ula była nieugięta
- Wierzysz Paulinie?-  wkroczyła do rozmowy Viola- Przecież ona jest równie podstępna i fałszywa jak Aleks. Włosi są siebie warci
- Viola, w tym momencie nie ważne w co wierzę- choć Viola swoimi słowami zasiała w Uli ziarno podejrzeń, to jednak słowa Pauliny i zachowanie Marka wskazywały na coś innego- Macie natychmiast zwrócić Markowi dokumenty
- Ty je zawieź- odparła Viola

niedziela, 22 września 2019

Samotni w stolicy 18

Spacerowali po parku w którym tak naprawdę wszystko się zaczęło, od tej jednej pomyłki zaczęło się coś o czym marzyli całe życie. Bo przecież każdy marzy o szczęściu. Oni to szczęście wyobrażali sobie zupełnie inaczej, ale żadne z nich nie zamieniłoby tego co mają, na to co chcieli mieć. A co mają? Marek i Ula mają trójkę dzieci, które jadą przed nimi w wózku. Antek ma już prawie dwa lata, a jego młodsze siostry zaledwie dwa miesiące. Dziewczynki tak jak ich starszy brat planowane nie były, a wręcz pokrzyżowały plany swoim rodzicom.
- Ula, wiesz, że ta pomyłka to najcudowniejsza rzecz jaka mnie w życiu spotkała?- zapytał gdy siedzieli na ławeczce w  parku patrząc na Antka zbierającego kasztany- Odkąd pojawiłaś się w moim życiu wszystko się zmieniło, przestałem mieć nad wszystkim kontrolę ale bardzo się z tego cieszę. Wiem, że nie chciałaś zostać moją żoną tylko dlatego, że mamy dziecko ale ja chciałbym abyś została moją żoną bo cię kocham i wiem, że ty kochasz mnie. Wyjdziesz za mnie?- zapytał choć było to spontaniczne pytanie. Pierścionek nosił przy sobie odkąd tylko bliźniaczki pojawiły się na świecie ale dotąd zawsze wycofywał się w ostatnim momencie. Kolacja w najlepszej restauracji, spacer pod gwiazdami, romantyczna kolacja w domu gdy dzieci już spały, to tylko niektóre próby które podejmował. Zawsze jednak rezygnował z obawy przed odrzuceniem. Ula pomimo wielu zmian które zaszły w jej głowie nadal była uparta i nie szła na kompromisy.
- Tak. Ale bardzo cię proszę nie zwlekajmy z tym dłużej- odpowiedź Uli bardzo Marka zaskoczyła, bo ta nie zastanawiała się ani chwili- Wiem, że od ponad miesiąca chcesz się oświadczyć, widziałam pierścionek. Znalazłam go przez przypadek, ale bardzo dobrze się stało, bo miałam czas aby tą decyzję przemyśleć. Chcę zostać twoją żoną i to jak najszybciej. Jedźmy do rodziców, zostawmy tam dzieci, a potem jeźdźmy do kościoła ustalić datę ślubu i chrztu dziewczynek.- Marek był wniebowzięty, o niczym tak bardzo nie marzył jak o ślubie w kościele z Ulą, bardzo się też cieszył, że z Klaudią wziął tylko ślub cywilny.
W tym czasie w Rysiowie toczyła się rozmowa pomiędzy państwem Cieplak a Piotrem, który wrócił własnie z Bostonu i przyjechał z wizytą. Po zaparzeniu kawy cała trójka zasiadła na kanapie w pokoju gościnnym, tak jak robili to dawniej gdy Piotr był jeszcze kandydatem na zięcia.
- A co tam u państwa słychać? Janek już nie mieszka w domu?- zapytał, bowiem od wejścia nie widział śladów pomieszkiwania młodszego brata swojej byłej narzeczonej
- Zostaliśmy sami w Rysiowie, dzieci się wyprowadziły do Warszawy, pozakładali rodziny, mamy wnuki- Magda w skrócie opowiadała o zmianach które zaszły w rodzinie Cieplaków na przestrzeni ostatnich trzech lat
- Janek i Kinga są już po ślubie?- Piotr zapytał ponieważ zauważył trzy zdjęcia stojące na komodzie. Największe z nich było portretem ślubnym Janka
- Tak, młodzi byli ale zaszła konieczność to i na szybszy ślub się zdecydowali- A to Zosia, córeczka Janka- Magda podała Piotrowi kolejną ramkę ze zdjęciem, tym razem z chrzcin wnuczki gdy jest trzymana przez rodziców
- Ula była chrzestną?- Piotr nawiązał do ostatniego zdjęcia stojącego na komodzie, które przedstawiało Ulę, Marka i Antka w ubranku z jego chrztu
- Tak była, ale to akurat zdjęcie z chrzcin Antka- Józef widział, że Piotr nie wie kim jest Antek pośpieszył z wyjaśnieniami- Antoś to syn Uli a to Marek, tato Antka- senior pokazywał palcem po zdjęciu
- Ula ma dziecko?- niedowierzanie w głosie Piotra słyszeli oboje
- I to nie jedno- Józef zdążył odpowiedzieć tylko tyle, ponieważ w tym czasie usłyszeli dźwięk otwieranych drzwi i głos córki
- Mamo mogę zostawić u was dzieciaki na godzinkę?- zapytała tuż po wejściu - Chcemy z Markiem pojechać do księdza i ustalić datę ślubu i jednocześnie chrzcin dziewczynek- krzyczała od wejścia - Piotr? Po co przyjechałeś?- zapytała gdy już zobaczyła byłego narzeczonego na kanapie a jego oczom ukazała się kobieta w ręku trzymająca fotelik samochodowy z niemowlakiem i chłopczyk który od razu wskoczył na kolana dziadka
- Wróciłem do Polski i odwiedzam swoich pacjentów. Nie ukrywam miałem także nadzieję, że ciebie również tu spotkam- w tym momencie do kuchni wszedł także Marek z brakującą córeczką
- Ja miałam nadzieję, że się już nie spotkamy, ale jak widać nie mogę mieć wszystkiego
- Porozmawiajmy w cztery oczy- prośba Piotra była Uli na rękę, nie chciała rozmawiać z byłym partnerem przy rodzicach. Gdy oboje znaleźli się już na zewnątrz Piotr znacznie podniósł ton swojego głosu, tak że przez uchylone okno wszyscy obecni w domu słyszeli o czym rozmawiają dawni partnerzy
- Wyjechałem na trzy lata a ty w tym czasie dorobiłaś się trójki dzieci! Ze mną byłaś pięć lat i nie chciałaś mieć dzieci. Mówiłaś, że nie nadajesz się na matkę- robił wyrzuty
- A ty mówiłeś że jesteś bezpłodny!- Uli również udzielił się ton głosu Piotra ale po chwili się uspokoiła i kontynuowała rozmowę już znacznie ciszej- Naprawdę chcesz teraz wracać do spraw które miały miejsce ponad trzy lata temu? Okłamywałeś mnie i dlatego bardzo się cieszę, że to nie twoje dzieci urodziłam.
- Ula wszystko w porządku?- Marek, który nie wytrzymał w domu, dołączył do dawnych kochanków
- Przyjechałem aby odbudować nasz związek, ale nie będę ci już przeszkadzał w tej rodzinnej sielance- Piotr po tych słowach odwrócił się i odszedł w kierunku bramy a Ula patrząc jak odchodzi miała nadzieję, że już nigdy go nie spotka.
- Jesteś zła na Piotra?- zapytał Marek gdy widział jak były narzeczony odjechał swym samochodem
- Tak naprawdę to jestem mu wdzięczna. Poniekąd to dzięki niemu przestałam brać tabletki i Antoś mógł powstać. Jestem też wdzięczna Darii za te jej kłamstwa, dzięki niej zrozumiałam że nie chcę cię stracić. Ale pomimo mojej wdzięczności dla tych osób nie chcę aby uczestniczyły w naszym życiu. Oboje są przebiegli a ja chcę otaczać się ludźmi, którzy nam dobrze życzą.
- Ja też tego chcę, ale teraz jedźmy już do proboszcza, aby wrócić przed porą karmienia dziewczynek
- Kocham cię Marek
- Ja też cię kocham. Ciebie i nasze dzieci.

