niedziela, 29 listopada 2020

Gra pozorów 4

 - Naprawdę jestem ci bardzo wdzięczny za to, że mnie uratowałaś tą pożyczką. Jutro wszystko ci oddam jak pożyczę pieniądze od Sebastiana. I za tą propozycję noclegu również ci dziękuję. Gdyby nie ty to musiałbym spać w firmie - podczas spaceru do mieszkania Uli Marek wyrażał swoją wielką wdzięczność za to, że Ula zachowała się wobec niego w taki sposób, nie znał jej ale wiedział, że ma wielkie serce, które nie pozwala jej przejść obojętnie obok niepowodzenia innych osób. 
- Już mi tak nie dziękuj, mówiłam ci, że moja współlokatorka się wyprowadziła i dopóki nie znajdę nikogo na jej miejsce to ten pokój stoi pusty. - Ula czuła się nieswojo, gdy Marek cały czas jej dziękował bo w swojej ocenie nie zrobiła niczego nadzwyczajnego.
- A mógłbym go wynająć na dłużej? - Ula spojrzała się na Marka ze zdziwieniem, a on pośpieszył z wyjaśnieniami - Ja właściwie szukałem mieszkania ale po tym jak żona zostawiła mnie bez kasy to stać mnie jedynie na mały pokój. U przyjaciela już nie mogę mieszkać a zbyt wiele kasy to on też mi nie pożyczy - Marek wiedział ile kosztował pierścionek dla Violi i wiedział, że Sebastian wielkich oszczędności nie posiada dlatego też nie będzie mógł mu pożyczyć takiej kwoty jaką Marek zwykle miesięcznie wydawał. 
- Właściwie to ja szukałam dziewczyny - wiedziała jego minę i po raz kolejny tego dnia zrobiło jej się go żal - Ale o ile nie jesteś bałaganiarzem to mogę się zgodzić na ciebie - jego twarz od razu się rozjaśniła - A powiesz mi co ty takiego zrobiłeś tej swojej żonie, że wyczyściła ci konto? - Marek zastanawiał się chwilę od czego ma zacząć ale gdy już był gotowy powiedzieć o rozwodzie i jego powodach usłyszał - Albo lepiej nie mów, bo jeszcze zmienię zdanie i nie będę już miała ochoty na pomoc tobie - wiedział, że pewnie pomyślała, że to on odpowiada za rozpad jego małżeństwa bo wiele osób tak myślało. Nawet w firmie cały czas musiał mierzyć się z taką opinią. Wszyscy pracownicy wiedzieli, że zostawił żonę samą z dzieckiem bo znudziło mu się ojcostwo. Nie prostował tych plotek bo chyba nikt nie ma ochoty się chwalić, że został zdradzony i dał się wplątać w małżeństwo z powodu nie swojego dziecka. Nim się obejrzał doszli już do mieszkania Uli, było malutkie ale bardzo przytulne, pokój który miał wynajmować był połączony z kuchnią co oznaczało, że nie mógł liczyć na pełną prywatność, ale w tym momencie nie miał innego wyboru jak zgodzić się na takie warunki. Zasnął szybko a następnego dnia wyszedł nim Ula wstała. Gdy tylko pojawił się w firmie odłożył teczkę do gabinetu a następnie ruszył do Sebastiana aby prosić o pożyczkę. 
- Gratuluję stary, Viola już mi się pochwaliła pierścionkiem. Mam do ciebie prośbę. Pożyczysz mi trochę pieniędzy? - od razu przeszedł do sedna swojej wizyty
- Przecież jest początek miesiąca, dopiero co poszły wypłaty, dodatkowo jest początek kwartału więc dostałeś swoją premię za udziały - Sebastian jako kadrowy wiedział jaką pensję Marek zgarnia za sprawowanie funkcji prezesa i aż mu się w głowie nie mieściło, że mógłby w kilka dni wydać takie pieniądze. 
- Paulina wyczyściła mi konto i dopiero ty mi uświadomiłeś dlaczego zrobiła to dopiero teraz. Chciała zgarnąć jak najwięcej a przecież gdyby zrobiła to wcześniej to już wtedy zablokowałbym jej konto. Jaki ja głupi byłem! - Marek opadł zrezygnowany na krzesło, był zły sam na siebie za to, że przez te dwa tygodnie odkąd nie mieszka z Pauliną nawet nie przyszło mu do głowy aby cofnąć jej upoważnienie do jego konta. 
- Spoko, ja też jestem po wypłacie więc mogę ci pożyczyć trochę ale nie ukrywam trochę się spłukałem na ten pierścionek i nie mam wiele - Marek na przyjaciela zawsze mógł liczyć bo od razu dostał przelew od Sebastiana na kwotę za jaką będzie musiał przeżyć ten miesiąc. Nie była duża ale zawsze to coś. Od razu po pracy pojechał do banku aby zablokować dostęp do konta dla Pauliny i wypłacić gotówkę aby móc spłacić dług u Uli. Chciał wrócić do mieszkania ale wczorajszego wieczora nie dostał kluczy dlatego najpierw pojechał do baru podejrzewając, że tam znajdzie Ulę. Nie było jej tam dlatego ruszył w stronę mieszkania i na jego szczęście zastał ją w mieszkaniu. 
