- Już mi tak nie dziękuj, mówiłam ci, że moja współlokatorka się wyprowadziła i dopóki nie znajdę nikogo na jej miejsce to ten pokój stoi pusty. - Ula czuła się nieswojo, gdy Marek cały czas jej dziękował bo w swojej ocenie nie zrobiła niczego nadzwyczajnego.
- A mógłbym go wynająć na dłużej? - Ula spojrzała się na Marka ze zdziwieniem, a on pośpieszył z wyjaśnieniami - Ja właściwie szukałem mieszkania ale po tym jak żona zostawiła mnie bez kasy to stać mnie jedynie na mały pokój. U przyjaciela już nie mogę mieszkać a zbyt wiele kasy to on też mi nie pożyczy - Marek wiedział ile kosztował pierścionek dla Violi i wiedział, że Sebastian wielkich oszczędności nie posiada dlatego też nie będzie mógł mu pożyczyć takiej kwoty jaką Marek zwykle miesięcznie wydawał.
- Właściwie to ja szukałam dziewczyny - wiedziała jego minę i po raz kolejny tego dnia zrobiło jej się go żal - Ale o ile nie jesteś bałaganiarzem to mogę się zgodzić na ciebie - jego twarz od razu się rozjaśniła - A powiesz mi co ty takiego zrobiłeś tej swojej żonie, że wyczyściła ci konto? - Marek zastanawiał się chwilę od czego ma zacząć ale gdy już był gotowy powiedzieć o rozwodzie i jego powodach usłyszał - Albo lepiej nie mów, bo jeszcze zmienię zdanie i nie będę już miała ochoty na pomoc tobie - wiedział, że pewnie pomyślała, że to on odpowiada za rozpad jego małżeństwa bo wiele osób tak myślało. Nawet w firmie cały czas musiał mierzyć się z taką opinią. Wszyscy pracownicy wiedzieli, że zostawił żonę samą z dzieckiem bo znudziło mu się ojcostwo. Nie prostował tych plotek bo chyba nikt nie ma ochoty się chwalić, że został zdradzony i dał się wplątać w małżeństwo z powodu nie swojego dziecka. Nim się obejrzał doszli już do mieszkania Uli, było malutkie ale bardzo przytulne, pokój który miał wynajmować był połączony z kuchnią co oznaczało, że nie mógł liczyć na pełną prywatność, ale w tym momencie nie miał innego wyboru jak zgodzić się na takie warunki. Zasnął szybko a następnego dnia wyszedł nim Ula wstała. Gdy tylko pojawił się w firmie odłożył teczkę do gabinetu a następnie ruszył do Sebastiana aby prosić o pożyczkę.
- Gratuluję stary, Viola już mi się pochwaliła pierścionkiem. Mam do ciebie prośbę. Pożyczysz mi trochę pieniędzy? - od razu przeszedł do sedna swojej wizyty
- Przecież jest początek miesiąca, dopiero co poszły wypłaty, dodatkowo jest początek kwartału więc dostałeś swoją premię za udziały - Sebastian jako kadrowy wiedział jaką pensję Marek zgarnia za sprawowanie funkcji prezesa i aż mu się w głowie nie mieściło, że mógłby w kilka dni wydać takie pieniądze.
- Paulina wyczyściła mi konto i dopiero ty mi uświadomiłeś dlaczego zrobiła to dopiero teraz. Chciała zgarnąć jak najwięcej a przecież gdyby zrobiła to wcześniej to już wtedy zablokowałbym jej konto. Jaki ja głupi byłem! - Marek opadł zrezygnowany na krzesło, był zły sam na siebie za to, że przez te dwa tygodnie odkąd nie mieszka z Pauliną nawet nie przyszło mu do głowy aby cofnąć jej upoważnienie do jego konta.
- Spoko, ja też jestem po wypłacie więc mogę ci pożyczyć trochę ale nie ukrywam trochę się spłukałem na ten pierścionek i nie mam wiele - Marek na przyjaciela zawsze mógł liczyć bo od razu dostał przelew od Sebastiana na kwotę za jaką będzie musiał przeżyć ten miesiąc. Nie była duża ale zawsze to coś. Od razu po pracy pojechał do banku aby zablokować dostęp do konta dla Pauliny i wypłacić gotówkę aby móc spłacić dług u Uli. Chciał wrócić do mieszkania ale wczorajszego wieczora nie dostał kluczy dlatego najpierw pojechał do baru podejrzewając, że tam znajdzie Ulę. Nie było jej tam dlatego ruszył w stronę mieszkania i na jego szczęście zastał ją w mieszkaniu.
