sobota, 28 września 2019
niedziela, 22 września 2019
Samotni w stolicy 18
Spacerowali po parku w którym tak naprawdę wszystko się zaczęło, od tej jednej pomyłki zaczęło się coś o czym marzyli całe życie. Bo przecież każdy marzy o szczęściu. Oni to szczęście wyobrażali sobie zupełnie inaczej, ale żadne z nich nie zamieniłoby tego co mają, na to co chcieli mieć. A co mają? Marek i Ula mają trójkę dzieci, które jadą przed nimi w wózku. Antek ma już prawie dwa lata, a jego młodsze siostry zaledwie dwa miesiące. Dziewczynki tak jak ich starszy brat planowane nie były, a wręcz pokrzyżowały plany swoim rodzicom.
- Ula, wiesz, że ta pomyłka to najcudowniejsza rzecz jaka mnie w życiu spotkała?- zapytał gdy siedzieli na ławeczce w parku patrząc na Antka zbierającego kasztany- Odkąd pojawiłaś się w moim życiu wszystko się zmieniło, przestałem mieć nad wszystkim kontrolę ale bardzo się z tego cieszę. Wiem, że nie chciałaś zostać moją żoną tylko dlatego, że mamy dziecko ale ja chciałbym abyś została moją żoną bo cię kocham i wiem, że ty kochasz mnie. Wyjdziesz za mnie?- zapytał choć było to spontaniczne pytanie. Pierścionek nosił przy sobie odkąd tylko bliźniaczki pojawiły się na świecie ale dotąd zawsze wycofywał się w ostatnim momencie. Kolacja w najlepszej restauracji, spacer pod gwiazdami, romantyczna kolacja w domu gdy dzieci już spały, to tylko niektóre próby które podejmował. Zawsze jednak rezygnował z obawy przed odrzuceniem. Ula pomimo wielu zmian które zaszły w jej głowie nadal była uparta i nie szła na kompromisy.
- Tak. Ale bardzo cię proszę nie zwlekajmy z tym dłużej- odpowiedź Uli bardzo Marka zaskoczyła, bo ta nie zastanawiała się ani chwili- Wiem, że od ponad miesiąca chcesz się oświadczyć, widziałam pierścionek. Znalazłam go przez przypadek, ale bardzo dobrze się stało, bo miałam czas aby tą decyzję przemyśleć. Chcę zostać twoją żoną i to jak najszybciej. Jedźmy do rodziców, zostawmy tam dzieci, a potem jeźdźmy do kościoła ustalić datę ślubu i chrztu dziewczynek.- Marek był wniebowzięty, o niczym tak bardzo nie marzył jak o ślubie w kościele z Ulą, bardzo się też cieszył, że z Klaudią wziął tylko ślub cywilny.
W tym czasie w Rysiowie toczyła się rozmowa pomiędzy państwem Cieplak a Piotrem, który wrócił własnie z Bostonu i przyjechał z wizytą. Po zaparzeniu kawy cała trójka zasiadła na kanapie w pokoju gościnnym, tak jak robili to dawniej gdy Piotr był jeszcze kandydatem na zięcia.