- Oddaję dług i chciałbym cię zabrać na kolację w ramach podziękowań za pomoc - chciał spędzić wieczór w miłej atmosferze aby zapomnieć o swoich problemach a wieczór z piękną kobietą na pewno poprawiłby mu nastrój 
- Dzięki ale to nie jest konieczne. Tutaj masz klucze, numer do mnie i do właścicielki mieszkania, a także kwotę wynajmu - podała mu kartkę z zapisanymi liczbami na którą szybo zerknął ale nie chciał w tym momencie skupiać się na tych przyziemnych sprawach
- Bardzo mi zależy na tym aby ci podziękować za pomoc - nie odpuszczał
- Marek, zgodziłam się abyś zamieszkał w tym pokoju, dałam ci swój numer ale nie zmieniłam zdania. Nie spotykam się z żonatymi. - przypomniała mu to o czym mówiła mu w pracy, bo choć Marek już nie miał obrączki na palcu to nadal był dla niej zakazanym owocem
- Mówiłem ci przecież, że się rozwodzę - tą informację podał jej już kilka razy ale ona nie przyjmowała jej do wiadomości 
- Z rozwodnikami też się nie spotykam. Raz już coś ślubowałeś kobiecie, mówiłeś że do końca życia a jednak się rozwodzicie. Ja nie szukam przygód, tylko kogoś kto potrafi dotrzymać danego słowa. Kogoś kto jak mówi, że kocha to kocha a nie zdradza. - choć Marek był w jej typie to jednak nie mogła się zgodzić na uwikłanie się w relację z żonatym facetem, który już raz obiecywał kobiecie miłość i wierność do końca życia a jednak sądząc po jego wieku nie długo wytrzymał w tym postanowieniu. Jaką więc miałaby mieć pewność, że z nią będzie inaczej? Doświadczenia życiowe sprawiały, że wolała trzymać się z daleka od przystojnych mężczyzn, którym obce jest słowo wierność. 
- A na kolację jako tylko współlokatorka ze mną pójdziesz? - Marek wiedział, że przynajmniej do czasu otrzymania rozwodu u Uli jest skreślony ale nie zmieniało to faktu iż nadal chciał się odwdzięczyć za pomoc
- Nie - postanowiła zmienić temat - Zwolniłam ci półkę w lodówce i zrobiłam miejsce na twoje rzeczy w łazience. Ja zwykle pracuję wieczorami więc raczej będziemy się mijać a dzięki temu nie będziemy sobie przeszkadzać - pokiwał tylko zrezygnowany głową bo wiedział, że nic nie ugra, Ula zbudowała wokół siebie mur przez który on musiał się przebić tylko jeszcze nie wiedział w jaki sposób. Tak jak Ula uprzedzała, praktycznie się nie widywali, bowiem gdy on wracał z pracy ona już była w swojej pracy a gdy on wychodził do firmy Ula jeszcze spała. Do baru w którym pracowała Ula przestał zaglądać bowiem ze względu na ograniczone środki finansowe musiał zmienić swoje przyzwyczajenia. Kolejnym sposobem na oszczędności stało się gotowanie w domu, dawniej jadał głównie w restauracjach ale przy pomocy porad z internetu udawało mu się przygotować proste posiłki. W niedzielę postanowił przyrządzić zapiekankę ziemniaczaną. Ten dzień nie był dla niego jednak szczęśliwy bowiem wszystko leciało mu z rąk, podczas zmywania zbił kubek a potem metalowa miska upadła na podłogę robiąc przy tym dużo hałasu. Nie minęło wiele czasu gdy w drzwiach pojawiła się Ula owinięta szlafrokiem
- Przepraszam za ten hałas, nie chciałem cię obudzić. Postaram się już być cicho - wyraził skruchę bo wiedział, że gdyby to on był na jej miejscu to na pewno byłby wściekły za taką nagłą pobudkę - Zbiłem też twój kubek, postaram się odkupić podobny
- Nic się nie stało, nie mogę przecież przespać całego dnia, a kubkiem się nie przejmuj, trochę ich jeszcze mam i nie jestem do nich przywiązana - uśmiechnęła się i nalała wody do czajnika aby przygotować sobie kawę - Co robisz?
- Zapiekankę, tylko średnio mi idzie. Chyba porwałem się z motyką na śliwki, jak mówi moja sekretarka. - chciał ją rozbawić i udało mu się bo na twarzy Uli pojawił się delikatny uśmiech
- Dobrze ci idzie, ziemniaki obrane, teraz pokrój je w cienkie plasterki i dodaj na co masz ochotę, a potem do piekarnika. Pomogłabym ci ale muszę wziąć prysznic i wypić kawę aby się obudzić. - Ula poszła do łazienki a już po chwili usłyszał szum wody. Jeszcze raz z uwagą przeczytał przepis aby niczego nie zepsuć bowiem w tej zapiekance upatrywał szansy na przekonanie do siebie Uli. 