niedziela, 8 września 2019

Samotni w stolicy 17

- Siostra, powiesz co się stało? Dlaczego płaczesz?- Janek próbował dowiedzieć się czegokolwiek od siostry która właśnie wróciła z rozmowy z Darią
- Pomożesz mi dzisiaj po pracy przewieźć moje rzeczy do mojego mieszkania? Wyprowadzam się od Marka
- Stało się coś?- dopytywał, chciał zrozumieć skąd nagle pomysł przeprowadzki- Marek od rana biega zdenerwowany, ale myślałem, że to przez tę aferę w szwalni. Jak przyszedłem dzisiaj wcześniej do pracy to słyszałem jego i Darię
- Dobrze się bawili?- zapytała, będąc pewną, że Janek był świadkiem zabaw na kanapie
- O czym ty mówisz? Wrzeszczał na nią tak, że u mnie było ich słychać. Jego gabinet jest jednak dwa piętra wyżej więc tam na górze to było naprawdę głośno. To chyba przez tą szwalnie- Janek chciał w dalszym ciągu opowiadać o swoich przypuszczeniach ale Uli szwalnie nie interesowały
- Kłócili się w jego gabinecie, a nie u niej?- zapytała, bo słowa brata kłóciły się ze słowami Darii
- Na pewno u niego. Gabinet Dari jest przecież w innej części budynku- odparł bez zastanawiania, co tylko upewniło Ulę, że Janek nie kłamie. A komu ma wierzyć jak nie własnemu bratu? Ponownie postanowiła odwiedzić Darię w celu ostatecznego rozprawienia się z jej kłamstwami.