- A co tam u państwa słychać? Janek już nie mieszka w domu?- zapytał, bowiem od wejścia nie widział śladów pomieszkiwania młodszego brata swojej byłej narzeczonej
- Zostaliśmy sami w Rysiowie, dzieci się wyprowadziły do Warszawy, pozakładali rodziny, mamy wnuki- Magda w skrócie opowiadała o zmianach które zaszły w rodzinie Cieplaków na przestrzeni ostatnich trzech lat
- Janek i Kinga są już po ślubie?- Piotr zapytał ponieważ zauważył trzy zdjęcia stojące na komodzie. Największe z nich było portretem ślubnym Janka
- Tak, młodzi byli ale zaszła konieczność to i na szybszy ślub się zdecydowali- A to Zosia, córeczka Janka- Magda podała Piotrowi kolejną ramkę ze zdjęciem, tym razem z chrzcin wnuczki gdy jest trzymana przez rodziców
- Ula była chrzestną?- Piotr nawiązał do ostatniego zdjęcia stojącego na komodzie, które przedstawiało Ulę, Marka i Antka w ubranku z jego chrztu
- Tak była, ale to akurat zdjęcie z chrzcin Antka- Józef widział, że Piotr nie wie kim jest Antek pośpieszył z wyjaśnieniami- Antoś to syn Uli a to Marek, tato Antka- senior pokazywał palcem po zdjęciu
- Ula ma dziecko?- niedowierzanie w głosie Piotra słyszeli oboje
- I to nie jedno- Józef zdążył odpowiedzieć tylko tyle, ponieważ w tym czasie usłyszeli dźwięk otwieranych drzwi i głos córki
- Mamo mogę zostawić u was dzieciaki na godzinkę?- zapytała tuż po wejściu - Chcemy z Markiem pojechać do księdza i ustalić datę ślubu i jednocześnie chrzcin dziewczynek- krzyczała od wejścia - Piotr? Po co przyjechałeś?- zapytała gdy już zobaczyła byłego narzeczonego na kanapie a jego oczom ukazała się kobieta w ręku trzymająca fotelik samochodowy z niemowlakiem i chłopczyk który od razu wskoczył na kolana dziadka
- Wróciłem do Polski i odwiedzam swoich pacjentów. Nie ukrywam miałem także nadzieję, że ciebie również tu spotkam- w tym momencie do kuchni wszedł także Marek z brakującą córeczką
- Ja miałam nadzieję, że się już nie spotkamy, ale jak widać nie mogę mieć wszystkiego
- Porozmawiajmy w cztery oczy- prośba Piotra była Uli na rękę, nie chciała rozmawiać z byłym partnerem przy rodzicach. Gdy oboje znaleźli się już na zewnątrz Piotr znacznie podniósł ton swojego głosu, tak że przez uchylone okno wszyscy obecni w domu słyszeli o czym rozmawiają dawni partnerzy
- Wyjechałem na trzy lata a ty w tym czasie dorobiłaś się trójki dzieci! Ze mną byłaś pięć lat i nie chciałaś mieć dzieci. Mówiłaś, że nie nadajesz się na matkę- robił wyrzuty
- A ty mówiłeś że jesteś bezpłodny!- Uli również udzielił się ton głosu Piotra ale po chwili się uspokoiła i kontynuowała rozmowę już znacznie ciszej- Naprawdę chcesz teraz wracać do spraw które miały miejsce ponad trzy lata temu? Okłamywałeś mnie i dlatego bardzo się cieszę, że to nie twoje dzieci urodziłam.
- Ula wszystko w porządku?- Marek, który nie wytrzymał w domu, dołączył do dawnych kochanków
- Przyjechałem aby odbudować nasz związek, ale nie będę ci już przeszkadzał w tej rodzinnej sielance- Piotr po tych słowach odwrócił się i odszedł w kierunku bramy a Ula patrząc jak odchodzi miała nadzieję, że już nigdy go nie spotka.
- Jesteś zła na Piotra?- zapytał Marek gdy widział jak były narzeczony odjechał swym samochodem
- Tak naprawdę to jestem mu wdzięczna. Poniekąd to dzięki niemu przestałam brać tabletki i Antoś mógł powstać. Jestem też wdzięczna Darii za te jej kłamstwa, dzięki niej zrozumiałam że nie chcę cię stracić. Ale pomimo mojej wdzięczności dla tych osób nie chcę aby uczestniczyły w naszym życiu. Oboje są przebiegli a ja chcę otaczać się ludźmi, którzy nam dobrze życzą.
- Ja też tego chcę, ale teraz jedźmy już do proboszcza, aby wrócić przed porą karmienia dziewczynek
- Kocham cię Marek
- Ja też cię kocham. Ciebie i nasze dzieci.
Spacerowali po parku w którym tak naprawdę wszystko się zaczęło, od tej jednej pomyłki zaczęło się coś o czym marzyli całe życie. Bo przecież każdy marzy o szczęściu. Oni to szczęście wyobrażali sobie zupełnie inaczej, ale żadne z nich nie zamieniłoby tego co mają, na to co chcieli mieć. A co mają? Marek i Ula mają trójkę dzieci, które jadą przed nimi w wózku. Antek ma już prawie dwa lata, a jego młodsze siostry zaledwie dwa miesiące. Dziewczynki tak jak ich starszy brat planowane nie były, a wręcz pokrzyżowały plany swoim rodzicom.