Przeczytałeś? Skomentuj!

czwartek, 26 listopada 2020

Gdyby życie było bajką - miniaturka

Napisałam tą miniaturkę bardzo dawno temu, nim jeszcze prowadziłam bloga. Zupełnie o niej zapomniałam ale przy okazji porządków w komputerze znalazłam i postanowiłam, że podzielę się nią z wami. 

To jest moja wersja drugiej części Brzyduli, taka bardziej bajkowa. 


Z pamiętnika Brzyduli ...

Pisałam tu ostatni raz po moim powrocie ze SPA, wtedy byłam bardzo szczęśliwą osobą a potem trochę się pokomplikowało. Bardzo się cieszę, że nie spisywałam tego co wydarzyło się podczas zarządu bo nie chcę o tym pamiętać. Ten pamiętnik to historia Brzyduli i prezesa oraz ich skomplikowanej drogi do szczęścia. Po powrocie ze SPA byłam bardzo szczęśliwa ale byłam też zupełnie inną osobą. Wiele się zmieniło, ale jedno jest stałe. Teraz jestem tak samo szczęśliwa jak wtedy, długo musiałam o to szczęście walczyć ale udało się. Bo jeśli się zaprzesz i stawisz czoło przeciwnościom losu to osiągniesz swój cel. Nie było łatwo ale było warto. Wtedy mówiłam: Dobrze jak nie za dobrze, dzisiaj już wiem, że to nie prawda. Zawsze może być lepiej. Jeśli tylko się o to postarasz. Mówiłam też: Nic się nie spełni co najpierw nie jest marzeniem. Moje marzenie się spełniło i to dawno temu a teraz trwa i trwa… 