- Na którym pośladku Marek ma znamię? Prawym czy lewym?- zapytała tuż po wejściu do gabinetu swojej rywalki tym razem bez pukania
- Co to ma być jakiś test?- Daria próbowała wyśmiać Ulę, za tego typu pomysły
- Na pewno znasz odpowiedź, przecież dzisiaj rano widziałaś jego tyłek- postawa Dari upewniała Ule w jej podejrzeniach
- Ja widziałam, ale ty możesz już nie pamiętać, przecież już grubo ponad rok nie widziałaś go nago- Daria w dalszym ciągu starała się uniknąć odpowiedzi
- Antek ma w tym samym miejscu. Odpowiedz albo uznam, że jednak nie wiesz- Daria po tych słowach zrozumiała że musi odpowiedzieć. Zawsze miała pięćdziesiąt procent szans że trafi we właściwy pośladek
- Na prawym
- Ja nie mam znamion, a już na pewno nie na prawym pośladku- Do rozmowy pań dołączył także Marek, który zauważył gdy Ula ponownie szła do gabinetu Dari, poszedł więc za nią i czekał pod drzwiami aby w odpowiednim momencie zareagować
- Dokładnie, ani ty ani Antek nie macie znamion, a ty Daria wiedziałbyś to gdyby było tak jak mówisz- Ula czuła wielka satysfakcję z powodu ujawnienia prawdy i wykluczenia rywalki
- Daria, tak jak przed chwilą mówiłem- nawiązał do rozmowy, która odbyła się bez udziału Uli- Pakuj się, a od jutra nie chcę cię widzieć w firmie- Marek dołożył jeszcze swoje dwa grosze, a następnie zaprosił Ule do swojego gabinetu. Wiedział że o tej sytuacji muszą jeszcze porozmawiać w cztery oczy, a nie chciał tego odkładać aż do powrotu do domu. 
- Co gdyby Darii udałoby się zgadnąć?- zapytał po dokładnym zamknięciu drzwi gabinetu
- Pytanie zadałam tak, aby zasugerować że to znamię masz. Gdyby znała prawdziwą odpowiedź oznaczałoby to że z nią spałeś, a ona mówi prawdę- Ula właśnie oparta o biurko oglądała zdjęcie które stało na biurku prezesa
- Nie spałem z nią ani z żadną inną od czasu nocy którą spędziliśmy w tym gabinecie, a której powstał nasz syn. Wszystko co napisałem w liście było prawdą
- Ja też cię kocham, a Daria mi to tylko uświadomiła- Ula powiedziała coś co tak naprawdę zrozumiała dopiero dzisiaj
- Chyba powinienem jej podziękować- Marek próbował żartować ale gdy zauważył że Uli ten typ żartu nie przypadł do gustu szybko przestał i zajął się tym co znacznie bardziej spodobało się jego ukochanej.






Wzajemna bliskość sprawiła im wiele radości ale przyszedł czas na powrót do spraw całkowicie przyziemnych. Postanowili odebrać Antka od Janka i razem wrócić do domu w którym mieli zamiar w dalszym ciągu konsumować swą miłość

- Janek bardzo ci dziękuję, że zająłeś się Antkiem. Mam nadzieję że był grzeczny- Ula jak każda matka miała nadzieję, że jej dziecko nie przysporzyło wielu problemów
- Nie ma sprawy, muszę ćwiczyć- w tym momencie Janek zapragnął wyjawić nowinę- Kinga jest w ciąży
- Gratulacje! Bardzo się cieszę, Antek będzie miał się z kim bawić- radość Uli była wielka i szczera. Jeszcze rok temu uważała, że ciąża i dziecko to najgorsze co mogło jej się w życiu przytrafić, a teraz gdy patrzyła na swojego syna to wiedziała, że ta wpadka to jedna z najlepszych rzeczy jaka jej się w życiu udała-Powiedziałeś rodzicom?
- Jeszcze nie, pamiętam jak zareagowali na wieści o twojej ciąży. Już słyszę te kazania, że powinienem zapewnić rodzinie życie na jakimś poziomie, a ja tak naprawdę jeszcze nic nie mam. Znasz ich przecież- wiedział, że w sprawie relacji z rodzicami zrozumie go tylko siostra
- Trzymaj, to klucze do mojego mieszkania, a właściwie to już twojego. Jutro przywiozą meble dla dziecka. Mam nadzieję, że wam się spodobają.
- Ale ja nie mogę przyjąć takiego prezentu. Przecież ty się chciałaś przeprowadzić- Janek tym razem nie rozumiał swojej siostry
- Mi to mieszkanie już nie będzie potrzebne, zostaję u Marka. A to wszystko dzięki tobie braciszku.