- Ula, wiesz, że ta pomyłka to najcudowniejsza rzecz jaka mnie w życiu spotkała?- zapytał gdy siedzieli na ławeczce w parku patrząc na Antka zbierającego kasztany- Odkąd pojawiłaś się w moim życiu wszystko się zmieniło, przestałem mieć nad wszystkim kontrolę ale bardzo się z tego cieszę. Wiem, że nie chciałaś zostać moją żoną tylko dlatego, że mamy dziecko ale ja chciałbym abyś została moją żoną bo cię kocham i wiem, że ty kochasz mnie. Wyjdziesz za mnie?- zapytał choć było to spontaniczne pytanie. Pierścionek nosił przy sobie odkąd tylko bliźniaczki pojawiły się na świecie ale dotąd zawsze wycofywał się w ostatnim momencie. Kolacja w najlepszej restauracji, spacer pod gwiazdami, romantyczna kolacja w domu gdy dzieci już spały, to tylko niektóre próby które podejmował. Zawsze jednak rezygnował z obawy przed odrzuceniem. Ula pomimo wielu zmian które zaszły w jej głowie nadal była uparta i nie szła na kompromisy.
- Tak. Ale bardzo cię proszę nie zwlekajmy z tym dłużej- odpowiedź Uli bardzo Marka zaskoczyła, bo ta nie zastanawiała się ani chwili- Wiem, że od ponad miesiąca chcesz się oświadczyć, widziałam pierścionek. Znalazłam go przez przypadek, ale bardzo dobrze się stało, bo miałam czas aby tą decyzję przemyśleć. Chcę zostać twoją żoną i to jak najszybciej. Jedźmy do rodziców, zostawmy tam dzieci, a potem jeźdźmy do kościoła ustalić datę ślubu i chrztu dziewczynek.- Marek był wniebowzięty, o niczym tak bardzo nie marzył jak o ślubie w kościele z Ulą, bardzo się też cieszył, że z Klaudią wziął tylko ślub cywilny.
W tym czasie w Rysiowie toczyła się rozmowa pomiędzy państwem Cieplak a Piotrem, który wrócił własnie z Bostonu i przyjechał z wizytą. Po zaparzeniu kawy cała trójka zasiadła na kanapie w pokoju gościnnym, tak jak robili to dawniej gdy Piotr był jeszcze kandydatem na zięcia.
- A co tam u państwa słychać? Janek już nie mieszka w domu?- zapytał, bowiem od wejścia nie widział śladów pomieszkiwania młodszego brata swojej byłej narzeczonej
- Zostaliśmy sami w Rysiowie, dzieci się wyprowadziły do Warszawy, pozakładali rodziny, mamy wnuki- Magda w skrócie opowiadała o zmianach które zaszły w rodzinie Cieplaków na przestrzeni ostatnich trzech lat
- Janek i Kinga są już po ślubie?- Piotr zapytał ponieważ zauważył trzy zdjęcia stojące na komodzie. Największe z nich było portretem ślubnym Janka
- Tak, młodzi byli ale zaszła konieczność to i na szybszy ślub się zdecydowali- A to Zosia, córeczka Janka- Magda podała Piotrowi kolejną ramkę ze zdjęciem, tym razem z chrzcin wnuczki gdy jest trzymana przez rodziców
- Ula była chrzestną?- Piotr nawiązał do ostatniego zdjęcia stojącego na komodzie, które przedstawiało Ulę, Marka i Antka w ubranku z jego chrztu
- Tak była, ale to akurat zdjęcie z chrzcin Antka- Józef widział, że Piotr nie wie kim jest Antek pośpieszył z wyjaśnieniami- Antoś to syn Uli a to Marek, tato Antka- senior pokazywał palcem po zdjęciu
- Ula ma dziecko?- niedowierzanie w głosie Piotra słyszeli oboje
- I to nie jedno- Józef zdążył odpowiedzieć tylko tyle, ponieważ w tym czasie usłyszeli dźwięk otwieranych drzwi i głos córki
- Mamo mogę zostawić u was dzieciaki na godzinkę?- zapytała tuż po wejściu - Chcemy z Markiem pojechać do księdza i ustalić datę ślubu i jednocześnie chrzcin dziewczynek- krzyczała od wejścia - Piotr? Po co przyjechałeś?- zapytała gdy już zobaczyła byłego narzeczonego na kanapie a jego oczom ukazała się kobieta w ręku trzymająca fotelik samochodowy z niemowlakiem i chłopczyk który od razu wskoczył na kolana dziadka
- Wróciłem do Polski i odwiedzam swoich pacjentów. Nie ukrywam miałem także nadzieję, że ciebie również tu spotkam- w tym momencie do kuchni wszedł także Marek z brakującą córeczką
- Ja miałam nadzieję, że się już nie spotkamy, ale jak widać nie mogę mieć wszystkiego
- Porozmawiajmy w cztery oczy- prośba Piotra była Uli na rękę, nie chciała rozmawiać z byłym partnerem przy rodzicach. Gdy oboje znaleźli się już na zewnątrz Piotr znacznie podniósł ton swojego głosu, tak że przez uchylone okno wszyscy obecni w domu słyszeli o czym rozmawiają dawni partnerzy
- Wyjechałem na trzy lata a ty w tym czasie dorobiłaś się trójki dzieci! Ze mną byłaś pięć lat i nie chciałaś mieć dzieci. Mówiłaś, że nie nadajesz się na matkę- robił wyrzuty
- A ty mówiłeś że jesteś bezpłodny!- Uli również udzielił się ton głosu Piotra ale po chwili się uspokoiła i kontynuowała rozmowę już znacznie ciszej- Naprawdę chcesz teraz wracać do spraw które miały miejsce ponad trzy lata temu? Okłamywałeś mnie i dlatego bardzo się cieszę, że to nie twoje dzieci urodziłam.