- Oddaję dług i chciałbym cię zabrać na kolację w ramach podziękowań za pomoc - chciał spędzić wieczór w miłej atmosferze aby zapomnieć o swoich problemach a wieczór z piękną kobietą na pewno poprawiłby mu nastrój
- Dzięki ale to nie jest konieczne. Tutaj masz klucze, numer do mnie i do właścicielki mieszkania, a także kwotę wynajmu - podała mu kartkę z zapisanymi liczbami na którą szybo zerknął ale nie chciał w tym momencie skupiać się na tych przyziemnych sprawach
- Bardzo mi zależy na tym aby ci podziękować za pomoc - nie odpuszczał
- Marek, zgodziłam się abyś zamieszkał w tym pokoju, dałam ci swój numer ale nie zmieniłam zdania. Nie spotykam się z żonatymi. - przypomniała mu to o czym mówiła mu w pracy, bo choć Marek już nie miał obrączki na palcu to nadal był dla niej zakazanym owocem
- Mówiłem ci przecież, że się rozwodzę - tą informację podał jej już kilka razy ale ona nie przyjmowała jej do wiadomości
- Z rozwodnikami też się nie spotykam. Raz już coś ślubowałeś kobiecie, mówiłeś że do końca życia a jednak się rozwodzicie. Ja nie szukam przygód, tylko kogoś kto potrafi dotrzymać danego słowa. Kogoś kto jak mówi, że kocha to kocha a nie zdradza. - choć Marek był w jej typie to jednak nie mogła się zgodzić na uwikłanie się w relację z żonatym facetem, który już raz obiecywał kobiecie miłość i wierność do końca życia a jednak sądząc po jego wieku nie długo wytrzymał w tym postanowieniu. Jaką więc miałaby mieć pewność, że z nią będzie inaczej? Doświadczenia życiowe sprawiały, że wolała trzymać się z daleka od przystojnych mężczyzn, którym obce jest słowo wierność.
- A na kolację jako tylko współlokatorka ze mną pójdziesz? - Marek wiedział, że przynajmniej do czasu otrzymania rozwodu u Uli jest skreślony ale nie zmieniało to faktu iż nadal chciał się odwdzięczyć za pomoc
- Nie - postanowiła zmienić temat - Zwolniłam ci półkę w lodówce i zrobiłam miejsce na twoje rzeczy w łazience. Ja zwykle pracuję wieczorami więc raczej będziemy się mijać a dzięki temu nie będziemy sobie przeszkadzać - pokiwał tylko zrezygnowany głową bo wiedział, że nic nie ugra, Ula zbudowała wokół siebie mur przez który on musiał się przebić tylko jeszcze nie wiedział w jaki sposób. Tak jak Ula uprzedzała, praktycznie się nie widywali, bowiem gdy on wracał z pracy ona już była w swojej pracy a gdy on wychodził do firmy Ula jeszcze spała. Do baru w którym pracowała Ula przestał zaglądać bowiem ze względu na ograniczone środki finansowe musiał zmienić swoje przyzwyczajenia. Kolejnym sposobem na oszczędności stało się gotowanie w domu, dawniej jadał głównie w restauracjach ale przy pomocy porad z internetu udawało mu się przygotować proste posiłki. W niedzielę postanowił przyrządzić zapiekankę ziemniaczaną. Ten dzień nie był dla niego jednak szczęśliwy bowiem wszystko leciało mu z rąk, podczas zmywania zbił kubek a potem metalowa miska upadła na podłogę robiąc przy tym dużo hałasu. Nie minęło wiele czasu gdy w drzwiach pojawiła się Ula owinięta szlafrokiem
- Przepraszam za ten hałas, nie chciałem cię obudzić. Postaram się już być cicho - wyraził skruchę bo wiedział, że gdyby to on był na jej miejscu to na pewno byłby wściekły za taką nagłą pobudkę - Zbiłem też twój kubek, postaram się odkupić podobny
- Nic się nie stało, nie mogę przecież przespać całego dnia, a kubkiem się nie przejmuj, trochę ich jeszcze mam i nie jestem do nich przywiązana - uśmiechnęła się i nalała wody do czajnika aby przygotować sobie kawę - Co robisz?
- Zapiekankę, tylko średnio mi idzie. Chyba porwałem się z motyką na śliwki, jak mówi moja sekretarka. - chciał ją rozbawić i udało mu się bo na twarzy Uli pojawił się delikatny uśmiech
- Dobrze ci idzie, ziemniaki obrane, teraz pokrój je w cienkie plasterki i dodaj na co masz ochotę, a potem do piekarnika. Pomogłabym ci ale muszę wziąć prysznic i wypić kawę aby się obudzić. - Ula poszła do łazienki a już po chwili usłyszał szum wody. Jeszcze raz z uwagą przeczytał przepis aby niczego nie zepsuć bowiem w tej zapiekance upatrywał szansy na przekonanie do siebie Uli.