Jestem żoną Marka, mamy piękny dom pod Warszawą, wychowujemy tu nasze dzieci: Kamilę, Daniela, Darka i Kingę. Wiem że Marek mnie kocha i wiem też, że nigdy mnie nie zdradził, czyli ludzie się jednak zmieniają, trzeba tylko w to wierzyć i dać im szansę na zmianę. Za moim mężem nadal biegają puste modelki ale on jest nie ugięty. Fajnie jest mieć męża, takiego przystojniaka, a jeszcze fajniej jest mieć pewność że ten przystojniak należy tylko do ciebie. Marek jest strasznie o mnie zazdrosny, choć nie ma o co, jednak on w każdym widzi swojego rywala. Chyba mu tak pozostało po sytuacji z Piotrem. A więc w naszym życiu rodzinnym niczego nam nie brakuje, życie zawodowe też się poukładało. Mamy firmę, Febo&Dobrzaoski choć już bez Febo, to rodzeństwo już od dawna nie istnieje w naszym życiu. Aleks sprzedał mi swoje udziały, powiedział że nie może już patrzeć jak firma jego rodziców jest zarządzana przez sekretarkę, Paulina wyjechała dużo później, tuż po narodzinach naszej najstarszej córki. Chyba dopiero wtedy zrozumiała, że Marek do niej nie wróci, bo wcześniej próbowała go odzyskać. Marek jest teraz prezesem, oddałam mu to stanowisko chwilę przed narodzinami pierwszego dziecka, postanowiłam wtedy, że zajmę się domem i dzieckiem. Jednak siedzenie w domu i uprawianie ogrodu mi nie wychodziło i bardzo szybko wróciłam do pracy, oczywiście tak tylko w awaryjnych sytuacjach ale jak to u nas w firmie awaryjne sytuacje zdarzają się bardzo często. Ale zawsze dawaliśmy sobie z Markiem radę, potem zaczęły "pomagać" nam dzieci, nie chcieliśmy ich oddawać do żłobka dlatego często zabieraliśmy ich ze sobą do firmy. Stworzyliśmy w firmie pokój dla dzieci bo jak się okazało pracowników z dziećmi stale przybywa. Mamy więc takie firmowe przedszkole. Jest jeszcze ProS, ta firma również bardzo się rozrosła, nadal jestem jej właścicielem ale to Maciek jest prezesem i to on nią zarządza, choć oczywiście FD i ProS są ze sobą ściśle połączone. Marek mówi że zawarły ze sobą związek małżeński, tak jak my. Wiem, przesadza. Nasze życie układa się pięknie na każdym polu ale cieszę się że nasi przyjaciele również są szczęśliwi.

Ala jest już na emeryturze i razem z moim tatą odpoczywają od problemów które towarzyszyły im przez całe życie. Beatka w tym roku zdaje maturę, jest też zawodowa modelką, nie chciałam tego ale się uparła, chciała pracować w modzie tak jak cała rodzina. Jasiek i Kinga pobrali się rok temu, oboje pracują i jak na razie nie myślą o dziecku. Może to i dobrze. Przecież nie każdy musi od razu być rodzicem. Ela z Włodkiem są szczęśliwym małżeństwem i mają trójkę dzieci, Ela nie chciała trzeciego ale Władek się uparł, że chce mieć córeczkę, i udało się, niedawno na świat przyszła Julita, jej starsi bracia Julek i Jaś nie byli zachwyceni tym faktem, chcieli mieć braciszka. Iza również urodziła drugie dziecko, Wieńczysław ma siostrzyczkę Kornelię, Pshemko uważa, że Kornelka będzie znakomitą projektantką mody. Nie wiem dlaczego tak uważa, a może naprawdę tak będzie? Na razie Kornelka jest ulubienicą Pshemko, która działa na niego lepiej niż czekolada. U Maćka też się wszystko pięknie poukładało, nadal mieszka w Rysiowie z Anią i swoimi bliźniaczkami: Zosią i Kasią, chciał mieć syna ale urodziły mu się córeczki, nie narzeka, mówi że to ciekawa zamiana, dzieciaki od małego uczą się hiszpańskiego, Maciek twierdzi, że to ich połączyło z Anią i dlatego ich dzieci powinny znać ten piękny język. Pshemko nadal jest naszym projektantem, choć ma wspólnika, Wojtka. Obaj są bardzo dziwni, nadal ciężko się z nimi dogadać i uspokaja ich tylko czekolada, ale taki ich urok. Artyści. Jest jeszcze Violetta i Sebastian i ich córeczka Victoria, Sebastian cały czas prosi o drugie dziecko, zazdrości dla Marka takiej gromadki, ale Violetta jest nieugięta. Nie chce być gruba a przecież po dziecku to się tyle odkłada. Po porodzie wróciła jeszcze na moment do modelingu, ale szybko się jej to znudziło. Poszła na studia, bo chciała awansu w firmie ale to również jej się szybko znudziło. Sebastian narzeka cały czas, że nie może za nią nadążyć, że ma już dość jej zwariowanych pomysłów ale ja myślę że prawda jest zupełnie inna. On właśnie to w niej kocha. Mam też kontakt z Piotrem, ma żonę i mieszkają w Bostonie, chyba też są szczęśliwi. Przynajmniej mam taką nadzieję. Moje szczęście zawdzięczam Piotrowi, to on powiedział dla Marka coś czego ja nie potrafiłam mu powiedzieć. Uleczył nasze serca, prawdziwy kardiolog.