- Ula wszystko w porządku?- Marek, który nie wytrzymał w domu, dołączył do dawnych kochanków
- Przyjechałem aby odbudować nasz związek, ale nie będę ci już przeszkadzał w tej rodzinnej sielance- Piotr po tych słowach odwrócił się i odszedł w kierunku bramy a Ula patrząc jak odchodzi miała nadzieję, że już nigdy go nie spotka.
- Jesteś zła na Piotra?- zapytał Marek gdy widział jak były narzeczony odjechał swym samochodem
- Tak naprawdę to jestem mu wdzięczna. Poniekąd to dzięki niemu przestałam brać tabletki i Antoś mógł powstać. Jestem też wdzięczna Darii za te jej kłamstwa, dzięki niej zrozumiałam że nie chcę cię stracić. Ale pomimo mojej wdzięczności dla tych osób nie chcę aby uczestniczyły w naszym życiu. Oboje są przebiegli a ja chcę otaczać się ludźmi, którzy nam dobrze życzą.
- Ja też tego chcę, ale teraz jedźmy już do proboszcza, aby wrócić przed porą karmienia dziewczynek
- Kocham cię Marek
- Ja też cię kocham. Ciebie i nasze dzieci.
niedziela, 8 września 2019
Samotni w stolicy 17
- Siostra, powiesz co się stało? Dlaczego płaczesz?- Janek próbował dowiedzieć się czegokolwiek od siostry która właśnie wróciła z rozmowy z Darią
- Pomożesz mi dzisiaj po pracy przewieźć moje rzeczy do mojego mieszkania? Wyprowadzam się od Marka
- Stało się coś?- dopytywał, chciał zrozumieć skąd nagle pomysł przeprowadzki- Marek od rana biega zdenerwowany, ale myślałem, że to przez tę aferę w szwalni. Jak przyszedłem dzisiaj wcześniej do pracy to słyszałem jego i Darię
- Dobrze się bawili?- zapytała, będąc pewną, że Janek był świadkiem zabaw na kanapie
- O czym ty mówisz? Wrzeszczał na nią tak, że u mnie było ich słychać. Jego gabinet jest jednak dwa piętra wyżej więc tam na górze to było naprawdę głośno. To chyba przez tą szwalnie- Janek chciał w dalszym ciągu opowiadać o swoich przypuszczeniach ale Uli szwalnie nie interesowały
- Kłócili się w jego gabinecie, a nie u niej?- zapytała, bo słowa brata kłóciły się ze słowami Darii
- Na pewno u niego. Gabinet Dari jest przecież w innej części budynku- odparł bez zastanawiania, co tylko upewniło Ulę, że Janek nie kłamie. A komu ma wierzyć jak nie własnemu bratu? Ponownie postanowiła odwiedzić Darię w celu ostatecznego rozprawienia się z jej kłamstwami.