Mam nadzieję że w naszym życiu już nic się nie zmieni, że zawsze będę już taka szczęśliwa. A to piszę aby na starość móc przeczytać o tym jak było, to będą piękne wspomnienia. Mam wszystko, nawet to o czym nie marzyłam. To już ostatnia wolna kartka w tym zeszycie, kolejnego nie będzie bo nie chcę żadnych zmian, tak jest dobrze.


niedziela, 22 listopada 2020

Gra pozorów 3

Marek po wyprowadzeniu się ze swojego domu zamieszkał u Sebastiana do czasu gdy znajdzie sobie jakieś fajne mieszkanie, w którym chciałby zamieszkać na dłużej. Poszukiwania jednak coraz bardziej się przedłużały, bo znalezienie fajnego mieszkania w niedalekiej odległości od firmy nie było łatwe. Sebastian cały czas powtarzał, że może mieszkać u niego tak długo jak potrzebuje ale Marek widział, że o ile dla Sebastiana jego obecność nie stanowi problemu to Viola nie jest zadowolona z takiego obrotu sprawy. Sebastian i Violetta nie mieszkali co prawda jeszcze razem ale Kubasińska często pomieszkiwała u swojego chłopaka. Gdy Marek zamieszkał u Sebastiana Viola uznała, że nie może zostawać u Sebastiana na noc ponieważ Marek jest jej szefem i nie czułaby się komfortowo, gdyby widział ją rano bez makijażu. 

Marek był dobrym lokatorem, bowiem wstawał wcześniej i przygotowywał dla siebie i dla swojego przyjaciela pożywne śniadanie a następnie razem jechali do firmy. To właśnie przy jednym ze śniadań Sebastian postanowił podzielić się swoimi przemyśleniami. 

- Marek, podjąłem życiową decyzję i mam nadzieję, że mi pomożesz w realizacji mojego planu. - po takim wstępie Marek nie wiedział czego ma się spodziewać - Postanowiłem oświadczyć się Violi - Seba powiedział to na jednym wydechu 

- Jesteś tego pewny? - Marek nie podzielał entuzjazmu przyjaciela - To decyzja na całe życie. Ja podjąłem ją zbyt pochopnie i teraz czeka mnie burzliwy rozwód.

- Violka nie jest w ciąży a to znacznie odróżnia moją sytuację od twojej. - Sebastian zwrócił uwagę na główną różnicę, a potem chciał wyjaśnić - Gdy stałem za tobą w urzędzie podczas twojego ślubu to zdałem sobie sprawę, że ja też chciałbym złożyć taką przysięgę. Od twojego ślubu minęło już prawie pół roku a ja przez ten czas tylko upewniam się w podjętej wtedy decyzji. 

- Skoro dobrze to przemyślałeś to gratuluję. Postaram się jak najszybciej znaleźć jakieś miejsce dla siebie, ewentualnie pójdę do hotelu na te kilka nocy. - Marek wiedział, że po zaręczynach Viola będzie chciała się przeprowadzić do narzeczonego aby nie dojeżdżać codziennie z Pomiechówka

- Ja nie mówię ci o swoich planach abyś się wyprowadził, tylko po to abyś mi pomógł to wszystko zorganizować. Ja nie wiem od czego mam zacząć a ty masz już w tym temacie doświadczenie. 

- Kup pierścionek, wybierz miejsce w którym chcesz ją zapytać i tyle 

- Łatwo ci mówić, pomóż mi jakoś. Będę to robił po raz pierwszy - Marek swoje pierwsze zaręczyny miał już co prawda za sobą ale wiele by oddał aby cofnąć czas i aby to się nigdy nie wydarzyło.

- To wszystko powinno być bardzo wasze, dopasowane do preferencji Violi a ja jej nie znam z tej strony. Mógłbym tylko zaszkodzić. Usiądź i zastanów się na spokojnie czego pragnie Violetta a potem jej to daj. - miał nadzieję, że Sebastian weźmie sobie jego radę do serca i nie będzie go więcej prosił o pomoc w temacie zaręczyn

Sebastian jeszcze tego samego dnia rozpoczął przygotowania do zaręczyn i pomimo porady otrzymanej od Marka stale dopytywał go o zdanie i radę. Marek chcąc nie chcąc przypominał sobie swoje zaręczyny, które były jedynie formalnością. Paulina była w ciąży dlatego miał pewność, że powie tak. Wspomnienia nie były przyjemne dlatego tego dnia jak zwykle po pracy udał się do baru w pobliżu firmy aby odrobinę się znieczulić przy pomocy alkoholu. 