- Na którym pośladku Marek ma znamię? Prawym czy lewym?- zapytała tuż po wejściu do gabinetu swojej rywalki tym razem bez pukania
- Co to ma być jakiś test?- Daria próbowała wyśmiać Ulę, za tego typu pomysły
- Na pewno znasz odpowiedź, przecież dzisiaj rano widziałaś jego tyłek- postawa Dari upewniała Ule w jej podejrzeniach
- Ja widziałam, ale ty możesz już nie pamiętać, przecież już grubo ponad rok nie widziałaś go nago- Daria w dalszym ciągu starała się uniknąć odpowiedzi
- Antek ma w tym samym miejscu. Odpowiedz albo uznam, że jednak nie wiesz- Daria po tych słowach zrozumiała że musi odpowiedzieć. Zawsze miała pięćdziesiąt procent szans że trafi we właściwy pośladek
- Na prawym
- Ja nie mam znamion, a już na pewno nie na prawym pośladku- Do rozmowy pań dołączył także Marek, który zauważył gdy Ula ponownie szła do gabinetu Dari, poszedł więc za nią i czekał pod drzwiami aby w odpowiednim momencie zareagować
- Dokładnie, ani ty ani Antek nie macie znamion, a ty Daria wiedziałbyś to gdyby było tak jak mówisz- Ula czuła wielka satysfakcję z powodu ujawnienia prawdy i wykluczenia rywalki
- Daria, tak jak przed chwilą mówiłem- nawiązał do rozmowy, która odbyła się bez udziału Uli- Pakuj się, a od jutra nie chcę cię widzieć w firmie- Marek dołożył jeszcze swoje dwa grosze, a następnie zaprosił Ule do swojego gabinetu. Wiedział że o tej sytuacji muszą jeszcze porozmawiać w cztery oczy, a nie chciał tego odkładać aż do powrotu do domu.
- Co gdyby Darii udałoby się zgadnąć?- zapytał po dokładnym zamknięciu drzwi gabinetu
- Pytanie zadałam tak, aby zasugerować że to znamię masz. Gdyby znała prawdziwą odpowiedź oznaczałoby to że z nią spałeś, a ona mówi prawdę- Ula właśnie oparta o biurko oglądała zdjęcie które stało na biurku prezesa
- Nie spałem z nią ani z żadną inną od czasu nocy którą spędziliśmy w tym gabinecie, a której powstał nasz syn. Wszystko co napisałem w liście było prawdą
- Ja też cię kocham, a Daria mi to tylko uświadomiła- Ula powiedziała coś co tak naprawdę zrozumiała dopiero dzisiaj
- Chyba powinienem jej podziękować- Marek próbował żartować ale gdy zauważył że Uli ten typ żartu nie przypadł do gustu szybko przestał i zajął się tym co znacznie bardziej spodobało się jego ukochanej.
Wzajemna bliskość sprawiła im wiele radości ale przyszedł czas na powrót do spraw całkowicie przyziemnych. Postanowili odebrać Antka od Janka i razem wrócić do domu w którym mieli zamiar w dalszym ciągu konsumować swą miłość
- Janek bardzo ci dziękuję, że zająłeś się Antkiem. Mam nadzieję że był grzeczny- Ula jak każda matka miała nadzieję, że jej dziecko nie przysporzyło wielu problemów
- Nie ma sprawy, muszę ćwiczyć- w tym momencie Janek zapragnął wyjawić nowinę- Kinga jest w ciąży
- Gratulacje! Bardzo się cieszę, Antek będzie miał się z kim bawić- radość Uli była wielka i szczera. Jeszcze rok temu uważała, że ciąża i dziecko to najgorsze co mogło jej się w życiu przytrafić, a teraz gdy patrzyła na swojego syna to wiedziała, że ta wpadka to jedna z najlepszych rzeczy jaka jej się w życiu udała-Powiedziałeś rodzicom?
- Jeszcze nie, pamiętam jak zareagowali na wieści o twojej ciąży. Już słyszę te kazania, że powinienem zapewnić rodzinie życie na jakimś poziomie, a ja tak naprawdę jeszcze nic nie mam. Znasz ich przecież- wiedział, że w sprawie relacji z rodzicami zrozumie go tylko siostra
- Trzymaj, to klucze do mojego mieszkania, a właściwie to już twojego. Jutro przywiozą meble dla dziecka. Mam nadzieję, że wam się spodobają.
- Ale ja nie mogę przyjąć takiego prezentu. Przecież ty się chciałaś przeprowadzić- Janek tym razem nie rozumiał swojej siostry
- Mi to mieszkanie już nie będzie potrzebne, zostaję u Marka. A to wszystko dzięki tobie braciszku.
Subskrybuj:
Posty (Atom)