- Cześć - przywitał się ze znajomą kelnerką - To samo co zawsze - nalała mu jak zwykle podwójne whisky, potem poprosił o kolejne a potem o jeszcze jedną dolewkę. Zwykle kończyło się na jednej, góra dwóch ale dzisiaj nie miał dokąd wracać i chciał zapomnieć o swojej życiowej porażce. 

- Dzisiaj znowu zamierzasz się upić do nieprzytomności? Może zadzwoń do przyjaciela aby cię zgarnął, bo ja nie chcę robić tego za ciebie - Ula nadal pamiętała jak musiała zadzwonić do jego kolegi aby odebrał pijanego Marka

- Dzisiaj przyjaciel mnie nie chce wiec nawet nie będzie mnie miał kto zgarnąć - nie chciał zagłębiać się w szczegóły

- Czyli więcej nie pijesz 

- Przecież nie jestem jeszcze pijany, nie przesadzaj - pokręciła głową dając do zrozumienia, że więcej alkoholu już mu dzisiejszego dnia nie sprzeda co go odrobinę zirytowało. Nie rozumiał jej zachowania, przecież powinna mu nalewać jak najwięcej aby zostawił u niej jak najwięcej pieniędzy - Płacę kartą - wyciągnął swoją kartę a następnie przyłożył do czytnika

- Odmowa zapłaty - gdy usłyszał to po raz pierwszy pomyślał, że to jakaś pomyłka ale za chwilę znowu padło - Znowu odmowa

- A może terminal macie zepsuty? Jestem pewien, że ta karta jest dobra. - pierwszy raz zdarzyła mu się taka sytuacja i nie wiedział co ma w tej sytuacji zrobić

- Zapewniam, że terminal działa i radzę sprawdzić stan konta - jej sytuacja klienta, który nie ma czym zapłacić nie zdarzała się po raz pierwszy i wiedziała, że zwykle jest to uszkodzona karta lub brak środków. Marek w tym czasie zalogował się do aplikacji mobilnej swojego banku a tam potwierdził najgorszy scenariusz. Ula widziała po jego zachowaniu, że to jednak nie jest uszkodzona karta. 

- Masz gotówkę? - pokręcił przecząco głową - Może ktoś może przelać pieniądze na konto albo przyjechać i zapłacić? - nad tym musiał się zastanowić. Sebastian odpadał bo przecież nie mógł mu popsuć tego ważnego dnia telefonem z prośbą o pożyczkę. Do rodziców w tej sprawie też nie wypadało dzwonić a oprócz Sebastiana innych przyjaciół nie miał. Postanowił, że opowie Uli o swojej sytuacji i może ona znajdzie rozwiązanie jego problemu

- Żona wyczyściła mi konto, przyjaciel u którego nocowałem dzisiaj się oświadcza więc nie mogę zadzwonić aby zapłacił mój rachunek a spać też nie mam gdzie bo przecież żaden hotel mnie nie zamelduje. Co zwykle robicie z takimi ofiarami losu? Mam pozmywać kufle czy zmyć podłogę? - to był jego pomysł na opłacenia rachunku

- Szef się nie zgodzi na odpracowanie, musisz zapłacić - wiedziała, że wszystko co wymienił Marek należy do jej obowiązków i jej szef nie zgodzi się odpuścić temu facetowi aby ona miała mniej pracy

- Dzisiaj nie mam z czego, jutro przyniosę całą kwotę tylko - nie pozwoliła mu dokończyć bo wiedziała, że ta opcja odpada

- Mi się dzisiaj musi zgadzać kasa, bo to ja oberwę od szefa za manko. Pożycz od kogoś - z tym problemem musiała go zostawić i zająć się kolejnymi klientami. Co jakiś czas zerkała w jego stronę i widziała, że wykonuje różne telefony, ale jego mina się nie poprawia. Godzina zamknięcia była coraz bliżej a więc i godzina w której musieli rozwiązać problem zapłaty za rachunek. 


Przeczytałeś? Skomentuj!